Ryanair i inni tani przewoźnicy zawiesili loty. Pasażerowie utkwili rozsiani po Europie
Pasażerowie tanich linii lotniczych rozjechali się po całym świecie, a dzisiaj nie wiedzą, jak wrócić do domu. Narzekają, że nie mogą doprosić się o żadne informacje.

„Ryanair, Jet2 i easyJet anulowały loty pasażerów z powrotem do Wielkiej Brytanii. W e-mailach oferują zwrot pieniędzy lub informują, że klienci mogą dokonać zmiany terminu rezerwacji” – donosi „The Independent”.
Problem w tym, że linie lotnicze stopniowo redukują siatki połączeń, a kolejne państwa uniemożliwiają obcokrajowcom wjazd na swoje terytorium. Ryanair ogłosił niedawno, że od 24 marca prawdopodobnie całkowicie zawiesi wszystkie połączenia, zostawiają tylko trasy na linii Irlandia-Wielka Brytania.
Najbliższe dostępne rezerwacje obejmują terminy za 4 do 6 tygodni. Powrót do domu staje się więc coraz większym wyzwaniem. A nikt nie może przecież zagwarantować, że kryzys związany z epidemią skończy się w ciągu kilku tygodni.
Tanie linie nie stanęły na wysokości zadania
Brytyjska gazeta opisuje starania pani Edmundson, która utknęła w Maroku. Kobieta krąży teraz z lotniska na lotnisko, próbując wrócić na Wyspy Brytyjskie. Jej pierwszy lot z Ryanairem został odwołany. W ambasadzie dowiedziała się, że powinna poczekać 24–48 godzin na lot ratowniczy, który miał być zorganizowany przez linię lotniczą, albo rząd.
Nic z tego. Gdy Brytyjka udała się na lotnisko w Essaouira, odbiła się od zamkniętych drzwi, na których, o ironio, wisiał numer kontaktowy Ryanaira.
Ryanair opuścił nas na Gran Canarii bez pomocy w powrocie do domu. Odwołał nasze loty i umywa ręce!
– skarżył się serwisowi kolejny pasażer.
Na brak kontaktu ze strony przewoźników narzekają również klienci Jet2 i easyJet. Wszyscy trzej przewoźnicy bronią się, że wciąż wykonują ostatnie połączenia na Wyspy. Ryanair pisze nawet o organizacji lotów ratowniczych. Przyciśnięty do muru, nie chce jednak podawać szczegółów.
Jak Polacy wracają do kraju?
Polscy klienci Ryanaira mają oczywiście, pewne ograniczone możliwości powrotu do domu. Rząd ogłosił, że żadnych przewoźników nie wpuści już na teren kraju, ale nad Wisłę wciąż można się dostać drogą lądową. W przypadku Europy Zachodniej jest to możliwe przez Niemcy. Z każdym dniem może być to jednak coraz trudniejsze. Ze względu na rosnącą liczbę zachorowań na koronawirusa, Berlin zdecydował już o częściowym zamknięciu granic z Luksemburgiem, Austrią, Danią, Francją i Szwajcarią.
Do kraju nie da się za to dostać od strony Czech i Słowacji, bo obaj nasi sąsiedzi zamknęli już swoje granice dla obcokrajowców. Coraz trudniejszy może się też okazać powrót przez Ukrainę, która sukcesywnie zamyka przejścia graniczne z Polską.
Opcją, którą wybiera wielu naszych rodaków, jest skorzystanie z usług LOT. Program „LOT do domu” cały czas wzbogaca się o nowe kierunki i poza Starym Kontynentem będzie zbierał również naszych rodaków m.in. z Rio de Janeiro, Cancun i położonego na Bali Denpasar. Koszt podróży to 400-800 zł w przypadku Europy i 1600-2400 z pozostałej części świata.