Deficyt dużo niższy od prognoz. Import broni do Polski spadł o 77 proc.
Polska gospodarka pozytywnie zaskoczyła ekonomistów. Deficyt na rachunku bieżącym okazał się w marcu znacznie niższy od prognoz, mimo że rynek spodziewał się pogorszenia sytuacji po wzroście cen ropy i napięciach na Bliskim Wschodzie. Uwagę przykuwa też duży spadek importu amunicji i uzbrojenia.

Narodowy Bank Polski podał, że saldo rachunku bieżącego wyniosło w marcu -234 mln euro wobec -1,034 mld euro miesiąc wcześniej. Konsensus rynkowy zakładał deficyt przekraczający 1 mld euro.
Poprawa wynikała głównie z mniejszego deficytu w handlu towarami i utrzymującej się wysokiej nadwyżki w usługach. W efekcie deficyt rachunku bieżącego w ujęciu 12-miesięcznym obniżył się do 0,8 proc. PKB z 0,9 proc. PKB miesiąc wcześniej. Ekonomiści PKO Bank Polski przyznają, że największym zaskoczeniem okazał się import.
Źródłem pozytywnego zaskoczenia był niski wzrost importu, który wyniósł 3,8 proc. r/r wobec 3,4 proc. r/r w lutym, przy wyraźnie wyższych oczekiwaniach – wskazują analitycy PKO BP.

Eksport wyraźnie przyspieszył
Eksport towarów wzrósł w marcu o 7,4 proc. rok do roku. Miesiąc wcześniej było to zaledwie 1,9 proc. Import zwiększył się znacznie wolniej – o 3,8 proc. r/r.
W praktyce oznaczało to wyraźną poprawę salda handlowego. Deficyt w obrotach towarowych spadł do 497 mln euro z ponad 1 mld euro w lutym.
Ekonomiści ING Bank Śląski zwracają uwagę, że rynek spodziewał się znacznie mocniejszego wzrostu importu głównie przez drożejące surowce energetyczne. Dane częściowo to potwierdziły. Według GUS import paliw wzrósł aż o 66 proc. rok do roku. Jednocześnie całościowy import pozostał zaskakująco słaby.
Mocno spadł m.in. import broni i amunicji – aż o 77 proc. r/r, co ekonomiści wiążą z ograniczeniem dostaw sprzętu wojskowego. Mniej sprowadzano także metali i produktów motoryzacyjnych. Po stronie eksportu najmocniej rosła sprzedaż maszyn, urządzeń elektrycznych oraz żywności przetworzonej. Korzystały też firmy eksportujące miedź i srebro, którym pomogły wysokie ceny surowców na światowych rynkach.
Usługi nadal ratują bilans
Bardzo mocnym punktem polskiej gospodarki pozostają usługi. Nadwyżka w handlu usługami przekroczyła w marcu 3 mld euro.
PKO BP podkreśla, że polski bilans usługowy nadal napędzają przede wszystkim transport oraz usługi biznesowe. To właśnie one od lat pomagają równoważyć słabsze wyniki handlu towarowego. Ekonomiści ING zwracają uwagę na coraz większą rolę Chin w polskim handlu zagranicznym. Polska coraz mocniej staje się logistycznym zapleczem Europy dla dostaw z Azji.
Według danych GUS w pierwszym kwartale 2026 r. import z Chin odpowiadał już za 16 proc. całego polskiego importu. Jeszcze dwa lata temu udział był wyraźnie niższy. Dla porównania udział Niemiec wynosi obecnie 19,6 proc.
Więcej o eksporcie w Bizblogu Spider's Web
Droga ropa może znów pogorszyć sytuację
Marcowe dane poprawiły nastroje ekonomistów, ale banki nie mają większych złudzeń – w kolejnych miesiącach deficyt prawdopodobnie zacznie ponownie rosnąć.
Powodem są przede wszystkim ceny energii i napięcia geopolityczne.
Po skoku cen surowców energetycznych od początku wojny na Bliskim Wschodzie, w br. istotnie wzrośnie wartość importu ropy naftowej i gazu ziemnego – oceniają ekonomiści ING.
Bank szacuje, że przy utrzymaniu wysokich cen ropy i gazu Polska może wydać na import surowców energetycznych nawet o 27 mld zł więcej niż rok wcześniej. To równowartość około 0,7 proc. PKB.
PKO BP prognozuje, że pod koniec 2026 r. deficyt rachunku bieżącego może sięgnąć około 2 proc. PKB. ING oczekuje wyniku bliżej 1,6 proc. PKB. Ekonomiści uspokajają jednak, że nawet mimo spodziewanego pogorszenia sytuacja Polski pozostaje stabilna, a poziom nierównowagi zewnętrznej nadal jest niski na tle wielu innych gospodarek.



















