Gospodarka rośnie szybciej. Ekonomiści drapią się w głowy – coś się nie zgadza
Polska gospodarka rosła w pierwszym kwartale w tempie 3,5 proc. r/r – wynika ze skorygowanych danych GUS. Głównym silnikiem wzrostu był popyt krajowy, choć nie obyło się bez zaskoczeń. Sprawdzamy, dlaczego ekonomiści mówią o „fenomenie” i gdzie czają się zagrożenia.

Polska gospodarka rozwijała się na początku roku nieco szybciej, niż wskazywał tzw. szybki szacunek Głównego Urzędu Statystycznego. Nasz PKB zwiększył się w pierwszym kwartale o 3,5 proc. (wobec wcześniej sygnalizowanych – i oczekiwanych przez analityków – 3,4 proc.). Rok wcześniej wynik był nieco gorszy – wzrost gospodarczy wyniósł wtedy 3,2 proc.
W porównaniu z IV kwartałem 2025 r. PKB po odsezonowaniu zwiększył się w pierwszych trzech miesiącach 2026 r. o 0,6 proc.

Najnowsze dane GUS rzucają nieco więcej światła na procesy zachodzące w polskiej gospodarce w niespokojnych geopolitycznie pierwszych miesiącach roku. Wynika z nich, że główną siłą napędzającą PKB był w pierwszym kwartale popyt krajowy: popyt konsumpcyjny zwiększył się w skali roku o 3,3 proc., inwestycyjny – o 2,4 proc. Pierwszy dodał 2 pkt proc. do PKB, drugi – 0,3 pkt proc.
Na wzrost PKB w pierwszym kwartale 2026 r. wpłynęło, co potwierdza komunikat GUS, zwiększenie popytu krajowego o 3,7 proc. r/r. Spożycie ogółem było wyższe o 3,9 proc., spożycie w sektorze gospodarstw domowych zwiększyło się o 3,3 proc., a spożycie publiczne o 6 proc.
Szybsze tempo wzrostu niż przeciętnie w gospodarce narodowej zanotowano m.in. w przemyśle, handlu i naprawach oraz w administracji publicznej i obronie narodowej, obowiązkowych zabezpieczeniach społecznych, edukacji, opiece zdrowotnej i pomocy społecznej łącznie – wymieniają statystycy GUS.

