Nie dostaniemy gazu z Kataru. Wiecie, co to oznacza?
Ostatnie ataki Iranu na bliskowschodnie obiekty energetyczne okazały się miażdżące dla rynków. Gaz ziemny i ropa naftowa już dawno nie były tak drogie. Polska mocno to odczuje, nie dotrze do nas kilkanaście transportów LNG.

Skala i dynamika ostatnich podwyżek cen sprawiły, że zaczynają pojawiać się coraz bardziej ponure scenariusze.
Nie zdziwiłbym się, gdyby ropa poszła w górę do 200, a nawet 250 dolarów, ponieważ ceny surowców gwałtownie rosną, gdy brakuje podaży – twierdzi Chris Watling, główny strateg rynkowy Longview Economics, cytowany przez oilprice.com.
Podwyżki cen ropy: Bliski Wschód tnie produkcję
Obecnie baryłka ropy Brent kosztuje ok. 112 dol. – najwięcej od początku 2022 r. Bardzo podobnie jest z ropą WTI, która teraz wyceniana jest na ok. 97 dol.
Eskalacja na Bliskim Wschodzie, precyzyjne ataki na infrastrukturę naftową i śmierć irańskich przywódców wskazują na przedłużające się zakłócenia w dostawach ropy – czytamy w notatce Priyanki Sachdeva, analityczki Phillip Nova, cytowanej przez Reuters.
Za ostatnimi podwyżkami ceny ropy nie stoi wyłącznie eskalacja działań wojennych między USA, Izraelem a Iranem. Analitycy zwracają też uwagę na ostatni ruch ze strony amerykańskiej Rezerwy Federalnej, która utrzymała stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Eksperci odczytują to jednoznacznie: rosną obawy o kondycję gospodarczą po wojnie.
I jest jeszcze jeden element tej układanki: producenci ropy naftowej z Bliskiego Wschodu ograniczają działalność. Szlaki handlowe są zablokowane, a możliwości magazynowe ograniczone. Stratedzy surowcowi ING piszą w notatce o cięciach Iraku na poziomie ok. 2,9 mln baryłek dziennie. W przypadku Arabii Saudyjskiej to od 2 do 2,5 mln baryłek, Zjednoczonych Emiratów Arabskich – ok. 1,5 mln baryłek i Kataru – ok. 1,3 mln baryłek.
Jesteśmy w okolicach 150 dol., ale nie sądzę, żeby sugerowanie 200 dol. było absurdalne. Byłoby to bardzo sprawiedliwe, biorąc pod uwagę, że obecnie mamy praktycznie kryzys, który można porównać do przerw w dostawach – twierdzi w rozmowie z CNBC Greg Newman, prezes Onyx Capital Group.
Katarskie dostawy gazu do Polski zagrożone
Nie najlepiej dzieje się też na rynku gazu ziemnego. Irańskie wojsko wycelowało rakiety w katarską instalację LNG Ras Laffan. Możemy to odczuć w Polsce.
Zniszczenia w Ras Laffan mogą wyeliminować Katar jako dostawcę LNG na długie miesiące. Do końca roku (oprócz jednej, która płynie) mieliśmy odebrać 13-14 dostaw LNG z tego kierunku – komentuje w serwisie X Tomasz Włodek, analityk rynku gazu z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.
Ekspert stawia sprawę prosto: żeby wyrównać ten wolumen, przy założeniu braku dostaw LNG z tego kierunku do końca roku, konieczne będzie znalezienie ok. 18-19 dostaw na rynku spot. To rzecz jasna wywoła dodatkową presję cenową. Tym samym szykują się kolejne podwyżki cen gazu.
Już teraz jedna megawatogodzina błękitnego paliwa kosztuje na holenderskiej giełdzie, europejskim benchmarku dla gazu, powyżej 54,5 euro, a przez chwilę byliśmy nawet na poziomie 56 euro. W tym przypadku, szukając podobnych poziomów cenowych, musimy cofnąć się do początku 2023 r.
Więcej o podwyżkach cen przeczytasz w Bizblog:
Jeżeli chodzi o magazyny gazu UE, to ich obecne (stan na 17 marca) średnie wypełnienie wynosi mniej niż 29 proc. W najgorszej kondycji są gazowe zapasy Holandii, której magazyny wypełnione są tylko w ok. 7 proc. Kiepsko jest też w Niemczech (mniej niż 22 proc.), czy we Francji (ok. 22 proc.). Polska z wynikiem ok. 47 proc. plasuje się pod tym względem w unijne czołówce.
Zapotrzebowanie na gaz ziemny odbiorców końcowych Krajowego Systemu Przesyłowego w ostatnim miesiącu wyraźnie spadło, z rekordowych wartości do wartości średnich z lat 2017-24. Ten spadek to zasługa przede wszystkim pogody i mniejszego wykorzystania energetyki gazowej – tłumaczy Tomasz Włodek.



















