Lidl znów to zrobił. W Niemczech dwa razy taniej niż w Polsce
Naładowanie samochodu elektrycznego przy sklepach Lidla w Polsce jest wyraźnie droższe niż u tego samego dyskontera w Niemczech. Skąd ta rozbieżność? Okazuje się, że nie tylko o siłę rynku elektromobilności tu chodzi. Ważne są jeszcze inne czynniki.

Nie milkną jeszcze echa awantury o to, że w niemieckim Lidlu można było kupić domowy magazyn energii za połowę ceny, jaka obowiązywała w polskich sklepach tej sieci handlowej, a już mamy do czynienia z nową, energetyczną draką. Tym razem chodzi o koszty ładowania samochodów elektrycznych przy sklepach sieci Lidl. W Polsce od stycznia br. obowiązują nowe stawki: 2,4 zł za jedną kilowatogodzinę przy prądzie stałym (DC) i 1,85 zł za 1 kWh przy prądzie zmiennym (AC). Tymczasem niemiecki Lidl właśnie ogłosił promocję dla użytkowników aplikacji Lidl Plus. W czerwcu mogą liczyć na cenę DC na poziomie 0,27 euro za 1 kWh (było 0,44 euro), czyli w przeliczeniu jakieś 1,14 zł, a doliczając podatek VAT - ok. 1,40 zł. O złotówkę mniej za każdą kilowatogodzin niż przy polskich sklepach Lidl.
To już nie jest tylko anegdota o cenach. To pytanie, dlaczego tam elektryfikacja schodzi do poziomu marketowych promocji, a u nas wciąż wygląda jak usługa premium - komentuje w serwisie X Jacek Werder, niezależny analityk, komentator spraw związanych z OZE i polityką energetyczną.
Skąd aż taka rozbieżność finansowa?
Różnica jest spora, bo przy pełnym naładowaniu samochodu elektrycznego z baterią 60 kWh wynosi aż 60 zł. Część komentujących wpis Werdera w serwisie X wskazuje na zupełnie różną skalę elektromobilności w Polsce i za naszą zachodnią granicą. W Niemczech - to europejski lider pod tym względem - pod koniec 2025 r. jeździło już 3,2 mln sztuk samochodów elektrycznych. W Polsce ten rynek jeszcze raczkuje. Dane za kwiecień 2026 r. mówią o raptem ponad 274 tys. pojazdów z napędem elektrycznym, z czego w pełni samochodów elektrycznych osobowych (BEV) było 135413.
Trzeba też zauważyć, że niemiecka gospodarka jest zdecydowanie mniej emisyjna niż ta w Polsce, co też determinuje ostateczną cenę energii. Dane za 25 maja są jednoznaczne: u naszych zachodnich sąsiadów, przy dominacji energetyki słonecznej w miksie na poziomie blisko 75 proc., emisja CO2 wynosi tylko 121 gr ekwiwalentu CO2 na 1 kWh. W Polsce, gdzie węgiel odpowiadał tego dnia za ok. 30 proc. produkcji energii - to 359 gr.
Koszt ładowania samochodów elektrycznych w Europie
A jak średnia cena ładowania samochodów elektrycznych w Polsce ma się na tle całej Europy? Z pomocą w odpowiedzi na to pytanie przychodzi raport pt. „Analiza cen szybkiego ładowania w Europie”, przygotowany przez Jaan of the EVwire.com dla firmy Eleport. Według zawartych tam obliczeń średni koszt publicznego ładowania pojazdów elektrycznych wynosi w naszym kraju 0,58 euro (przy obecnym kursie to 2,46 zł) za kilowatogodzinę. To daje nam 19. miejsce wśród 29 krajów.
Więcej o samochodach elektrycznych przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Na czele tabeli jest Finlandia i Bułgaria (0,38 euro), które wyprzedzają Litwę i Łotwę (po 0,40 euro) oraz Estonię (0,41 euro). Najdrożej w Europie, jak przekonuje to opracowanie, jest z kolei w Wielkiej Brytanii (0,82 euro), we Włoszech (0,71 euro) oraz w Holandii i Belgii (0,69 euro).
Niższe ceny szybkiego ładowania DC nie wydają się automatycznie sugerować, że kraje te radzą sobie dobrze pod względem adopcji pojazdów elektrycznych, a kraje Europy Wschodniej znajdują się w pierwszej piątce pod względem najniższej średniej ceny ładowania – Bułgaria, Litwa, Łotwa i Estonia mają poniżej 10 proc. udziału w rynku pojazdów elektrycznych - czytamy w tym raporcie.
Dlatego trzeba brać pod uwagę też siłę nabywczą oraz ceny paliw kopalnych w poszczególnych krajach. A produkcja tony węgla już przekroczyła w Polsce 1000 zł.
fot. Gints Ivuskans / Shutterstock



















