Pellet znika ze sklepów, ceny szybują. Czyja to wina?
Pelletu albo nie ma wcale, albo ceny zaporowe skutecznie odstraszają klientów. Nie wiadomo, kiedy sytuacja się poprawi. Ruszyło za to polowanie na winnych takiego stanu rzeczy.

Kłopoty z dostępem do pelletu były odczuwalne już kilka tygodni temu. Wtedy też, przeglądając aukcje internetowe, natrafiłem na ogłoszenie oferujące worek 15-kg za 120 zł. Tona więc wychodzi za 8000 zł. Dopytałem sprzedawcę i okazało się, że ten jego pellet wcale nie jest z diamentów, tylko on nie ma już towaru w swoim magazynie, czeka na kolejne dostawy i dał taką cenę zaporową, żeby ludzi wystraszyć, żeby na razie nie dzwonili, bo nie ma po co. Obecnie jest bardzo podobnie. Albo ostatnie partie pelletu wystawiane są już za prawie 3000 zł, albo sprzedawcy straszą cenami zaporowymi, tak jak w przypadku ogłoszenia na Allegro pellet drzewny sosnowy: 14 kg za 89,99 zł. Żeby uzbierać w ten sposób tonę trzeba wydać niecałe 6500 zł. Sytuacja na rynku dalej jest więc bardzo trudna. I już rozpoczęło się polowania na winnych takiego stanu rzeczy.
Apelujemy o pilną rewizję polityki surowcowej Ministerstwa Klimatu i Środowiska i podjęcie działań zmierzających do przywrócenia równowagi rynku. Polska potrzebuje przewidywalnej, długofalowej i odpowiedzialnej polityki gospodarki drewnem, która zabezpieczy krajowe przetwórstwo, stabilność rynku pelletu oraz bezpieczeństwo energetyczne społeczeństwa - czytamy w piśmie od Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego (PIGPD) do Andrzej Domańskiego, ministra finansów i gospodarki.
Pellet ogrzewa 400 tys. gospodarstw domowych
PIGPD stawia sprawę jasno: obecna sytuacja na rynku pelletu, szczególnie widoczna w okresach niskich temperatur, nie jest wyłącznie efektem czynników pogodowych ani przejściowego wzrostu zapotrzebowania. To wynik decyzji systemowych, podejmowanych bez rzetelnej analizy skutków gospodarczych i społecznych. Izba jednocześnie zwraca uwagę, że w I półroczu 2026 r. w porównaniu do I półrocza 2024 r. nastąpiło zwiększenie średnich cen surowca dębowego o 15,5 proc., przy jednoczesny spadku dostępnej ilości surowca o -24,8 proc.
Dodatkowy czynnikiem pogłębiającym problem jest rosnący wywóz drewna za granicę, gdzie surowiec jest dalej przetwarzany. Polska traci w ten sposób wartość dodaną, miejsca pracy oraz wpływy budżetowe, a jednocześnie ogranicza dostęp do surowca niezbędnego do funkcjonowania krajowego przemysłu oraz dla bezpieczeństwa energetycznego obywateli - czytamy w liście PIGPD.
Zdaniem Izby obecna polityka ograniczania podaży drewna oraz brak przewidywalności uderzają nie tylko w przedsiębiorców branży drzewnej i sektor przetwórstwa, ale też osłabiają bezpieczeństwo energetyczne Polski.
Obecnie szacuje się, że około 400 tys. gospodarstw domowych w Polsce ogrzewa swoje domy pelletem, a liczba ta systematycznie rośnie. Co roku przybywa kolejne kilkadziesiąt tysięcy nowych użytkowników tego paliwa - czytamy w piśmie skierowanym do szefa Ministerstwa Finansów i Gospodarki.
Ostrzegano wcześniej przed obecną katastrofą
Trudno nie zgodzić się z argumentami PIGPD dotyczącymi braku analizy. Przecież w resorcie klimatu i środowiska musieli sobie dawać sprawę z tego, że pelletu będziemy potrzebować coraz więcej. Wystarczyło w tym celu zerknąć na chwilę na statystykę programu Czyste Powietrze, w którym kotły na biomasę w grudniu 2025 r. miały udział w składanych wnioskach na rekordowym poziomie 78 proc. Co na to rząd?
Ograniczenie wycinek mogło doprowadzić do zaburzenia łańcuchów dostaw pelletu - stwierdził na antenie Polsat News Miłosz Motyka, minister energii.
Z tak postawioną tezą nie zgadza się Stowarzyszenie na rzecz Wszystkich Istot, które zwraca uwagę, że to bardziej problem struktury popytu, a nie ochrony lasów. Aktywiści przekonują, że napięcia na rynku pelletu spowodowane są rosnącym zużyciem biomasy w energetyce i mniejszej podaży trocin w czasie dekoniunktury przemysłu drzewnego.
Więcej o pellecie przeczytasz w Bizblog:
Minister energii zamiast wskazywać na brak wycinek, powinien odejść od wspierania spalania drewna w elektrowniach, żeby takie ceny pelletu nie pozostały z nami na stałe - akcentuje Stowarzyszenie w serwisie X.
Już w raporcie „Biomasa drzewna w energetyce” z września 2025 r. podkreślane jest, że wzrost zapotrzebowania na biomasę drzewną wykorzystywaną do celów energetycznych w energetyce i przemyśle zagraża konkurencyjności polskiego przemysłu drzewnego. Autorzy opracowania przypominają też, że tylko w latach 2011–2020 producenci energii elektrycznej z biomasy stałej otrzymali 21 mld zł wsparcia w ramach systemu zielonych certyfikatów.
Wspieranie energetyki biomasowej godzi w konkurencyjność zaburzając krajowy rynek drewna - czytamy w tym raporcie.







