Zagadka konsumpcyjna
Analitycy Banku Pekao, komentując najnowsze dane GUS, zwracają uwagę, że mimo iż popyt krajowy pchał gospodarkę najmocniej, to konsumpcja prywatna okazała się w pierwszym kwartale „naprawdę słaba”.
Wzrost wydatków gospodarstw domowych wyniósł jedynie 3,3 proc. r/r, wyraźnie poniżej prognoz i wyraźnie poniżej tego, czego należało się spodziewać na podstawie danych miesięcznych – twierdzą analitycy Banku Pekao.
Zwracają przy tym uwagę na dane o sprzedaży detalicznej, które zwykle są świetnym predyktorem konsumpcji. A ta przyspieszyła z 4,5 proc. do 6,3 proc.
Mamy więc do czynienia z nie lada zagadką – przyznają analitycy Pekao.
I od razu próbują ją rozwikłać: ich zdaniem wzrost sprzedaży detalicznej mógł być albo zakamuflowanym wzrostem wydatków firm i zagranicy (np. na paliwa), albo wydatki konsumentów na usługi wyhamowały na tyle ostro, że zrównoważyły przyspieszenie w sprzedaży.
Nie da się wykluczyć tego drugiego scenariusza, ale dostępne dane na temat aktywności w usługach tego nie zapowiadały – przyznają eksperci Pekao.
Słabsze wyniki konsumpcji prywatnej nadrabiała natomiast konsumpcja publiczna, która zwiększyła się w pierwszym kwartale o 6 proc. r/r.
To wynik lepszy od naszych założeń i nie dotyczy to tylko ostatniego kwartału – generalnie zakładaliśmy, że będziemy tu widzieć efekty ograniczania drobnych wydatków państwa oraz mniejsze podwyżki płac w sektorze publicznym. Ten komponent PKB zaskakiwał w górę również w poprzednim roku – zwracają uwagę analitycy Pekao.
Ich zdaniem trzy kwartały z rzędu takich zaskoczeń to już fenomen wymagający wyjaśnienia. Choć, jak przyznają, nie mają na razie dobrego wytłumaczenia.
Możemy domniemywać, że w mocnej konsumpcji publicznej odkładają się bardzo medialne pozycje z budżetu państwa, jak wydatki na wynagrodzenia personelu służby zdrowia oraz konsumpcyjna część zbrojeń (wydatki inne niż na sprzęt wojskowy) – czytamy w komentarzu Pekao.
Pozytywnie zaskoczeni danymi o spożyciu publicznym są też eksperci z Centrum Analiz PKO BP – ich zdaniem 6-procentowy wzrost wskazuje na utrzymanie wysokiej dynamiki wydatków rządowych na początku roku.
Więcej danych makro na stronach Bizblog Spider's Web
Inwestycje zawiodły
Zaskoczyły też, choć negatywnie, informacje o nakładach inwestycyjnych. W pierwszym kwartale zwiększyły się o zaledwie 2,4 proc., co spowodowało, że stopa inwestycji (relacja inwestycji do PKB) spadła do 12,9 proc. wobec 13,2 proc. rok wcześniej. W przypadku inwestycji spowolnienie jest bardzo wyraźne – jeszcze w czwartym kwartale 2025 r. rosły o 6,6 proc. r/r.
Słabość inwestycji mogła być związana z ograniczoną w czasie mrozów aktywnością w sektorze budowlanym. W ujęciu sektorowym prawdopodobnie rozczarowały inwestycje publiczne – dane z sektora dużych przedsiębiorstw pokazały, że ich nakłady zwiększyły się w ujęciu realnym o 8,7 proc. r/r, wobec 11,9 proc. r/r kwartał wcześniej – wskazują analitycy PKO BP.
Ekonomiści Credit Agricole przyczyn słabego wyniku inwestycji też dopatrują się w wyjątkowo mroźnej zimie, która ograniczyła inwestycje infrastrukturalne.
Nie można wykluczyć, że do rozczarowującego wyniku przyczyniła się również niższa aktywność inwestycyjna sektora publicznego w obszarach charakteryzujących się dużą nieregularnością realizacji wydatków, takich jak inwestycje związane z obronnością – dodają eksperci Credit Agricole.
Co dalej z polską gospodarką
Według nich perspektywy na resztę 2026 r. są dla polskiej gospodarki „umiarkowanie optymistyczne”. Tak jak „umiarkowanie szybki” ma być ich zdaniem wzrost PKB, wspierany w kolejnych kwartałach przez rosnącą absorpcję środków unijnych napływających do Polski w ramach KPO, Funduszu Spójności i programu SAFE.
Analitycy PKO BP podkreślają natomiast, że w świetle najnowszych danych krajowa gospodarka pozostaje na ścieżce wzrostu PKB wyraźnie powyżej 3 proc. Ich zdaniem nadchodzące kwartały przyniosą lekkie spowolnienie dynamiki konsumpcji oraz przyspieszenie inwestycji.
Wzrost inflacji, któremu towarzyszy hamowanie nominalnych wynagrodzeń, ograniczy w najbliższym czasie wzrost realnych dochodów, co będzie negatywnie oddziaływało na konsumpcję. Efekt ten będzie łagodzony przez wykorzystywanie nagromadzonych oszczędności – przewidują analitycy PKO BP.
Prognozy PKO BP wskazują, że w całym 2026 r. PKB Polski zwiększy się o 3,5 proc.
Zapewni to Polsce miejsce w czołówce najszybciej rozwijających się gospodarek UE – twierdzą analitycy największego w Polsce banku.
Podobne oczekiwania (3,5 proc. r/r) wobec wzrostu gospodarczego mają analitycy Banku Pekao. Ich zdaniem szczegółowe dane GUS na temat PKB nie pokazały niczego, co mogłoby ich skłonić do zmiany prognoz.
Mówiąc wprost – szok inflacyjny w świetle ostatnich danych będzie słabszy, punkt startowy dla ścieżki konsumpcji zaś – niższy. W konsekwencji, uzasadnione są co najwyżej drobne korekty prognozy konsumpcji (niżej w 2026 r., wyżej w 2027 r) – twierdzą analitycy Pekao.
Choć oczywiście ryzyka dla realizacji takiego „umiarkowanie pozytywnego” scenariusza istnieją. Niektóre oddalone są od Warszawy o kilka tysięcy kilometrów.
Istotnym czynnikiem ryzyka w dół dla perspektyw wzrostu gospodarczego pozostaje dalszy przebieg konfliktu na Bliskim Wschodzie ze względu na jego wpływ na ceny surowców energetycznych oraz globalne łańcuchy dostaw – przypominają analitycy Credit Agricole.



















