Nie poinformują o wolnych terminach wizyt dla pacjentów, już od lipca będą miały wstrzymywane płatności z NFZ. Nad placówkami medycznymi zawiśnie topór finansowy, który ma je zmusić do właściwego raportowania o wolnych terminach wizyt. Ministerstwo Finansów właśnie opublikowało projekt rozporządzenia w tej sprawie.

W Rządowym Centrum Legislacji pojawił się projekt zmian w przepisach dotyczących zasad działania placówek medycznych współpracujących z NFZ. Brzmi to niewinnie, ale to w praktyce maczuga, którą Ministerstwo Zdrowia zamierza okładać placówki medyczne, którym nie będzie się chciało podawać informacji o wolnych terminach wizyt. Groźba zakręcenia kurka z kasą z NFZ ma je postawić do pionu.
Koniec blokowania terminów wizyt u lekarza
Nowe rozporządzenie ma przygotować system ochrony zdrowia do uruchomienia Centralnej Elektronicznej Rejestracji, czyli ogólnopolskiego systemu zapisu pacjentów na wizyty. Resort zdrowia przy okazji chce uprościć część obowiązków związanych z badaniem opinii pacjentów.
Najważniejszą zmianą będzie obowiązek przekazywania przez przychodnie i szpitale informacji o dostępnych terminach wizyt do centralnego systemu. Dzięki temu pacjenci mają zyskać łatwiejszy dostęp do informacji o wolnych miejscach w różnych placówkach. Nadal będzie można rejestrować się telefonicznie, osobiście lub mailowo, ale równolegle działać ma wspólny system elektroniczny dla całej Polski.
Projekt zakłada stworzenie jednej centralnej listy oczekujących dla wybranych świadczeń. Oznacza to, że osoby, które nie dostaną terminu od razu, trafią do wspólnego wykazu dostępnego dla wszystkich placówek. Według Ministerstwa Zdrowia ma to uporządkować kolejki i ograniczyć sytuacje, w których pacjent zapisuje się jednocześnie do kilku miejsc, blokując terminy innym osobom.
Nowe przepisy przewidują sankcje finansowe dla placówek, które nie będą przekazywać danych o wolnych terminach do systemu. NFZ będzie mógł wstrzymać wypłatę pieniędzy za świadczenia do momentu uzupełnienia brakujących informacji. Środki te mają być odblokowywane w ciągu pięciu dni roboczych od poprawienia danych. MZ wyjaśnia, że bez takiego straszaka centralny system mógłby działać nieskutecznie.
Czytaj więcej na Bizblog Spider's Web
W praktyce oznacza to, że placówki będą musiały na bieżąco aktualizować harmonogramy przyjęć. Jeśli tego nie zrobią, mogą stracić czasowo finansowanie za część usług. Ministerstwo uważa, że tylko pełne i regularne przekazywanie danych pozwoli stworzyć wiarygodny system, w którym pacjent rzeczywiście zobaczy dostępne terminy i szybciej znajdzie miejsce na wizytę.
Rusza Centralna Elektroniczna Rejestracja
Zmiany obejmą też zasady badania opinii pacjentów. Projekt przewiduje likwidację obowiązku przygotowywania przez NFZ osobnych ankiet dotyczących jakości leczenia i satysfakcji pacjentów. Według resortu zdrowia obecne przepisy dublują istniejące już rozwiązania, ponieważ podobne obowiązki zostały wcześniej wpisane do ustawy o jakości w opiece zdrowotnej.
Zaznaczmy, że szpitale i przychodnie nadal będą zbierać opinie pacjentów, ale teraz będą to robić konkretnego wzoru publikowanego przez Ministerstwo Zdrowia. Ma to ograniczyć biurokrację i uprościć procedury w placówkach medycznych. Resort przekonuje, że dzięki temu personel będzie wykonywał mniej powtarzających się obowiązków administracyjnych.
Nowe przepisy mają wejść w życie już 1 lipca, czyli za niewiele ponad miesiąc. Data ta nie jest przypadkowa, bo właśnie wtedy rusza Centralna Elektroniczna Rejestracja. Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że zmiany mają uporządkować sposób rejestracji pacjentów i poprawić dostęp do informacji o wolnych terminach wizyt.



















