Program SAFE. Polska zbroi się na kredyt z Brukseli
Program SAFE ma dać Polsce bardzo tanie finansowanie zbrojeń na długie lata. Szef MON uważa, że dzięki niskim kosztom pożyczek państwo może zaoszczędzić dziesiątki miliardów zlotych w porównaniu z normalnym zadłużaniem się.

To teraz najgorętszy temat w polskiej polityce. Trwa dyskusja, czy finansowanie zbrojeń z programu SAFE rzeczywiście jest najtańsze. Jedni wskazują na duże oszczędności i stabilność, inni zwracają uwagę na ryzyko kursowe i niepewność kosztów w długim okresie.
Finansowanie zbrojeń
Co to jest SAFE? To Security Action for Europe, czyli program, który Unia Europejska uruchomiła w zeszłym. Nowy mechanizm ma szybko wzmocnić zdolności obronne państw członkowskich i jest oparty na tanich i długoterminowych pożyczkach. Jego głównym celem jest zwiększenie bezpieczeństwa Europy oraz ograniczenie zależności od dostaw uzbrojenia z USA.
Całkowita pula programu SAFE wynosi 150 mld euro i ma formę niskooprocentowanych pożyczek. Środki przeznaczono głównie na zakup sprzętu wojskowego produkowanego w Europie. Komisja Europejska pożycza pieniądze na rynkach finansowych taniej niż większość państw, dzięki najwyższemu ratingowi, a następnie udziela ich krajom członkowskim na korzystnych warunkach.
Program SAFE daje nam możliwość szybkiego uzupełnienia potrzebnych zdolności. Umowy będą zawierane w tym i przyszłym roku, a sprzęt zostanie dostarczony do 2030. Walczymy z czasem i żaden dzień nie może być zmarnowany - mówi minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz.
Największym beneficjentem programu jest Polska. Ma otrzymać 43,7 mld euro, czyli blisko 200 mld zł. Na liście znalazło się 139 projektów, w tym systemy antydronowe, obrona przeciwrakietowa, artyleria oraz elementy Tarczy Wschód i ochrony wschodniej granicy. To jeden z największych pakietów wsparcia obronnego w historii kraju.
Więcej o sytuacji międzynarodowej:
Ponad 80 proc. środków ma zostać wydanych w polskim przemyśle zbrojeniowym. Skorzystają m.in. PGZ, Mesko, Rosomak SA czy Advanced Protection Systems. Oznacza to nie tylko modernizację armii, ale także silny impuls dla krajowych firm i miejsc pracy. Rząd liczy, że program przełoży się na rozwój technologii oraz zwiększenie produkcji w Polsce.
Taniej, ale na wiele lat
Według zapowiedzi ministra obrony podpisywanie umów z Komisją Europejską ma nastąpić w latach 2026 i 2027. Dostawy sprzętu planowane są do 2030 roku. Pierwsza transza środków, około 15 proc. całości, może trafić do Polski już w marcu 2026. Pieniądze będą obsługiwane przez specjalny fundusz zarządzany przez BGK.
Kluczową zaletą programu są warunki finansowe. Oprocentowanie pożyczek szacowane jest na około 3 proc. Spłata kapitału może rozpocząć się dopiero po 10 latach, a cały okres spłaty może trwać nawet 45 lat. To znacznie korzystniejsze warunki niż typowe emisje długoterminowych obligacji. Pojawiają się jednak także głosy sceptyczne. Pożyczka jest w euro, co oznacza ryzyko kursowe przez ponad 40 lat.
Ekonomiści podkreślają, że dzięki niższemu oprocentowaniu i bardzo długiemu okresowi spłaty Polska może zaoszczędzić od 30 do 60 mld zł w całym okresie finansowania. Dodatkowo nie będzie konieczności częstego rolowania długu, co zmniejsza ryzyko wzrostu kosztów w przyszłości i daje większą stabilność finansów publicznych.







































