Polska przegrywa wyścig robotów. Nawet ulga podatkowa nie pomogła
W polskim przemyśle widać dziwny paradoks. Mimo ulgi podatkowej zakup nowych robotów w przemyśle spada, bo firmy głównie hamuje niepewność i zawiłe przepisy. Czy zapowiadane zmiany w prawie pomogą zasypać technologiczną przepaść dzielącą nas od liderów?

Od stuleci automatyzacja stanowi warunek rozwoju przemysłu. Pierwszą rewolucję przemysłową przyniosła maszyna parowa, drugą elektryczność i linie produkcyjne, trzecią komputery oraz elektronika. Obecnie gospodarka wchodzi w etap czwartej rewolucji przemysłowej, związanej z wykorzystaniem Internetu i robotyzacją pracy.
Skala zmian jest ogromna. Jak pokazują światowe dane, liczba robotów przemysłowych zwiększyła się w ciągu ostatnich trzech dekad niemal dziewięciokrotnie z 557 tys. w 1993 roku do blisko 4,6 mln w 2024 roku.
Jak twierdzi Jan Sarnowski, Counsel w Fieldfisher Poland, robotyzacja nie jest dziś już wyłącznie elementem modernizacji przemysłu, lecz jednym z podstawowych warunków utrzymania konkurencyjności gospodarki.
Roboty obniżają koszty i ratują rentowność przedsiębiorstw
Z badań zleconych przez ABB wynika, że 83 proc. firm korzystających z robotów zwiększyło skalę produkcji, 67 proc. obniżyło koszty działalności, a ponad połowa poprawiła rentowność. Co trzecie przedsiębiorstwo zwiększyło sprzedaż zagraniczną, a 80 proc. firm zadeklarowało utrzymanie poziomu zatrudnienia dzięki automatyzacji.
Robotyzacja nie zawsze oznacza eliminacji miejsc pracy, lecz często pozwala utrzymać ciągłość działalności w warunkach chronicznego niedoboru pracowników oraz rosnących kosztów produkcji - mówi Jan Sarnowski.
Jego zdaniem największą liczbą robotów przemysłowych dysponują obecnie Chiny – ponad 2 mln urządzeń. Kolejne miejsca zajmują Japonia z liczbą ponad 450 tys. robotów oraz USA z niemal 400 tys. maszyn. Na tym tle Polska pozostaje daleko za światowymi liderami. W 2025 r. w polskim przemyśle funkcjonowało niewiele ponad 25 tys. robotów przemysłowych.
Poziom robotyzacji gospodarek mierzy się tzw. współczynnikiem robotyzacji, czyli liczbą robotów przemysłowych przypadających na 10 tys. pracowników przemysłu. Liderami pozostają Korea Południowa i Singapur, które osiągnęły odpowiednio poziom 1012 i 770 robotów na 10 tys. zatrudnionych - wskazuje ekspert.
Polska poniżej średniej unijnej i światowej
Europejskim liderem pozostają Niemcy, których współczynnik robotyzacji wynosi 429. Dla porównania średnia światowa to 162, a średnia unijna 219. Tymczasem Polska w 2023 roku osiągnęła poziom zaledwie 78 robotów na 10 tys. pracowników przemysłu.
Polska pozostaje więc nie tylko poniżej średniej europejskiej, ale także wyraźnie odstaje od państw regionu - Czech, Słowacji czy Słowenii. Według Mecenasa Sarnowskiego, dystans technologiczny wobec sąsiadów zaczyna być jednym z istotnych wyzwań konkurencyjnych dla polskiego przemysłu.
Znaczenie robotyzacji dla Polski wynika przede wszystkim z sytuacji demograficznej i rynku pracy. Niskie bezrobocie oraz starzenie się społeczeństwa coraz mocniej ograniczają dostęp przedsiębiorstw do pracowników. Według danych GUS w połowie 2024 roku firmy zgłaszały około 111 tys. wakatów, z czego niemal 25 tys. dotyczyło przetwórstwa przemysłowego.
Jednocześnie Polska należy do najszybciej wyludniających się państw świata. Według prognoz ONZ do 2050 roku populacja kraju zmniejszy się o około 15 proc.
Właśnie dlatego robotyzacja powinna być traktowana nie jako opcjonalny kierunek rozwoju, ale jako odpowiedź na strukturalne problemy gospodarki – wyjaśnia Sarnowski.
Liczba nowych robotów spada trzeci rok z rzędu
W odpowiedzi na niski poziom automatyzacji Polska wprowadziła w 2022 roku ulgę na robotyzację, wzorowaną na rozwiązaniach stosowanych m.in. we Włoszech, Francji czy Korei Południowej. Mechanizm pozwala przedsiębiorcom odliczyć dodatkowe 50 proc. kosztów związanych z zakupem i instalacją nowych robotów przemysłowych.
