Od 13 kwietnia zmieniają się przepisy dotyczące zwolnień lekarskich. Dla pracowników duża ulga. Skończą się sytuacje, w której wyjście do sklepu czy apteki mogło oznaczać utratę zasiłku. Należy jednak pamiętać że setki tysięcy małych firm będą mogły sprawdzać pracowników na L4, czego do tej pory robić nie mogły.

Najważniejsza zmiana? Liczy się zdrowie, a nie sztywne zakazy. Co to oznacza w praktyce dla zwykłych ludzi? Proszę bardzo:
- możesz wyjść do sklepu albo apteki bez strachu, że stracisz zasiłek
- zwykłe sprawy poza domem nie będą traktowane jak nadużycie
- sam wyjazd nie oznacza automatycznie problemów – o ile nie szkodzi leczeniu
- sporadyczne czynności zawodowe (np. telefon, mail) nie będą uznawane za pracę
Nowe przepisy wprowadzają prostą zasadę: tracisz świadczenie tylko wtedy, gdy robisz coś, co realnie utrudnia powrót do zdrowia. To jednak nie oznacza pełnej dowolności. Jeśli aktywność faktycznie wydłuży leczenie albo pogorszy stan zdrowia, Zakład Ubezpieczeń Społecznych nadal może odebrać zasiłek.
Zmienia się też podejście do pracy na L4. W określonych sytuacjach, pod warunkiem że lekarz na to pozwoli, możliwe będzie wykonywanie pracy u jednego pracodawcy przy jednoczesnym zwolnieniu u innego. Dodatkowo doprecyzowano pojęcie pracy zarobkowej, więc pojedyncze, incydentalne czynności nie będą już automatycznie problemem.
Firmy też dostają nowe uprawnienia
Druga strona zmian dotyczy pracodawców – zwłaszcza z sektora MŚP. Do tej pory małe firmy często były w praktyce bezradne. Mogły co najwyżej zgłosić sprawę do ZUS bez gwarancji, że ten zarządzi kontrolę. Eksperci mówili wprost, że zakład podejmował takie akcje o wiele za rzadko. Teraz to się zmieni.
Od 13 kwietnia każda firma – niezależnie od wielkości – może samodzielnie sprawdzić, czy pracownik prawidłowo korzysta ze zwolnienia lekarskiego.
Brzmienie przepisu nie budzi wątpliwości interpretacyjnych, a jego wprowadzenie należy ocenić bardzo pozytywnie, zwłaszcza z perspektywy pracodawców z sektora MŚP, którzy po raz pierwszy zyskują realne i jasno określone uprawnienie w tym zakresie – mówi Justyna Szczepańska-Grygiel, radca prawny.
Mikołaj Zając, prezes firmy Conperio, zauważa, że w małych podmiotach nawet jedna nieplanowana nieobecność potrafi wywołać trudny do opanowania chaos organizacyjny, konieczność wprowadzania doraźnych zastępstw i mocno obciążać innych pracowników.
Dla MŚP to często nie statystyka, lecz codzienny problem operacyjny – wskazuje Mikołaj Zając, prezes Conperio.
Co naprawdę zmienia ustawa? Ekspertka: mniej mitów, więcej precyzji
Nowe przepisy mają przede wszystkim zlikwidować chaos, który narósł wokół L4.
Nowelizacja ma przede wszystkim uporządkować zasady utraty prawa do zasiłku chorobowego przy nadużyciu zwolnienia lekarskiego oraz doprecyzować, co jest „pracą zarobkową”, a co „aktywnością niezgodną z celem zwolnienia – wskazuje Sylwia Benc, radca prawny z kancelarii Ostrowski i Wspólnicy.
Ekspertka zwraca uwagę, że ustawodawca zawęził przypadki, w których można stracić zasiłek. Zrezygnowano m.in. z kontrowersyjnej przesłanki przebywania pod innym adresem niż wskazany w zwolnieniu.
Dziś kluczowe są tylko dwie sytuacje:
- wykonywanie pracy zarobkowej
- aktywność sprzeczna z celem zwolnienia
Jednocześnie doprecyzowano, czym jest praca zarobkowa – i wprowadzono ważny „bezpiecznik”.
Istotną okolicznością nie może być polecenie pracodawcy – podkreśla Sylwia Benc.
Telefon z pracy na L4? To nie takie proste
Nowelizacja nie daje pracodawcom prawa do „zdalnego zarządzania” pracownikiem na zwolnieniu. Co to oznacza w praktyce? Pracownik co do zasady:
- nie musi odbierać telefonu
- nie musi odpowiadać na e-maile
Jeśli jednak wykonuje czynności, które faktycznie są pracą – nawet na polecenie przełożonego – ryzykuje utratę zasiłku. Z drugiej strony przepisy dopuszczają wyjątki.
Jeżeli pracownik bez polecenia pracodawcy, w wyjątkowych okolicznościach jednorazowo i incydentalnie odbierze telefon lub odpisze na wiadomość, a czynność ta nie przeradza się w wykonywanie pracy i nie koliduje z celem zwolnienia, to co do zasady nie powinno to prowadzić do utraty prawa do zasiłku – wyjaśnia mec. Sylwia Benc.
Zakupy na L4? To żadna nowość
Choć wokół zmian narosło wiele komentarzy, część „nowości” wcale nie jest nowa.
Wyjście do apteki, na podstawowe zakupy czy do lekarza nie jest nowością – podkreśla Sylwia Benc.
Jak dodaje, takie podejście od lat wynikało już z orzecznictwa. Nowelizacja po prostu wpisuje je wprost do ustawy. Granica pozostaje ta sama: wszystko zależy od tego, czy dana aktywność pomaga w leczeniu – czy je utrudnia.
Mniej absurdu, więcej kontroli
Nowe przepisy mogą w końcu przywrócić względną równowagę. Pracownicy zyskają normalność i spokój. Bez ryzyka, że codzienne czynności mogą nagle zostać uznane za nadużycie. Z drugiej pracodawcy, zwłaszcza małe firmy, otrzymają możliwość sprawdzania, czy zwolnienia są wykorzystywane uczciwie.
Jeśli te zmiany zadziałają w praktyce, skończy się era absurdów, w której za wyjście po leki można było stracić zasiłek.



















