Lockdown w Polsce nadchodzi wielkimi krokami, a chorych na COVID-19 przybywa błyskawicznie. Eksperci wyliczyli, że dużo taniej wyszłoby wprowadzenie lockdownu dla tych, którzy nie zaszczepili się przeciwko koronawirusowi. I choć już teraz widzę te emocje, liczby są bezwzględne. Czy w Polsce takie rozwiązanie jest możliwe?

Czy i gdzie zostanie wprowadzony lockdown? To pytanie zadaje sobie coraz więcej Polaków, bo sytuacja związana z koronawirusem jest z dnia na dzień gorsza.
Mamy do czynienia z konsekwentnym wzrostem zakażeń COVID-19. Z tygodnia na tydzień odnotowujemy 35-40 proc. przyrost nowych przypadków zakażeń – napisał na Twitterze Adam Niedzielski, minister zdrowia.
Decyzji o obostrzeniach jeszcze nie ma, ale są już pierwsze typy, które regiony mogą zostać zamknięte.
Lockdown zostanie wprowadzony w trzech województwach: lubelskim, podkarpackim oraz podlaskim – zapowiada „Dziennik Gazeta Prawna”.
To tam zaszczepiło się najmniej osób i to tam jest najwięcej chorych na COVID-19.
Jak będzie wyglądać lockdown w sezonie jesień 2021? Rządzący nie zaskoczą nas zapewne niczym nowym. Ograniczenia dotyczyć więc będą liczby osób w miejscach publicznych, na imprezach, siłowniach, basenach, klubach fitness i w galeriach handlowych. Z przyjmowaniem mniejszej liczby gości będzie musiała liczyć się gastronomia. W zależności od rozwoju epidemii koronawirusa, lokalnie zakazy mogą być ostrzejsze.
Z doniesień prasowych wynika, że lockdown może zostać wprowadzony już w październiku.
Mamy przygotowany pewien model dzielenia na strefy żółte, zielone i czerwone
– przyznał minister Niedzielski.
Tańszy jest lockdown dla nieszczepionych
Perspektywa lockdownu jest u nas kwestią najbliższych tygodni. Tymczasem Niemcy policzyli, czy z powodu koronawirusa bardziej opłaca się wprowadzać obostrzenia w biznesie, czy też wprowadzić ograniczenia dla niezaszczepionych. Okazało się, że w gospodarkę bardziej uderza lockdown niż paszporty covidowe – poinformowało „Deutsche Welle”.
Ponowny lockdown dla wszystkich spowodowałby cztery razy większe straty finansowe niż wykluczenie osób nieszczepionych
– wynika z analizy Instytutu Badań Gospodarczych im. Leibniza (RWI)
Zdaniem naukowców lockdown uderza najmocniej w firmy świadczące usługi, w których nie sposób uniknąć kontaktu z innymi ludźmi, czyli restauracje, turystykę, kulturę i sztukę. Liczby nie pozostawiają wątpliwości. Szkody w przypadku lockdownu dotyczącego wszystkich mieszkańców Niemiec, wyniosłyby 52 mld euro.
Gdyby ograniczyć liczbę osób niezaszczepionych, które korzystają z kin czy restauracji, niemiecka gospodarka straciłaby z powodu COVID-19 około 13 mld euro.
Strach przed lockdownem czy strach przed antyszczepionkowcami?
Wyliczenia naukowców mogą posłużyć do wprowadzania konkretnych decyzji przez polityków na przykład o lockdownie dla niezaszczepionych przeciwko koronawirusowi. Ale raczej nie w Polsce.
Jeszcze na początku września wydawało się, że rząd chce przyspieszyć z pracami nad ustawą, która pozwoli pracodawcom kontrolować, czy pracownicy są zaszczepieni przeciwko COVID-19. Jednak – jak napisała niedawno Agata – projekt ustawy został trafił do sejmowej zamrażarki i przeleży tam najprawdopodobniej do przyszłego roku.
Strach przed społecznymi protestami był tak duży, że przepisy, które tak zapowiadał minister Adam Niedzielski, jeśli w ogóle zostaną wprowadzone, to zostaną poważnie zmiękczone.