Jednak jak pokazują dane Ministerstwa Finansów, skala wykorzystania preferencji pozostaje ograniczona. W 2024 roku z ulgi skorzystało jedynie 427 firm, a łączna kwota odliczeń wyniosła 212,3 mln zł. Realny koszt dla budżetu państwa oszacowano na około 42,5 mln zł.
Przy planowanym deficycie budżetowym na poziomie 271,7 mld zł likwidacja ulgi nie miałaby praktycznie żadnego znaczenia fiskalnego. Mimo funkcjonowania ulgi liczba instalowanych w Polsce robotów przemysłowych od kilku lat spada. W 2021 roku zainstalowano 3532 roboty, w 2022 roku 3082, a w 2023 roku już tylko 2685 - uważają eksperci.
Ci sami eksperci wiążą ten trend z niepewnością gospodarczą wywołaną pandemią, problemami łańcuchów dostaw oraz destabilizacją geopolityczną regionu. Zdaniem Jana Sarnowskiego zachęty podatkowe pomogły ograniczyć skalę spadku, jednak obecny poziom wsparcia jest zbyt niski, aby wywołać realny przełom inwestycyjny.
Więcej wiadomości na temat technologii można przeczytać w Bizblog Spider's Web:
Brak objaśnień Ministerstwa Finansów paraliżuje inwestycje w roboty
Choć ulga formalnie wspiera robotyzację, jej konstrukcja sprawia, że obejmuje wyłącznie bardzo wąski segment inwestycji. Preferencja dotyczy przede wszystkim nowych robotów przemysłowych wykorzystywanych bezpośrednio w produkcji. Poza zakresem ulgi pozostają m.in. rozwiązania software’owe, chatboty czy wiele systemów automatyzacji logistyki i operacji postprodukcyjnych.
Jednocześnie sama preferencja obejmuje szeroki katalog wydatków towarzyszących wdrożeniu robota - od urządzeń peryferyjnych i oprogramowania po szkolenia pracowników czy leasing.
Problemem, jak ocenia Jan Sarnowski, nie są same przepisy, lecz brak spójnej praktyki interpretacyjnej administracji skarbowej. Ministerstwo Finansów nie przygotowało dotychczas objaśnień podatkowych dotyczących ulgi, przez co podatnicy i urzędnicy pozostają bez jednolitych wytycznych.
Znaczenie w tym zakresie mogą mieć orzeczenia sądów administracyjnych. W wyroku z lutego 2026 roku WSA uznał, że ulgą może zostać objęta cała linia produkcyjna, a nie wyłącznie pojedynczy robot.
Jednak obowiązywanie ulgi ograniczono do końca 2026 roku. Według wielu ekspertów było to działanie celowe - preferencja miała mieć charakter pilotażowy i podlegać późniejszej ewaluacji.
Eksperci zwracają uwagę, że w krajach takich jak Włochy analogiczne mechanizmy są regularnie przedłużane i rozwijane w dialogu z biznesem. Tymczasem w Polsce przedsiębiorcy wciąż nie mają pewności, czy preferencja będzie kontynuowana, co ogranicza skłonność do wieloletnich inwestycji.
Jak pomóc firmom sfinansować roboty
W praktyce z ulgi częściej korzystają większe przedsiębiorstwa dysponujące kapitałem pozwalającym na realizację kosztownych inwestycji. Ulga ma charakter kosztowy i premiuje firmy, które już poniosły wydatek, ale w niewielkim stopniu pomaga zgromadzić środki na inwestycję.
Jednym z proponowanych rozwiązań byłoby upodobnienie mechanizmu do tzw. rezerwy inwestycyjnej, która pozwalałaby przedsiębiorcom korzystać z preferencji jeszcze przed dokonaniem wydatku, po zadeklarowaniu planowanej inwestycji fiskusowi.
Skuteczna polityka wspierania robotyzacji wymaga kilku kluczowych zmian. Po pierwsze - utrzymania ulgi po 2026 roku. Po drugie - zwiększenia jej poziomu z obecnych 50 proc. do 200 proc. kosztów kwalifikowanych, tak aby była porównywalna z ulgą badawczo-rozwojową - podsumowuje Jan Sarnowski, Counsel w Fieldfisher Poland.
Ekspert postuluje również uproszczenie zasad rozliczania preferencji, możliwość odliczania wydatków jednorazowo, wydanie objaśnień podatkowych przez Ministerstwo Finansów oraz stopniowe rozszerzanie ulgi na roboty używane i rozwiązania automatyzujące procesy inne niż produkcyjne.



















