REKLAMA

Mamy tani pieniądz i najlepsze na świecie ubezpieczenie. Do wzięcia jest wciąż 125 mln zł

Na jakie wsparcie mogą liczyć firmy, które chcą prowadzić interesy na Ukrainie? Dlaczego większość wniosków zostaje odrzucona? Jak się współpracuje polskim przedsiębiorcom z ukraińskimi partnerami? Czego zazdroszczą nam Niemcy i Francuzi? Na te między innymi pytania odpowiada Marcin Chruściel, dyrektora Biura Polsko-Ukraińskiej Współpracy Rozwojowej w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej.

ranking-paszportow
REKLAMA

Bartosz Krzyżaniak, Bizblog.pl: Załóżmy, że prowadzę w Polsce firmę, ale chciałbym zacząć działać na rynku ukraińskim. Mogę liczyć na waszą pomoc?

Marcin Chruściel*, Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej: Tak. I to nie tylko finansową.

REKLAMA

Zacznijmy jednak od pieniędzy.

Dokładnie rok temu, w kwietniu 2025 r., został uruchomiony nabór wniosków do pilotażowego programu „Pożyczka na udział w odbudowie Ukrainy”, do którego wciąż może się pan zgłosić – podobnie jak inne firmy planujące nawiązanie współpracy biznesowej z partnerami ukraińskimi albo takie, które już na tym rynku działają.

Co to za pożyczka?

Maksymalnie 10 mln zł na okres do 10 lat przy preferencyjnym oprocentowaniu, które standardowo wynosi 2 proc. w skali roku. Przy niektórych rodzajach inwestycji – związanych z wytwarzaniem produktów medycznych – może ono zostać obniżone nawet do 1 proc.

Tanio.

To są warunki, których nie sposób uzyskać na rynku komercyjnym, przy czym ostateczna stawka oprocentowania zależy od tego, czy i w jakim zakresie firma korzystała już z pomocy publicznej.

Kto może sięgnąć po te pieniądze?

To oferta skierowana do firm zarejestrowanych w Polsce. Co istotne, mogą to być również podmioty z kapitałem zagranicznym, o ile ich działalność jest prowadzona u nas.

Wielkość firmy ma znaczenie? Czy np. start-upy mają tu czego szukać?

Jak najbardziej, mogą korzystać z tych środków, pod warunkiem, że mają już pewne doświadczenie, zdobywają inwestorów i dysponują odpowiednim zabezpieczeniem pożyczki. Cel tego instrumentu jest jasny, niezależnie od skali prowadzonej działalności: wzmacnianie więzi polskiego biznesu z Ukrainą i przygotowanie firm na włączenie się w odbudowę potencjału gospodarczego tego kraju. Może to być np. przygotowanie linii produkcyjnych, procesów technologicznych, zaplecza magazynowego, logistycznego czy zakup surowców lub komponentów niezbędnych do produkcji. Chodzi o to, by firma miała potencjał do wejścia na rynek ukraiński lub zwiększenia wymiany handlowej, która już trwa.

Ile macie na to pieniędzy?

Cała pula tego instrumentu w pierwszej transzy to 250 mln zł...

z których zostało?

Ponad 125 mln zł jest już rozdysponowanych przez instytucje wdrażające, więc w grze pozostaje drugie tyle.

Nie będzie więcej?

To program pilotażowy. Jeśli pieniądze z pierwszej transzy zostaną zakontraktowane na poziomie powyżej 70 proc. i zobaczymy, że projekty dobrze realizują zakładane cele, będziemy wspólnie z BGK – operatorem instrumentu – rozważać zwiększenie tej puli. To żywy mechanizm – reagujemy na zainteresowanie rynku.

A rynek się interesuje?

Tak, i to bardzo. Łączna wartość złożonych wniosków przekroczyła już 650 mln zł.

🇵🇱 Team Poland dla Ukrainy – kto za tym stoi?
Polski Fundusz Rozwoju (PFR)
Zapewnia narzędzia finansowania dla rozwoju biznesu oraz samorządów, inicjator platformy Team Poland dla wsparcia biznesu.
Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK)
Państwowy bank rozwoju, który wspólnie z Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej zarządza programem preferencyjnych pożyczek na odbudowę Ukrainy.
Polska Agencja Inwestycji i Handlu (PAIH)
Oferuje doradztwo biznesowe, rozeznanie rynku oraz pomoc w szukaniu partnerów w Ukrainie, m.in. przez swoje zagraniczne biura handlowe.
Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP)
Agencja wspierająca polskie firmy w rozwoju działalności, jest częścią systemu instytucji wsparcia w ramach Grupy PFR.
Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE)
Oferuje ubezpieczenia transakcji oraz gwarancje finansowe dla firm handlujących z rynkiem ukraińskim, uznana w 2025 r. za najlepszą tego typu korporację na świecie.
Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP)
Pomaga polskim firmom w finansowaniu inwestycji, restrukturyzacji, oferuje też doradztwo i wsparcie we wdrażaniu technologii.

