Zrobisz błąd we wniosku, nie możesz oczekiwać, że urząd go za ciebie poprawi. Tak właśnie stwierdził NSA, wydając wyrok w sprawie dopłat unijnych do uprawy buraka cukrowego. Rolnik stracił część dopłat, bo popełnił pomyłkę w dokumentach i liczył na to, że ARiMR mu ją wychwyci i pozwoli poprawić.

Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok kończący kilkuletni spór o unijne dopłaty do uprawy buraków cukrowych. Sąd uznał rację Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która wcześniej ograniczyła wypłatę wsparcia jednemu z rolników. Chodziło o dokumenty dołączone do wniosku o dopłaty unijne, które omyłkowo rolnik wystawił na złe dane. To podobna sprawa do tej, którą opisaliśmy w kwietniu.
Błędne dane we wniosku o dopłaty
Sprawa dotyczyła rolnika, który wystąpił o dopłaty do ponad 100 ha upraw buraków cukrowych. Do elektronicznego wniosku dołączył dwie umowy kontraktacji. Jedna była wystawiona prawidłowo na jego nazwisko, natomiast druga omyłkowo zawierała dane innej osoby. To właśnie ten błąd stał się podstawą późniejszego sporu z ARiMR, który ostatecznie trafił aż do NSA.
Jak to się zaczęło? Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa uznała, że rolnik nie udokumentował prawa do dopłat dla części zgłoszonych pól. W efekcie przyznała wsparcie tylko do 52 ha, czyli mniej więcej połowy deklarowanego areału. Urzędnicy wskazywali, że wymagane dokumenty muszą być poprawne i złożone w obowiązującym terminie, a błędnej umowy nie można traktować jako skutecznego dowodu.
Rolnik nie zgodził się z decyzją i skierował sprawę do sądu. Twierdził, że urzędnicy powinni poinformować go o pomyłce i umożliwić poprawienie dokumentów. Według niego dołączenie umowy wystawionej na inną osobę było jedynie oczywistym błędem formalnym. Właściwą umowę przedstawił dopiero podczas odwołania od decyzji wydanej przez ARiMR.
W styczniu 2025 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu przyznał rację rolnikowi. Sąd uznał, że urząd powinien działać zgodnie z zasadą zaufania do obywatela i szybko poinformować o wykrytej nieprawidłowości. Zdaniem WSA brak wezwania do uzupełnienia dokumentów pozbawił rolnika możliwości skutecznego poprawienia wniosku jeszcze przed wydaniem decyzji.
Więcej w Bizblog Spider's Web o wyrokach WSA:
Agencja odwołała się do Naczelnego Sądu Administracyjnego i wtedy nastąpił zwrot o 180 stopni. Po rozpoznaniu skargi kasacyjnej NSA uchylił wcześniejszy wyrok sądu w Poznaniu i ostatecznie oddalił skargę rolnika. Sąd podkreślił, że w systemie dopłat bezpośrednich to wnioskodawca odpowiada za kompletność i prawidłowość dokumentów składanych w określonych terminach.
Chcesz dopłat, pilnuj swojego interesu
Sąd najwyższej instancji uznał, że dostarczenie umowy wystawionej na inną osobę nie było zwykłym brakiem formalnym, ale błędem dotyczącym spełnienia warunków przyznania dopłaty. Według NSA urząd nie ma obowiązku domyślania się, czy rolnik posiada inne dokumenty, których nie dołączył do wniosku. Stwierdził. że odpowiedzialność za poprawne przygotowanie dokumentacji spoczywa wyłącznie na stronie.
Prawomocny wyrok oznacza, że rolnik definitywnie stracił część dopłat do uprawy buraków cukrowych za 2023 rok. Sporna część dotyczyła około 52 ha pól zgłoszonych do wsparcia. NSA obciążył go również kosztami postępowania kasacyjnego.



















