Gaz najdroższy od lat. Magazyny świecą pustkami
Nie jest dobrze na rynku gazu ziemnego. Blokada Cieśniny Ormuz to tylko jedna strona medalu, drugą jest dewastacja katarskich instalacji LNG po irańskich atakach. Wynik tego rachunku jest prosty do przewidzenia: rekordowa cena błękitnego paliwa.

Chociaż Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Włochy, Holandia i Japonia we wspólnym oświadczeniu skrytykowały Iran za ostatnie działania i zobowiązały się do podjęcia stosowny kroku w celu ustabilizowania rynków energii, to niepewność dalej jest dominującym odczuciem inwestorów. Zwłaszcza, że dotychczasowe ataki Teheranu poczyniły już wiele szkód. Rynek gazu ziemnego odczuwa to szczególnie.
Rozległe szkody w Ras Laffan oznaczają, że nawet po zakończeniu konfliktu z Iranem i ponownym otwarciu Cieśniny Ormuz, katarska produkcja LNG nie powróci w pełni w ciągu kilku tygodni, jak przewidywano - prognozuje Tom Marzec-Manser, dyrektor ds. gazu w Europie i LNG w Wood Mackenzie.
Gaz ziemny: kłopoty z podażą oznaczają tylko jedno
Irański atak na katarską instalację LNG Ras Laffan, która odpowiada za produkcję ok. 20 proc. światowego LNG, miał uszkodzić nawet 17 proc. zdolności produkcyjnych. Naprawa tych szkód ma zająć nawet 3–5 lat. Eksperci podkreślają, że przedłużający się brak katarskiego LNG na rynku wymusi po stronie Europy maksymalizację dostaw z Norwegii, Algierii, Libii i Azerbejdżanu. A także wewnętrzną presję dla zielonego światła dla gazu ziemnego z Rosji.
Taki atak nie przynosi żadnych korzyści żadnemu krajowi. Wyrządza jednak krzywdę narodom i dotyka je bezpośrednio - przekonuje szejk Mohammed bin Abdulrahman Al Thani, premier Kataru.
Analitycy są zgodni: rynek gazu zimnego żyje obecnie w strachu. Oczekiwano eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, ale coraz częściej wychodzi na to, że Izrael nie konsultuje swoich działań wojennych ze Stanami Zjednoczonymi, co niepokoi jeszcze bardziej.
Jesteśmy teraz na dobrej drodze do katastroficznego scenariusza kryzysu gazowego. Nawet po zakończeniu wojny zakłócenia w dostawach LNG mogą trwać miesiącami, a nawet latami - uważa Saul Kavonic, analityk ds. energii w MST Financial, cytowany przez Reuters.
Cena sugeruje, że nowy kryzys gazowy jest już z nami
Ale nie brakuje ekspertów, którzy twierdzą, że wcale nie trzeba usilnie wypatrywać kryzysu gazowego, bo on już jest z nami. Tak przynajmniej sugeruje cena gazu zimnego, obecnie najwyższa od ponad trzech lat. Teraz jedna megawatogodzina błękitnego paliwa wyceniana jest na holenderskiej giełdzie, europejskim benchmarku dla gazu zimnego, na prawie 62 euro. Ostatni raz tak drogo było w styczniu 2023 r.
Analitycy przekonują, że ostatni atak na katarskie instalacje zbliżył nas mocno do „scenariusza 2022”. Przypomnijmy, że po ataku Rosji na Ukrainę - już ponad cztery lata temu - w pewnym momencie 1 MWh gazu ziemnego kosztowała nawet 345 euro. Na razie handlarze raczej jako pewnik biorą wzrost ceny w krótkim czasie do 100 euro.
Jeszcze większego znaczenia nabrały teraz zapasy błękitnego paliwa. Niestety, unijne magazyny gazu wypełnione są najmniej od paru lat. Obecnie (stan na 19 marca) średnia ich wypełnienia wynosi raptem 28,66 proc. Najgorsza sytuacja jest w Holandii (7,23 proc.), Szwecji (14,59 proc.) oraz w Chorwacji (18,22 proc.). Niepokoją też kurczące się zapasy gazu ziemnego w Niemczech (21,85 proc.) i we Francji (21,99 proc.).
Kurczą się zapasy błękitnego paliwa
Polska ma teraz swoje magazyny gazu zimnego wypełnione w 47,36 proc., co stawia nas w ścisłej, unijnej czołówce. Lepsze wyniki odnotowują jedynie magazyny w Hiszpanii (55,55 proc.) i w Portugalii (80,87 proc.). Na razie na naszym gazowym podwórku nic nerwowego się nie dzieje.
Więcej o gazie ziemnym przeczytasz w Bizblog:
W Krajowym Systemie Przesyłowym bez większych zmian, zapotrzebowanie na gaz w tym tygodniu utrzymuje się na poziomie ok. 55 mln m sześc. na dobę. Przez Terminal LNG i Baltic Pipe dobowo dostarczane jest łącznie ok. 42–43 mln m sześc. gazu ziemnego. Dostawy na Ukrainę to ok. 10 mln m sześc. na dobę - relacjonuje w serwisie X Tomasz Włodek, analityk rynku gazu z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.
Wcześniej Włodek wskazywał, że Polska do końca roku miała odebrać 13–14 dostaw LNG z Kataru. A to najprawdopodobniej oznacza, że w tym czasie będziemy musieli znaleźć alternatywę na rynku spot, co dodatkowo może zwiększyć cenę gazu ziemnego na rodzimym podwórku.



