Momencik, powiedział pan, że w puli zostało 125 mln zł. Jest sens ustawiać się teraz po nie na końcu kolejki?

Przy obecnym budżecie 250 mln zł mogłoby się wydawać, że wnioski złożone do tej pory go wyczerpią, ale z tej łącznej puli złożonych wniosków duża część została już zweryfikowana negatywnie, ponieważ nie wpisują się w założenia instrumentu.

Większość firm odsyłacie z kwitkiem?

Procedury weryfikacyjne stosowane przez partnerów wdrażających, którzy przyjmują i oceniają wnioski, są nakierowane na realizację celów instrumentu. Duża grupa wniosków nie wpisuje się w jego założenia, które są określone w metryce produktu.

Co je dyskwalifikuje?

Najczęściej są to próby finansowania jednorazowych transakcji z ukraińskimi partnerami. Jeśli firma chce pożyczyć pieniądze tylko po to, by dokonać pojedynczej transakcji, to może się spodziewać decyzji odmownej. Celem instrumentu jest wspieranie trwałych relacji gospodarczych i ambitnych projektów, na przykład w produkcję czy tworzenie technologii. Chodzi nam o to, żeby był to impuls do nawiązania lub wzmocnienia długofalowej współpracy, która będzie przynosiła korzyści naszej gospodarce przez wiele kolejnych lat.

To co musi zrobić firma, żeby przekonać partnerów wdrażających, że to właśnie jej należą się pieniądze?

Musi wskazać na długotrwałe efekty planowanego przedsięwzięcia. Warunkiem jest także wykazanie, że firma już współpracuje z partnerami z Ukrainy – ma wspólne przedsięwzięcia, doszło już do jakichś transakcji – albo zobowiązuje się do nawiązania takiej współpracy w ciągu 12 miesięcy.

Na pieniądze mogą liczyć przedstawiciele wszystkich branż?

Tak, natomiast są pewne wyłączenia – nie finansujemy importu artykułów rolnych, spożywczych oraz drewna z Ukrainy.

Do kogo powinni się zgłaszać chętni?

BGK jako operator instrumentu wyłonił w konkursie cztery instytucje – partnerów wdrażających, którzy na bieżąco przyjmują i rozpatrują wnioski: Bank Ochrony Środowiska, Towarzystwo Inwestycji Społeczno-Ekonomicznych oraz konsorcjum Lubelskiej Fundacji Rozwoju wraz z Biłgorajską Agencją Rozwoju Regionalnego.

Ile umów zostało już podpisanych?

37.

Przeciętnie daje to ponad 3 mln zł na umowę, których liczba, mówiąc delikatnie, nie powala. Trudno uwierzyć, że nasi przedsiębiorcy tak zachowawczo podchodzą do robienia interesów z kolegami z Ukrainy.

Tempo budowania portfela pożyczek jest szybsze od założeń operatora, jednak naszym priorytetem nie jest maksymalnie szybkie rozdysponowanie dostępnych środków. Nacisk jest położony na celowość przedsięwzięć, które otrzymują finansowanie, a zatem ich potencjał do budowania trwałych powiązań gospodarczych z partnerami z Ukrainy oraz umiędzynarodowienia działalności. Po pożyczki aplikują zarówno firmy duże, jak również mali i średni przedsiębiorcy, co oceniamy jako dodatkową wartość. Podejście naszych przedsiębiorców opiera się na chłodnej kalkulacji – wiele polskich firm bada rynek ukraiński i dostosowuje się do jego potrzeb, zwiększając swój potencjał eksportowy, natomiast decyzję o ewentualnej inwestycji za naszą wschodnią granicą uzależnia od ustabilizowania się sytuacji, ale również od takich czynników, jak chociażby dostępność siły roboczej.

Tej stabilizacji nie ma już od ponad czterech lat, mimo to wymiana handlowa Polski z Ukrainą wzrosła w tym czasie o ponad połowę i przekracza już 18 mld euro. Sam eksport zwiększył się o przeszło 100 proc. Co tam sprzedajemy? Tylko broń?

