„The New York Times”: wojna handlowa UE z Chinami jest nieunikniona
Unia Europejska jest coraz bliżej wojny handlowej z Chinami, a punktem zapalnym jest głównie zalewanie Europy tanimi towarami, w tym samochodami elektrycznymi. Chiny dotują swój eksport, a Unia chce chronić rodzimy przemysł. W tej sytuacji napięcie szybko rośnie, co grozi konfliktem handlowym na dużą skalę.

„The New York Times” pisze, że narastające napięcia między Unią Europejską a Chinami oznaczają, że zbliża się wojna handlowa. Powodem jest masowy napływ tanich chińskich towarów, który zagraża europejskiemu przemysłowi. W Brukseli rośnie niepokój, a deficyt handlowy w 2025 r. sięgnął ok. 418 mld dol. i nadal rośnie.
Dotowany eksport jako broń gospodarcza
Gazeta pisze, że Pekin po kryzysie na rynku nieruchomości mocno subsydiuje własne fabryki, traktując eksport jako główne źródło wzrostu gospodarczego. Z kolei cła w USA zmusiły chińskich producentów do przekierowania nadwyżek do Europy. Jednocześnie wojna z Iranem podniosła ceny energii, zwiększając popyt na tańsze towary z Chin. Skutkiem jest narastająca presja na europejski rynek.
To wszystko sprawia, że Europa zaczyna się bronić przed tą handlową kolonizacją. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas porównała odchodzenie od zależności od Chin do bolesnej „chemioterapii”. Z kolei prezydent Francji Emmanuel Macron wzywa do silniejszej ochrony przemysłu, a kilka państw UE domaga się twardszych narzędzi wobec nadwyżek produkcyjnych.
Więcej o Chinach przeczytasz w Bizblog:
„The New York Times” pisze, że w Unii pojawił się pomysł aktu o akceleratorze przemysłowym który miałby na celu odbudowę europejskiej bazy produkcyjnej i ograniczenie dostępu chińskich firm do kluczowych subsydiów w Unii Europejskiej. Za takimi rozwiązaniami są m.in. Francja, Włochy, Hiszpania, Litwa i Holandia, które chcą wspólnej odpowiedzi na nadwyżkę mocy produkcyjnych. Chodzi też o ochronę europejskich producentów aut elektrycznych.
Pekin grozi
Co na to Chiny? Pekin odpowiada ostrzeżeniami i działaniami odwetowymi. Wcześniej dwukrotnie ograniczał eksport metali ziem rzadkich oraz magnesów, co obnażyło skalę zależności Europy od chińskich surowców w sektorach technologii i zielonej energii. W Państwie Środka wprowadzono też przepisy pozwalające kontrolować dokumenty firm, przesłuchiwać pracowników, a nawet zatrzymywać menedżerów na terenie Chin.
„The New York Times” uważa, że dla Unii Europejskiej sytuacja staje się coraz trudniejsza. Kraje takie jak Niemcy, silnie uzależnione od przemysłu motoryzacyjnego i chemicznego, obawiają się utraty konkurencyjności. Z drugiej strony konsumenci przyzwyczaili się do tanich chińskich produktów i trudno będzie im odebrać guilty pleasure w postaci kupowania gadżetów za grosze. Rządy muszą balansować między ochroną przemysłu a ryzykiem odwetu Pekinu.
Według „The New York Timesa” kluczowe decyzje mają zapaść podczas nadchodzących spotkań międzynarodowych. Szczyt grupy G7 w Evian oraz rozmowy przywódców Unii Europejskiej mają wyznaczyć kierunek dalszej polityki wobec Chin. Stawką jest nie tylko przyszłość przemysłu, ale też stabilność handlu i relacji między największymi blokami gospodarczymi świata.



















