REKLAMA

Tanie paliwo właśnie się kończy. Kierowcom ten ruch się nie spodoba

Kierowcy ostatnio trochę odetchnęli po ostatnich obniżkach. Niestety rynek już szykuje się na kolejne podwyżki. Wszystko wskazuje na to, że okres wyraźnych spadków cen paliw właśnie się kończy. W przyszłym tygodniu benzyna i diesel mogą znowu podrożeć, choć na razie podwyżki powinny być jeszcze niewielkie.

Tanie paliwo właśnie się kończy. Kierowcom ten ruch się nie spodoba
REKLAMA

Ceny paliw pójdą w górę. Prognozy firmy REFLEX zakładają, że w tygodniu 18-22 maja średnia cena benzyny Pb95 może wzrosnąć do około 6,40 zł za litr, a diesla do 6,90 zł za litr. Jednocześnie dalej tanieć ma autogaz. Podobny obraz rynku wyłania się z analiz e-petrol.pl. Serwis ocenia, że przestrzeń do dalszych obniżek na stacjach szybko się kurczy, a kierunek zmian zaczyna się odwracać.

Dla rynku detalicznego oznacza to, że przestrzeń do dalszych obniżek cen na stacjach zacznie się kurczyć – oceniają Gabriela Kozan i dr Jakub Bogucki z e-petrol.pl.

REKLAMA

Diesel potaniał najmocniej. Kierowcy mogli to odczuć przy dystrybutorach

Mijający tydzień przyniósł wyraźne uspokojenie rynku po wcześniejszych gwałtownych reakcjach związanych z sytuacją wokół Ormuzu. Na stacjach najmocniej potaniał diesel. Średnia cena oleju napędowego spadła aż o 46 groszy na litrze i wynosi obecnie około 6,81 zł. Benzyna Pb95 potaniała o 19 groszy, do poziomu około 6,28 zł za litr. W dół poszły także ceny autogazu.

W hurcie sytuacja zaczyna jednak wyglądać inaczej niż jeszcze kilka dni temu. Benzyny ponownie drożeją, choć olej napędowy i opałowy nadal pozostają pod presją spadkową. Rynek wchodzi też w okres zmian sezonowych. Analitycy REFLEX zwracają uwagę, że wyraźnie zmniejszyła się różnica między ceną benzyny i diesla. Jeszcze pod koniec marca olej napędowy był droższy od Pb95 nawet o około 1,60 zł na litrze. Dziś różnica wynosi już około 51 groszy.

REKLAMA

Na razie sytuację częściowo stabilizuje przedłużenie rządowego pakietu „CPN” do końca maja. Mechanizm cen maksymalnych ogranicza skalę gwałtownych zmian na stacjach i spowalnia przenoszenie podwyżek z rynku hurtowego na detal.

Jedna cieśnina wciąż trzyma rynek paliw w napięciu

W centrum uwagi rynku ropy pozostaje cieśnina Ormuz i napięcie między USA a Iranem. Inwestorzy bardzo nerwowo reagowali w ostatnich dniach na wypowiedzi Donalda Trumpa sugerujące malejącą cierpliwość Waszyngtonu wobec Teheranu. Rynek obawia się przede wszystkim zakłóceń w transporcie surowca. Jeszcze przed wybuchem wojny przez Ormuz przepływało około 140 statków dziennie. Teraz ruch pozostaje wyraźnie ograniczony.

Więcej o cenach paliw w Bizblog Spider’s Web

REKLAMA

Problemy dotyczą już nie tylko samego transportu ropy. Coraz większym kłopotem stają się także uszkodzenia światowej infrastruktury rafineryjnej. Według danych przywoływanych przez e-petrol.pl konflikty na Bliskim Wschodzie oraz wojna Rosji z Ukrainą wyłączyły już niemal 9 proc. globalnych mocy przerobowych ropy.

Rynek coraz wyraźniej obawia się, że nawet zakończenie działań wojennych nie przyniesie szybkiej odbudowy zdolności produkcyjnych – zauważają Gabriela Kozan i dr Jakub Bogucki z e-petrol.pl.

REKLAMA

Coraz bardziej pesymistyczne są też prognozy Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Według MAE globalna podaż ropy w 2026 r. może być niższa od popytu o blisko 1,8 mln baryłek dziennie.

Na razie rynek pozostaje względnie spokojny. Problem w tym, że wystarczy kolejny mocniejszy wzrost napięcia wokół Iranu, by ceny paliw bardzo szybko znów ruszyły w górę.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-16T07:12:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T16:28:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T13:47:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T12:21:14+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T12:05:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T10:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T05:06:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T21:50:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA