Polacy przestają tolerować zachowania mobbingowe w miejscu pracy. Zamiast skrywać łzy po kątach i wykańczać się przez szefa ze skłonnościami psychopatycznymi lub współpracownika, który usilnie próbuje organizować wyścig szczurów, coraz częściej kierują skargi do Państwowej Inspekcji Pracy. Kontroli również przybyło.

Czym jest mobbing? Ta definicja już chyba dobrze jest znana - w skrócie to uporczywe i długotrwałe nękanie lub zastraszanie pracownika. Czyli nie chodzi o to, że szef/współpracownik zwraca uwagę, wskazuje na błędy, podaje argumenty i to, jak należy je poprawić, ale gdy mamy do czynienia z bezzasadnym czepialstwem i to w dodatku w wersji hard.
Wracałem do domu ze łzami w oczach i czułem się jak gówno. I tak było codziennie - tak kiedyś opisał mi znajomy swoje doświadczenie mobbing w miejscu pracy.
Mobberem może być przełożony, ale także współpracownik. Cel? Ośmieszanie, poniżenie lub wykluczenie z grupy współpracowników. W efekcie u ofiary mobbingu pojawia się obniżona samoocena zawodowa, jej stan psychiczny jest coraz gorszy i często rezygnują z pracy w dotychczasowym zakładzie pracy. A przecież gdyby nie nieetyczne zachowania współpracownika lub przełożonego, nie byłoby ku temu powodów.
Do tego należy jeszcze dodać, że sytuacja finansowa ofiary może się pogorszyć - po pierwsze do codziennych wydatków dochodzą np. wizyty u specjalistów (np. z powodu depresji, stanów lękowych), leczenie farmakologiczne i często powiązana z nimi psychoterapia. Po drugie - osoba może zostać wyeliminowana z zespołu - zostać zwolniona z pracy lub doprowadzona do takiej ostateczności, że sama z tej pracy zrezygnuje. Mając obniżoną samooceną zawodową, może zatrudnić się w nowym miejscu pracy, ale na stanowisku poniżej swoich kompetencji. Natomiast jeśli jej psychika została mocno nadszarpnięta, może udać się na zwolnienie chorobowe i kontynuować je w postaci zasiłku rehabilitacyjnego. Najbardziej ekstremalne sytuacje - całkowita rezygnacja z jakiejkolwiek aktywności zawodowej.
Na szczęście z roku na rok rośnie świadomość Polaków na temat mobbingu. I zamiast cierpieć i powoli wykańczać się z powodu złego traktowania w pracy, podejmują działania.
Polacy zgłaszają mobbing
W 2025 r. Polacy zamiast zaciskać zęby z nerwów, zgłosili swoich oprawców z miejsca pracy. Aż 2626 skarg wpłynęło w ubiegłym roku do Państwowej Inspekcji Pracy ws. możliwych działań mobbingowych. To o 34 proc. więcej niż jeszcze rok wcześniej, gdy takich powiadomień było mniej niż dwa tysiące (dokładnie 1959).
Skąd ten nagły wzrost? Długoletni inspektor i nadinspektor pracy PIP, prezes Stowarzyszenia Inspektorów Pracy RP dr Leszek Rymarowicz z Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie uważa, liczba skarb wzrosła m.in. za sprawą częstszego poruszania tematyki mobbingu w mediach z powodu propozycji zmian w Kodeksie pracy oraz zmiany uprawnień PIP w tym obszarze.
Nie wiem, czy można to utożsamiać bardziej ze wzrostem świadomości społecznej tego problemu, czy raczej ze wzbudzeniem przez przekazy medialne nadziei, iż sprawy mobbingowe, dotychczas trudne i nierozwiązywalne, da się wkrótce sprawnie rozstrzygnąć. Bliższe jest mi to drugie podejście – wyjaśnia dr Rymarowicz.
Z kolei Michał Pajdak, wykładowca akademicki i ekspert z platformy ePsycholodzy.pl, dodaje, że pracownicy lepiej rozpoznają niepożądane zachowania dzięki szkoleniom HR i komunikacji wewnętrznej firm. Stąd też wzrost liczby skarg może być przejawem większej odwagi i gotowości do reagowania.
Jednak nie można wykluczyć, że mamy do czynienia z rzeczywistym nasileniem zjawiska. Zmieniające się warunki pracy – presja wyników, niepewność zatrudnienia, zmiany organizacyjne czy rosnące napięcia w pracy mogą sprzyjać konfliktom i zachowaniom o charakterze mobbingowym. W takim kontekście wzrost liczby skarg odzwierciedlałby realne problemy w organizacjach – podkreśla Michał Pajdak.
