Po tygodniach niemal nieprzerwanego rajdu na amerykańskich giełdach inwestorzy w końcu zobaczyli mocniejsze hamowanie. Piątkowa sesja na Wall Street zakończyła się wyraźnymi spadkami, a najmocniej oberwały spółki technologiczne, które jeszcze chwilę wcześniej ciągnęły indeksy na historyczne rekordy.

Na otwarciu w piątek S&P 500 spadł o 0,9 proc., a Nasdaq stracił 1,3 proc. Korekta przyszła chwilę po tym, jak Dow Jones przebił poziom 50 tys. punktów, a S&P 500 pierwszy raz w historii zamknął się powyżej 7500 punktów. Na zamknięciu S&P 500 stracił 1,24 proc., a Nasdaq 1,54 proc.
Mateusz Czyżkowski, analityk rynków finansowych w XTB, zwraca uwagę, że inwestorzy zaczęli realizować zyski po bardzo mocnym rajdzie napędzanym narracją wokół sztucznej inteligencji.
Piątkowa sesja na Wall Street przyniosła wyraźne ochłodzenie nastrojów po euforycznym rajdzie ostatnich tygodni – ocenia Mateusz Czyżkowski z XTB.
Analityk podkreśla, że rynek przypomniał sobie o starej giełdowej zasadzie mówiącej, że nawet najbardziej spektakularne wzrosty nie mogą trwać bez końca.
Technologiczni giganci nagle stali się problemem
Największym ciężarem dla rynku okazały się właśnie spółki technologiczne. Intel stracił 6 proc., AMD i Micron około 5 proc., a Nvidia spadła o 4 proc.
To klasyczny mechanizm realizacji zysku po przegrzanym rajdzie – wskazuje Czyżkowski.
Wyjątkiem był Microsoft, którego akcje wzrosły o blisko 4 proc. po ujawnieniu przez Billa Ackmana budowy pozycji przez fundusz Pershing Square. Ekspert XTB zwraca jednak uwagę na problem, który od miesięcy budzi coraz większy niepokój części inwestorów.
Niepokojącym sygnałem strukturalnym pozostaje jednak fakt, że rynek staje się coraz bardziej „top-heavy". Podczas gdy największe spółki technologiczne ciągną indeksy na rekordowe poziomy, szeroki rynek wyraźnie pozostaje w tyle – zauważa analityk.
W praktyce oznacza to, że za rekordami indeksów stoi coraz węższa grupa gigantów technologicznych. Reszta rynku nie nadąża za tym tempem wzrostów.
Obligacje znów straszą Wall Street
Dodatkową presję na akcje wywołał gwałtowny wzrost rentowności amerykańskich obligacji skarbowych. Rentowność 30-letnich papierów przekroczyła poziom 5,1 proc., osiągając najwyższy poziom od 2025 r. To bardzo ważny sygnał dla rynku, ponieważ wyższe rentowności oznaczają droższy pieniądz i większą konkurencję dla rynku akcji.
Mateusz Czyżkowski wskazuje, że za wzrostem rentowności stoją przede wszystkim ponownie przyspieszająca inflacja oraz skok cen ropy.
WTI wzrosła w piątek o 3 proc. do 104 dol. za baryłkę, a Brent podrożała o 2 proc. do 108 dol.
Wyższe rentowności działają jak grawitacja na spółki wzrostowe: im droższy koszt pieniądza, tym bardziej odległe przyszłe zyski tracą na wartości i właśnie dlatego sektor tech jest na pierwszej linii ognia – wyjaśnia analityk XTB.
To szczególnie ważne dla firm technologicznych, których wyceny opierają się głównie na oczekiwaniach dotyczących przyszłych zysków.
Trump i Xi rozczarowali inwestorów
Rynki liczyły również na przełom po spotkaniu Donalda Trumpa i Xi Jinpinga w Pekinie. Tak się jednak nie stało.
Szczyt Trump–Xi w Pekinie zakończył się bez przełomu, co przyniosło wyraźne rozczarowanie rynkom liczącym na konkretne porozumienia handlowe czy deeskalację napięć – ocenia Czyżkowski.
Nawet informacja o zamówieniu przez Chiny 200 samolotów Boeinga nie poprawiła nastrojów. Inwestorzy uznali to raczej za symboliczny gest niż sygnał realnej zmiany relacji między mocarstwami. Akcje Boeinga spadły o kolejne 2 proc. po wcześniejszej przecenie o 5 proc.
Dodatkowo nad rynkiem nadal wisi kwestia Tajwanu. Trump odmówił jednoznacznej odpowiedzi dotyczącej potencjalnej obrony wyspy przez USA, utrzymując charakterystyczną dla siebie strategiczną niejednoznaczność.
Zdaniem analityka XTB właśnie ta mieszanka inflacji, wysokich stóp procentowych i napięć geopolitycznych będzie teraz kluczowym problemem dla inwestorów.
Patrząc w przyszłość, rynki będą musiały zmierzyć się z trudnym trójkątem: inflacja, która nie odpuszcza, polityka Fed bez przestrzeni do cięć oraz globalna niepewność geopolityczna – podsumowuje Mateusz Czyżkowski z XTB.



















