Policzyli, ile zapłacimy za ETS2. Tak będzie wyglądał twój rachunek
Ceny gazu szybko rosną. Zasada jest prosta: im dłużej będzie trwał konflikt, tym będzie drożej. A przecież wielkimi krokami zbliża się do nas system ETS2, który też ostro namiesza.

Unia Europejska miała się ostatnio rozgrzać do czerwoności od dyskusji na temat przyszłości systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 - ETS, przez który, jak twierdzi część państw, w tym Polska, europejski przemysł jest po prostu niekonkurencyjny. Nie wiadomo czym to się skończy, ale raczej na zawieszenie tego mechanizmu przez Brukselę ni ma co liczyć. Jak już to czeka nas ewolucja, a nie rewolucja. Tymczasem za chwilę - bo już od 2028 r. - zacznie obowiązywać też system ETS2, który będzie naliczał emisje CO2 z budownictwa i transportu drogowego. Redakcja serwisu Globenergia postanowiła policzyć, jak wpływ ETS2 będzie miał na cenę gazu w Polsce.
Nawet jeśli ceny surowca będą się wahać, koszt emisji CO2 będzie stopniowo zwiększał udział w końcowej cenie. Dla odbiorców końcowych oznacza to jedno – rachunki za ogrzewanie gazowe będą coraz silniej zależeć nie tylko od rynku, ale również od decyzji regulacyjnych - przekonuje.
Cena gazu pod presją systemu ETS2
Gaz ziemny już teraz mocno zwyżkuje. Jedna megawatogodzina wyceniana jest na holenderskiej giełdzie, europejskim benchmarku dla błękitnego paliwa, na ponad 54 euro. To najdrożej od stycznia 2023 r. Serwis Globenergia dla swoich wyliczeń przyjął cenę gazu na poziomie 3,92 zł za metr sześcienny, która zawiera zarówno koszty zmienne, jak i stałe.
Założyliśmy cenę gazu na poziomie 4,31 zł/m sześc. w 2028 r., a koszt wynikający z ETS2 w tej cenie wynosi około 0,57 zł/m sześc. W kolejnych latach rośnie on systematycznie i w 2040 r. może przekroczyć 3,3 zł/m sześc. W takim scenariuszu całkowita cena gazu zbliża się do poziomu 7,7 zł/m sześc. - wylicza Globenergia.
Wychodzi więc na to, że cena gazu - przez system ETS2 - może w ciągu niespełna 15 lat podskoczyć dwukrotnie. Sam udział opłaty za emisję CO2 w końcowej cenie gazu przekroczy w tym czasie 40 proc. Najbardziej ma to uderzyć w kieszenie gospodarstw domowych ogrzewających się gazem ziemny i w użytkowników samochodów spalinowych. Wydatki co sezon grzewczy będą dla jednych i drugich coraz bardziej odczuwalne.
Gazowe tsunami zmiecie nas już w tym roku?
Dzisiaj naprawdę trudno wyrokować, jak skończy się obecny kryzys gazowy. Możliwe scenariusze są różne, ale jeden z nich zakłada, że cena gazu w Unii Europejskiej wzrośnie nawet trzykrotnie do końca roku. Tak się ma stać, jeżeli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie się przedłużał. Taką prognozę ma włoskie lobby biznesowe Confindustria.
Więcej o cenie gazu przeczytasz w Bizblog:
Im dłużej będzie trwał ten konflikt, tym trudniej będzie zagwarantować globalne dostawy ropy i gazu, biorąc pod uwagę rosnące koszty transportu oraz potencjalne uszkodzenia rafinerii i rurociągów - czytamy w raporcie Confindustria.
Jeżeli sytuacja na Bliskim wschodzie nie uspokoi się do czerwca br., to cena gazu w Europie może podskoczyć do 60 euro za 1 MWh. W przypadku przedłużania się konfliktu do końca roku, to może być nawet 100 euro za megawatogodzinę gazu.



