Pewne postawy w miejscu pracy nie mają już społecznego przyzwolenia. Jak wskazuje prof. Grażyna Spytek-Bandurska z Uniwersytetu Warszawskiego, członkini Rady Ochrony Pracy przy Sejmie RP, ekspertka Federacji Przedsiębiorców Polskich, dla niektórych pracowników stosowanie agresywnych metod motywowania wyczerpuje znamiona nękania.
W szczególności pokolenie Z nie toleruje stylu zarządzania zbliżonego do mobbingu. Często jest on mylony z konfliktem interpersonalnym lub uprawnionym nadzorem. Dla tej grupy wiekowej kluczowym wyznacznikiem atrakcyjności pracodawcy jest dobrostan psychologiczny - mówi.
I dodaje, że zdarza się również, że skargi do PIP bywają wykorzystywane przez pracowników jako linia obrony przed kwestionowanym zwolnieniem z pracy lub negatywną oceną okresową.
Pracownicy decydują się też na formalne interweniowanie na zewnątrz, gdy mechanizmy wewnętrzne mające przeciwdziałać mobbingowi są niewystarczające – wyjaśnia prof. Spytek-Bandurska.
Czytaj więcej na Bizblog.pl:
Ofiary mobbingu mówią coraz głośniej
Coraz częściej ofiary mobbingu przestają być anonimowe i podpisują się imiennie pod zgłaszanymi skargami. W 2025 r. aż 89 proc. skarg zostało podpisanych przez pracowników oceniających się jako ofiary mobbingu. Rok wcześniej było ich 87,7 proc.
Przybywa również kontroli wszczętych wskutek zgłoszenia skargi. W 2025 r. PIP podjęła 1569 czynności kontrolnych - o 18,8 proc. więcej niż w 2024 r., gdy było ich 1321.
Dr Leszek Rymarowicz podkreśla, że w praktyce kontrole podejmowane wskutek zgłoszenia możliwości działań mobbingowych zazwyczaj obejmują także inne obszary, np. wynagrodzenia, czas pracy, kary porządkowe, prawidłowość rozwiązania stosunku pracy, wewnątrzzakładowe źródła prawa pracy itd. Inspekcja pracy nie ma jednak uprawnień do stwierdzania, czy dochodziło do mobbingu. To wyłączna kompetencja sądu.
Nie każde zgłoszenie mobbingu jest mobbingiem
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedne dane - sama liczba skarg i wszczęcia kontroli to nie wszystko, by zobrazować mobbing w Polsce. Istotna jest również ocena inspektorów PIP, która skarga była złożona zasadnie. I tu dane nie są już tak spektakularne. W 2025 r. na 2626 złożonych do PIP skarg ws. mobbingu tylko 129 zostało uznanych za zasadnych. Dla porównania w 2024 r. było ich o 1,5 proc. więcej - 131.
Dlaczego tak mało? Dr Beata Rutkowska, pełnomocniczka Rektora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu ds. przeciwdziałania mobbingowi, adiunkt w Katedrze Prawa Pracy na Wydziale Prawa i Administracji UMK tłumaczy, że ustalenie mobbingu jest na ogół bardzo trudne, część pracowników zbyt szeroko interpretuje jego pojęcie i nie każdy konflikt w środowisku pracy jest mobbingiem.
Nie oznacza to jednak, że skargi uznane za nieuzasadnione należy bagatelizować. W wielu przypadkach sam fakt ich złożenia świadczy o nieprawidłowościach w relacjach interpersonalnych w miejscu pracy i oczekiwaniu pomocy ze strony PIP – tłumaczy ekspertka.
Z kolei prof. Grażyna Spytek-Bandurska dodaje, że by wykazać naruszenia ws. mobbingu, muszą zostać spełnione wszystkie przesłanki, tj. uporczywość, długotrwałość, cel w postaci poniżenia lub ośmieszenia pracownika, izolowanie lub wyeliminowanie z zespołu oraz skutek w postaci zaniżonej oceny przydatności zawodowej.
Mimo niskiej skuteczności, PIP to wciąż właściwy kierunek dla zainicjowania działań. Skargi powinny być przez pracodawców traktowane z ostrożnością, a nie ignorancją. Inspektorzy dokonujący kontroli w sprawie mobbingu mogą sprawdzać całokształt przestrzegania prawa pracy i wykazać różne nieprawidłowości, np. w ewidencji czasu pracy, BHP, wypłaty świadczeń pieniężnych – dodaje prof. Spytek-Bandurska.



