Paliwa i sprzęt ciężki, w tym wojskowy, oczywiście napędzają statystyki, ale to tylko część obrazu. Eksportujemy też produkty z wielu innych branż, m.in. wyroby przemysłowe, elektronikę, artykuły spożywcze czy produkty chemiczne. W Ukrainie obecny jest też polski sektor bankowy i ubezpieczeniowy.

A co z polskimi firmami, które mimo wojny nie wycofały się z Ukrainy?

One w tych trudnych warunkach sobie radzą i kontynuują produkcję – np. firmy z branży sanitarnej, producenci okien, podłóg, materiałów wykończeniowych, czy też firmy świadczące nadzór inżynierski.

Mimo bombardowań, braku prądu, ogrzewania?

Fabryki często pracują na mniejszych obrotach. Największym problemem nie są nawet zagrożenia z powietrza, a brak siły roboczej, bo część pracowników jest mobilizowanych na front. Jednak polski biznes nie traktuje Ukrainy jako doraźnego rynku zbytu – buduje tam relacje oparte na zaufaniu i solidarności – i wierzy, że to zaprocentuje po wojnie, kiedy zmobilizowani wrócą do pracy, a produkcja zostanie w pełni odtworzona. To jest perspektywiczny, duży rynek.

Nasi przedsiębiorcy nie narzekają na ukraińskich partnerów?

Przeciwnie. Z tego, co wiemy, problem niewypłacalności jest minimalny a kontrakty są realizowane terminowo. Zresztą poza tanim finansowaniem mamy w Polsce jedne z najlepszych na świecie narzędzi ograniczających ryzyko w postaci gwarancji i ubezpieczeń, które są oferowane przez KUKE (Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych).

Nie przesadza pan?

Ani trochę. Polska jest w tym obszarze światowym liderem. W 2025 r. KUKE otrzymała w Londynie tytuł najlepszej agencji kredytów eksportowych na świecie („The best Export Credit Agency”) w ramach rankingu Leaders in Trade, organizowanego przez branżowy magazyn Global Trade Review. KUKE pokonała w tej rywalizacji m.in. agencje ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy Szwecji.

Za co konkretnie ta nagroda?

Za wdrożenie najbardziej kompleksowego systemu wsparcia dla eksporterów i odwagę w ubezpieczaniu handlu na trudnych rynkach, w tym ukraińskim. KUKE ubezpiecza handel, a nawet inwestycje, chroniąc polskie firmy przed ryzykami działań wojennych, ale też np. zwykłą niewypłacalnością partnera. Zresztą tej odwagi KUKE zazdroszczą nam np. Francuzi czy Niemcy, którzy są bardziej asertywni we wprowadzaniu tego typu produktów.

Są więc tanie pieniądze na rozwój, jest ubezpieczenie. Przydałoby się jeszcze nieco biznesowego know-how.

Jeśli firma potrzebuje doradztwa, pomocy w kontaktach z lokalną administracją, szuka partnera na miejscu lub chce sprawdzić rynek – takie wsparcie strona polska również oferuje – w ramach szerszej platformy Team Poland, czyli wspólnej inicjatywy PFR, BGK, PAIH, PARP, KUKE i ARP.

*Marcin Chruściel jest dyrektorem Biura Polsko-Ukraińskiej Współpracy Rozwojowej w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej. Odpowiada za m.in.: koordynację wdrażania Instrumentu na rzecz Ukrainy oraz współpracę w ramach grup roboczych i komitetów odpowiedzialnych za jego implementację na poziomie UE, a także wspieranie realizowanych w ministerstwie programów typu capacity building dla administracji ukraińskiej w zakresie przygotowań Ukrainy do akcesji do UE. Kierowane przez niego biuro zajmuje się również współpracą przy realizacji zadań związanych z wdrażaniem „Pożyczki na udział w odbudowie Ukrainy”.

Pożyczka na udział w odbudowie Ukrainy

Inicjatorzy: Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej (MFiPR) oraz Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK).

Budżet: Pilotażowa pula wynosi 250 mln zł.

Parametry: pożyczka do 10 mln zł na okres do 10 lat, z preferencyjnym oprocentowaniem wynoszącym zazwyczaj 2 proc. lub dla branży medycznej 1 proc.

Partnerzy wdrażający: wnioski można składać w Banku Ochrony Środowiska (BOŚ), Towarzystwie Inwestycji Społeczno-Ekonomicznych (TISE), Lubelskiej Fundacji Rozwoju oraz Biłgorajskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.

REKLAMA

Program jest elementem rządowego pakietu wsparcia funkcjonującego pod wspólnym szyldem „Team Poland dla Ukrainy”.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-05T22:02:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-05T20:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-05T15:51:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-05T12:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-05T10:13:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-04T21:48:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-04T17:54:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA