REKLAMA

Rekord za rekordem. Ceny prądu w Polsce na minusie

Całodniowa cena energii w Polsce okazała się najniższa w Europie. Produkcja z OZE mogłaby wypełnić krajowe zapotrzebowanie. Aż tak świeciło i wiało w Wielkanoc, że nie było innego wyjścia, tylko trzeba było ograniczyć zieloną energię.

cena prąd energia
REKLAMA

To była bardzo wietrzna Wielkanoc, nie tylko w Polsce, ale też w całej Europie. I są tego bardzo konkretne konsekwencje. Już w Wielką Niedzielę (5.04) Europa zanotowała najniższą spotową cenę energii w historii, czyli -210 euro za jedną megawatogodzinę, co w Polsce dawało -902 zł za 1 MWh. Co takiego się stało? Analitycy wskazują na wzrost produkcji energii odnawialnej w okresie niskiego popytu i wysokiej ceny gazu.

Rynek nie zmaga się już z tymczasowym szokiem, lecz dostosowuje się do strukturalnie bardziej napiętego, zmiennego i geopolitycznie ograniczonego środowiska dostaw - komentuje niezależny analityk LNG Thanasis Konstantopoulos, cytowany przez Montel News.

REKLAMA

Polska z najniższą ceną energii w Europie

Jak informuje w serwisie X Fundacja Instrat: w Poniedziałek Wielkanocny (6.04) Polska miała najniższą całodniową cenę energii w Europie. Średnia ważona wolumenem ze wszystkich godzin doby wyniosła -3 euro za 1 MWh. Między godz. 14 a 14.15 oferowano na naszym rynku 163 euro (694 zł) za odebranie jednej megawatogodziny energii.

Jednocześnie dane TGE (Towarowej Giełdy Energii - przyp. red.) pokazują, jak płytki mamy rynek - ładowanie tysiąca EV (150 MW dodatkowego popytu) przeniosłoby cenę w okolice zera - zauważył Grzegorz Onichimowski, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE).

Eksperci zwracają uwagę, że produkcję energii w tym okresie charakteryzowała przemienność fotowoltaiki i wiatru. W najoptymalniejszych momentach, PV przewodziło w miksie energetycznym (z wynikiem ok. 8 GW) i to z dwukrotną przewagą nad węglem kamiennym (niecałe 4 GW).

System zszedł do minimów technicznych elektrowni węglowych. Wciąż jeszcze pracują elektrociepłownie, które dodawały niezbywalne megawaty. Z tych powodów trzeba było ograniczać generację OZE, a przede wszystkim - wiatru. Szczytowo przycięto nawet do 5 GW! - akcentuje Fundacja Instrat.

Polska nie była gotowa na sukces OZE. System kazał je wyłączyć

Ale nie tylko na cenę energii należy w pierwszej dekadzie kwietnia patrzeć uważniej. Samo zapotrzebowanie na moc w systemie było niskie z uwagi na święta. Królowała zielona energia. Udział OZE w pokryciu krajowego zapotrzebowania sięgał nawet powyżej 70 proc. i to przez kilka godzin w oba dni (5 i 6 kwietnia). Eksperci z Instrat zwracają uwagę, że przez większość czasu obowiązywały ograniczenia w generacji OZE. Dotknęły głównie wiatru, który był przycinany od godz. 4 rano w niedzielę do godz. 19 w poniedziałek, tracąc w sumie zawrotne 71 GWh.

Więcej o cenie energii przeczytasz w Bizblog:

To z grubsza tyle, ile potrzeba do naładowania miliona aut elektrycznych - wylicza Fundacja Instrat.

REKLAMA

Jeżeli chodzi o fotowoltaikę, to redysponowano w ciągu tych dwóch świątecznych dni w sumie 23 GWh. Tym samym wychodzi na to, że w tym czasie teoretyczna produkcja OZE, bez żadnych ograniczeń, byłaby w stanie przekroczyć krajowe zapotrzebowanie energetyczne.

System radzi sobie więc, ale w bardzo nieoptymalny sposób - komentują eksperci z Instrat.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-08T14:21:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-08T09:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-07T21:43:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-07T18:32:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-07T16:14:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-07T11:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-07T09:51:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-07T04:06:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA