Cena gazu w górę. Europa dostaje słony rachunek
Cena gazu rośnie jak na drożdżach. Europa wyleczyła się z dostaw z Rosji, ale dalej polega na imporcie. Recepta jest na to tylko jedna: elektryfikacja i więcej OZE.

Agresywna narracja Donalda Trumpa, w której amerykański prezydent straszy Iran zrównaniem z ziemią, jeżeli Cieśnina Ormuz nie będzie odblokowana do wtorku, ponownie postawiła rynki energetyczne w stan wrzenia. Widać to dobrze nie tylko na wykresach obrazujących zwyżki ceny ropy. Podobnie harce wyprawia cena gazu w Europie.
Kolejnym kluczowym sygnałem dla rynków jest reakcja Iranu i społeczności międzynarodowej, czy presja prezydenta Trumpa doprowadzi do podjęcia działań w celu zabezpieczenia cieśniny, co jeszcze się nie zmaterializowało - komentuje dla Reuters Claudio Galimberti, główny ekonomista Rystad Energy.
Cena gazu w Europie pod coraz większą presją
Po zwyżkach ceny gazu do blisko 70 euro za jedną megawatogodzinę w drugiej połowie marca spadliśmy do ok. 47 euro na początku kwietnia. Ale ultimatum Trumpa wszystko zmieniło. Obecnie 1 MWh błękitnego paliwa wyceniana jest na holenderskiej giełdzie, europejskiego benchmarku dla gazu ziemnego, na prawie 50 euro. Rok temu o tej porze było znacznie taniej, a 1 MWh gazu kosztowała 33–34 euro. Ale o tak niskich stawkach możemy chyba na razie zapomnieć.
Każde rozwiązanie obecnego konfliktu, które nie przywróci dotychczasowej swobody żeglugi w Cieśninie Ormuz lub nie stworzy warunków do dalszych zaostrzeń na tym krytycznym szlaku wodnym w nadchodzących latach, będzie poważnym wyzwaniem dla dotychczasowych założeń dotyczących funkcjonowania rynków gazu - nie mają wątpliwości Francesco Sassi i Giovanni Bettinelli, eksperci ds. energii, w raporcie opublikowanym przez firmę konsultingową Geopolitics of Natural Gas.
Eksperci podkreślają, że nawet jak weźmie się pod uwagę najbardziej pozytywny scenariusz zakładający deeskalację w Cieśninie Ormuz, to i tak częściowe zakłócenia w dostawach gazu ziemnego mogą występować jeszcze w czerwcu i lipcu. Jednocześnie jest już pewne, że wypełnienie unijnych magazynów gazu w co najmniej 80 proc. do listopada będzie wyjątkowo trudnym zadaniem.
Analitycy wyliczają, że jakby cena gazu osiągnęła pułap 60 euro za 1 MWh, to całkowity koszt uzupełnienia zapasów gazowych w UE wyniósłby 35 mld euro. Tymczasem na razie średnia wypełnienia unijnych magazynów gazu wynosi (stan na 6 kwietnia) mniej niż 29 proc. To najgorszy wynik od lat. Rok temu o tej porze średnia wypełnienia wynosiła niecałe 35 proc., w pierwszej dekadzie kwietnia 2024 r. - prawie 60 proc., a na początku kwietnia 2023 r. - ponad 55 proc.
UE uzależniona od importu gazu
Tymczasem eksperci z think tanku Bruegel podkreślają, że tylko 8 proc. unijnego importu LNG pochodzi z Kataru. Dlatego, ich zdaniem, dostawy gazu do UE nie są bezpośrednio zagrożone. Ale Bruksela i tak musi szykować się na problemy, zwłaszcza, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie dalej trwał.
Ponieważ UE jest w dużym stopniu uzależniona od importu gazu, jej rachunki za import energii mogą znacznie wzrosnąć, ponieważ zaostrzona konkurencja o dostawy energii, których nie zakłócił konflikt, podniesie ceny - czytamy w najnowszej analizie Bruegel.
W 2025 r. Katar odpowiadał za jedną trzecią włoskiego importu LNG, jedną czwartą importu Belgii i prawie jedną piątą importu Polski.
Ceny większości importowanego gazu do UE, nawet w ramach kontraktów długoterminowych, są indeksowane do rynku spot gazu (lub ropy naftowej), a zatem mają bezpośredni wpływ - zwracają uwagę eksperci Bruegel.
Recepta na mniejsze uzależnienie od gazu: więcej OZE
Analitycy jednocześnie stawiają tezę, że kraje, które zużywają mniej gazu i wytwarzają energię elektryczną głównie ze źródeł odnawialnych, energii jądrowej lub innych źródeł wytwarzania i magazynowania, są mniej dotknięte powiązaniem między wyższymi cenami gazu i energii elektrycznej.
Na przykład w Hiszpanii gwałtowny rozwój energetyki wiatrowej i słonecznej spowodował zmniejszenie udziału godzin, w których gaz ustala cenę energii elektrycznej, z 75 proc. w 2019 r. do zaledwie 15 proc. w 2026 r. - czytamy w analizie Bruegel.
Więcej o cenie gazu przeczytasz w Bizblog:
Jest jeszcze jeden efekt coraz wyższej ceny gazu w Europie. Część krajów (w tym Polska) w obliczu takich zakłóceń w przypadku dostaw gazu, sięga po węgiel, który przez to też drożeje. Obecnie tona czarne złota jest wyceniana w portach ARA, europejskim benchmarku dla węgla, na blisko 122 dol. Rok temu o tej porze to były niecałe 102 dol.
Dlatego trzeba stawiać na elektryfikację. Przecież wraz ze wzrostem relacji cen gazu do cen energii elektrycznej w latach 2022 i 2023, wzrosła również sprzedaż pomp ciepła w całej Europie, osiągając poziom 3 mln sztuk rocznie.
Szacujemy, że 11 mln pomp ciepła zainstalowanych w latach 2022–2025 zmniejszy zapotrzebowanie na gaz w Europie o około 30–60 terawatogodzin rocznie, czyli o 3–6 proc. zapotrzebowania gospodarstw domowych - wyliczają analitycy z Bruegel.



















