Nie wińmy rządu, że zamówił respiratory od handlarza bronią. Mogło być o wiele gorzej
Pamiętacie, jak minister Szumowski w kwietniu zamówił od handlarza bronią 1241 respiratorów, a dostał tylko 200, które i tak były niekompletne, bez gwarancji, części zamiennych i serwisu? Jego wpadka to dziś codzienność na całym świecie. Pandemia stała się okazją do zrobienia wielkich pieniędzy, a w handel sprzętem medycznym, podrobionymi szczepionkami i innymi lekami wkroczyła włoska mafia, ISIS i setki drobnych oszustów, którzy mogą być najróżniejsi dla naszego zdrowia.

Od lat najchętniej podrabianym lekiem, który zalewa internetowy handel na całym świecie była viagra. Trochę gipsu albo cementu, ewentualnie sacharoza, która też jest dobrym wypełniaczem, potem niebieski barwnik i voila! Na drugim miejscu były preparaty na odchudzanie, a na trzecim sterydy. Nie dziwne, zdaniem ekspertów przestępczość farmaceutyczna jest co najmniej tak samo opłacalna jak sprzedaż narkotyków.
Ale to informacje z 2018 roku. Pandemia mogła ten ranking wywrócić do góry nogami. Maseczki bez atestów, dziwne preparaty, które mają leczyć Covid-19, bezużyteczne testy, a teraz jeszcze szczepionki – to łakomy kąsek dla różnej maści przestępców, w tym tych naprawdę grubego kalibru.
Jak pisze „Dziennik Gazeta Prawna”, w świetnym tekście na temat przestępczości farmaceutycznej, takich żniw jak teraz międzynarodowe grupy przestępcze nie miały od czasu narkotykowego boomu z lat 80. XX wieku. Wartość sfałszowanych lub skradzionych leków i innych wyrobów medycznych szacuje się obecnie na co najmniej kilkadziesiąt miliardów euro miesięcznie.
Nie jeden Szumowski dał się nabrać
Załatwię ile chcecie. Dla mnie to żaden problem
– powiedział kilka dni temu tajemniczy mężczyzna reporterom Polsatu, którzy ujawnili, że sprzedaje nielegalnie szczepionki na Covid-19.
Czy to prawdziwe preparaty czy z nielegalnego obrotu? A może podróbki?
Z pierwszych analiz wiadomo, że w ampułkach zgaduje się coś więcej niż tylko sól fizjologiczna, bo laboratorium wykryło w składzie cząsteczki mRNA, a więc najważniejszy składnik szczepionki. Handlarz chwalił się, że sprzedał już w Polsce 1500 fiolek, czyli około 25 tysięcy dawek.
A z pewnością nie jest jedyny. Interpol już na początku grudnia ubiegłego roku ostrzegł 194 kraje na świecie, że tak właśnie będzie się działo. Do rządów wysłano globalny alert, by przygotowały się na działalność zorganizowanych grup przestępczych w związku ze szczepionkami na COVID-19. To mogą być zarówno kradzieże transportów, jak i sprzedaż podrabianych, nic nie wartych preparatów czy sprzętu.
Myślicie, że zamówienie przez ówczesnego ministra zdrowia wiosną ubiegłego roku wadliwych respiratorów, z których zresztą większość nie dotarła, to gigantyczna niewybaczalna wpadka? Jasne, że tak. Ale takie wpadki zdarzyły się też innym krajom, np. Maroku, gdzie respiratory-składaki sprzedawali ludzie o szemranej reputacji. Rząd Słowenii kupił 3 mln maseczek, płacąc 300 tys. euro zadatku i nigdy ich nie zobaczył, z kolei Niemiecka Agencja Zdrowia zamówiła na fałszywej, sklonowanej stronie internetowej maseczki za 15 mln euro.
Janusz z Grażyną bardziej niebezpieczni niż mafia i ISIS
Według prof. Zbigniewa Fijałka, kierownika zakładu farmacji kryminalistycznej i szefa zespołu ds. Sfałszowanych leków Wydziału Farmaceutycznego WUM, a w latach 2005–2015 dyrektora Narodowego Instytutu Leków cytowanego przez dziennikarzy „DGP” rządy różnych krajów na początku pandemii nieświadomie zamawiały sprzęt, leki i środki ochrony od zorganizowanych grup przestępczych.
A tym zaczęła się parać już nie tylko włoska mafia, która przestępczością farmaceutyczną zajmuje się od dawna, ale też inne grupy przestępcze czy terrorystyczne jak ISIS, które dotąd handlowały głównie narkotykami.
A to wpadka już nie tyle szefów resortów zdrowia, ile przede wszystkim służb specjalnych w poszczególnych krajach. W Rumunii nie specjalnie potrafią poradzić sobie z kradzieżami z TIR-ów, w których specjalizuje się tamtejsza mafia. Są tak wyszkoleni że nie kradną farmaceutyków na postojach, ale także w trakcie jazdy.
Zostawmy mafię, bo równie, a może nawet bardziej niebezpieczna jest przestępczość farmaceutyczna na małą skalę. Janusz i Grażyna kupią tabletkarkę, uruchamiają betoniarkę przed domem, a potem sprzedają na bazarze albo w internecie podrobione tabelki jako reszta po kuracji „chorej córki”. A to dla naszego zdrowia jeszcze większe niebezpieczeństwo, bo w składzie takich specyfików są znacznie gorsze rzeczy niż w tych podrabianych przez sprofesjonalizowaną mafię, która pilnuje, żeby nie rzucać się w oczy.
Lepiej nie będzie, uwaga na internet
Teraz na topie będą pewnie szczepionki. I to przez wiele miesięcy, a może nawet lat, bo tyle potrwa proces szczepień na całym świecie. Na razie ujawniono dużą sprawę na tym tle w Australii. Raport tamtejszego instytutu kryminologii pokazał, że w tamtejszym darknecie fałszywe szczepionki oferowało 110 różnych sprzedawców. Cena? 10-15 tys. dol. za dawkę.
Ale zakup fałszywych farmaceutyków przez internet może być niebezpieczny z jeszcze jednego powodu. Interpol ostrzega przed podejrzanymi stronami WWW, które niby sprzedawały leki, ale jednocześnie ich celem było wprowadzenie do komputera złośliwego oprogramowania i utrata dostępu do konta bankowego. Tylko w ramach jednej akcji służby sprawdziły 3 tys. stron internetowych i wśród nich zidentyfikowały aż 1,7 tys. zawierających zagrożenia cybernetyczne.
Dlatego lepiej ustawić się w kolejce po szczepionkę, choćby i o 3.00 w nocy, jak ostatnio siedemdziesięciolatkowie.