Cena ropy wystrzeliła. Świat na krawędzi recesji
Z jednej strony jest propozycja zawieszenia broni i ultimatum amerykańskiego prezydenta. A z drugiej rynek, który przez przedłużającą się blokadę Cieśniny Ormuz winduję cenę ropy do najwyższych poziomów od początku 2022 r. To może skończyć się światową recesją.

Cały czas nie wiadomo, co dalej z Cieśniną Ormuz, jednym z głównych morskich szlaków handlowych dla ropy i gazu ziemnego. Agencje donosiły, że do negocjacji miał się włączyć Pakistan z propozycją natychmiastowego zawieszenia broni. Ale Teheran swoją dobrą wolę uzależniał od gwarancji amerykańskich i izraelskich, że więcej swoich działań w stronę Iranu nie skierują. Czas na ewentualne porozumienia mija we wtorek. Bo wtedy jest ostateczny czas na ultimatum postawione przez Donalda Trumpa, w którym amerykański prezydent zagroził Iranowi zniszczenie całego kraju w jedną noc.
Ta noc może nadejść jutro - ostrzegał Trump w trakcie poniedziałkowej konferencji prasowej.
Polityczne przepychanki to jedna strona medalu, drugą jest reakcja rynków. W przypadku ceny ropy znowu widzimy strach przed eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie i wyraźnie zwyżki.
Cena ropy najwyższa stycznia 2022 r.
Obecnie baryłka ropy Brent wyceniana jest na ponad 111 dol. Z kolei ropa WTI jest teraz po prawie 116 dol. W jednym i drugim przypadku cena ropy jest na najwyższym poziomie od ponad czterech lat, czyli początku 2022 r. Przy okazji eksperci nie mają zbyt pozytywnych prognoz.
Ropa naftowa utrzymuje swoje zyski, ponieważ ryzyko związane z polem bitwy nie jest już teoretyczne. Ataki na aktywa energetyczne i transportowe trwają, a inwestorzy obawiają się, że nawet jeśli wojna się zakończy, uszkodzenia infrastruktury mogą sparaliżować produkcję baryłek na miesiące, a nie dni - zaznacza Priyanka Sachdeva, starsza analityczka rynkowa w Phillip Nova, cytowana przez Reuters.
Raczej nic też nie zmieni szykowane na wtorek głosowanie Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie ustanowienia ochrony żeglugi handlowej w Cieśninie Ormuz. Wcześniej jednak Chiny, posiadające prawo weta, nie zgodziły się, żeby przy tej okazji móc używać siły. Może więc się skończyć jedynie na deklaracji, która na rynkach nie zrobi zbytniego wrażenia i cena ropy dalej będzie utrzymywać się na bardzo wysokich poziomach.
Sytuacja na giełdach naftowych i tak nie do końca oddaje jeszcze powagę sytuacji i podażowy szok związany z przedłużającym się zamknięciem cieśniny Ormuz - komentuje Grzegorz Mazak, analityk rynku paliw z e-petrol.pl.
Decyzja OPEC+ bez znaczenia?
Na zwyżkującą przez blokadę Cieśniny Ormuz cenę ropy może też nie zadziałać ostatnia decyzja kartelu OPEC+. W minioną niedzielę podjęto decyzję o zwiększeniu limitów wydobycia ropy naftowej o 206 tys. baryłek dziennie w maju. Eksperci zwracają jednak uwagę, że to wolumen, który stanowi mniej niż 2 proc. podaży zakłóconej przez zamknięcie Cieśniny Ormuz. Inna sprawa, że decyzja o zwiększeniu produkcji ma zostać głównie na papierze, bo też najwięksi producenci ropy po prostu nie mogą zwiększyć wydobycia, przez trwającą wojnę. Przedstawiciele państw z Zatoki Perskiej jasno dają do zrozumienia, że wznowienie normalnej produkcji może trwać miesiącami.
Więcej o cenie ropy przeczytasz w Bizblog:
Kiedy Cieśnina Ormuz jest zamknięta, dodatkowe baryłki z OPEC+ stają się w dużej mierze nieistotne - przekonuje w rozmowie z Reuters Jorge Leon, były urzędnik OPEC, który obecnie pracuje jako szef działu analiz geopolitycznych w Rystad Energy.
Ale czas nie jest tutaj sprzymierzeńcem. Analitycy z JP Morgan przestrzegają, że jeżeli blokada Cieśniny Ormuz będzie utrzymywać się do połowy maja, to cena ropy może wzrosnąć do 120–130 dol. za bryłkę, z perspektywą do nawet 150 dol. Stawki zmniejszyłyby się dopiero w drugiej połowie roku, po otwarciu Cieśniny Ormuz. To zaś ile obecny wzrost ceny ropy będzie ostatecznie trwać, zdecyduje o skali szoku makroekonomicznego i potencjalnej recesji.



















