Co ze stopami procentowymi? Eksperci niemal pewni decyzji RPP
Decyzja może być jedna. Przynajmniej według analityków rynkowych, którzy zgodnie stawiają na to, że stopy procentowe w maju ani drgną. Zbyt dużo jest jeszcze niepewności.

Rada Polityki Pieniężnej decyduje właśnie, co dalej ze stopami procentowymi w Polsce. Jej werdykt poznamy we wtorek, 2 czerwca, jednak tym razem eksperci są wyjątkowo zgodni w przewidywaniach: RPP zostawi stopy na poziomach, do których sprowadziła je w marcu. Wtedy spadły o 25 pkt bazowych obniżając główną stopę procentową NBP, tzw. stopę referencyjną, do 3,75 proc.

Stopy w zawieszeniu...
Na to, że tym razem RPP zachowa się podobnie, nie ma jednak co liczyć. Ani też na to, o czym wraz z przedłużającym się konfliktem na Bliskim Wschodzie coraz częściej się mówi, że stopy procentowe zaczną w Polsce rosnąć. Przynajmniej jeśli mielibyśmy się opierać o powszechne dziś wśród ekonomistów przekonanie.
Jakiekolwiek rozważania o podwyżce stóp procentowych można odłożyć na półkę – nie mają wątpliwości ekonomiści Banku Pekao.
Z ewentualnych obiekcji odnośnie do ewentualnych ruchów stopami wyleczył krajowych ekspertów wstępny szacunek inflacji za maj, który Główny Urząd Statystyczny opublikował w piątek. Okazało się, że inflacja zamiast rosnąć, jak przewidywali analitycy, do 3,7 proc. r/r, spadła – do 3,1 proc. – przez co wskaźnik CPI przybliżył się do celu inflacyjnego NBP (2,5 proc.), a oddalił od górnej granicy dopuszczalnych od niego odchyleń (3,5 proc.). W ujęciu miesięcznym ceny w maju nawet spadły – o 0,3 proc. – głównie za sprawą niższych od prognoz cen żywności i napojów.

Ceny „nowalijek” lubią zamieszać w wiosennych odczytach cen żywności, jednak tegoroczny majowy spadek był najgłębszym widzianym w maju od co najmniej 15 lat – zwracają uwagę ekonomiści Pekao.
...efekty drugiej rundy też
Ich zdaniem dane GUS o cenach w Polsce sugerują, że efekty drugiej rundy związane ze wzrostem cen paliw pozostają jak na razie ograniczone.
A to właśnie one mogą w przyszłości spędzać sen z powiek członkom RPP. Jak dotąd jednak „rozlewanie się” inflacji po innych niż paliwowe kategoriach produktów i usług jest w Polsce ograniczone. Dane o majowej inflacji, choć niepełne i bardzo wstępne, sugerują, że inflacja bazowa netto (pokazuje zmiany cen w Polsce z wyłączeniem cen energii i paliw, na które działania RPP mają niewielki lub wręcz żaden wpływ – ceny ropy naftowej kształtowane są na światowych rynkach, a nie w gmachu NBP) mogła się w minionym miesiącu nawet zmniejszyć wobec kwietnia – z 3,3 proc. do ok. 3 proc. r/r.
Zaskoczenie majowymi cenami było tak duże, że niektórzy ekonomiści zmienili prognozy inflacyjne na ten rok.
Tak duża pozytywna niespodzianka inflacyjna istotnie obniża prognozowaną ścieżkę inflacji – wcześniej zakładaliśmy, że do końca roku inflacja zbliży się do 4 proc. r/r, obecnie nie jest wykluczone, że nie przekroczy 3,5 proc. r/r. – twierdzą ekonomiści PKO BP.
Choć dodają od razu, że „niepewność pozostaje podwyższona”, a „skuteczność prognoz jest niestety ograniczona”.
Więcej danych na stronach Bizblog Spider's Web
Co zrobi RPP
Ostatnie wypowiedzi członków RPP, w tym Adama Glapińskiego, wskazywały na to, że ewentualne dyskusje o podwyżkach stóp procentowych mogłyby się na poważnie zacząć dopiero wtedy, gdyby wskaźnik inflacji bazowej netto przekroczył 3,5 proc. r/r i pozostawał powyżej tej granicy dłużej. Najnowsze dane o kształtowaniu się cen oddaliły nas od tego scenariusza, a tym samym od widma drożejących rat kredytów.
Zdaniem Michała Jóźwiaka, analityka rynków finansowych XTB, podwyżki stóp procentowych w Polsce nie są w najbliższych miesiącach konieczne i – zakładając brak diametralnej zmiany krajobrazu makroekonomicznego – niewiele wskazuje na to, aby miało się to prędko zmienić.
Coraz mniej prawdopodobne wydaje się wystąpienie wyraźnie zarysowanych efektów drugiej rundy, za czym stoi m.in. słabnący polski konsument oraz coraz niższa dynamika płac – tłumaczy analityk XTB.
Według analityków PKO BP inflacyjna niespodzianka z maja znacznie zwiększa komfort RPP w postawie „wait-and-see”. Zmniejsza też potrzebę sygnalizowania przez nią potencjalnych ruchów stopami w górę.
Podtrzymujemy prognozę braku zmiany stóp NBP do końca roku – czytamy w komentarzu PKO BP.
Jego autorzy nie są zresztą w tej opinii odosobnieni. Wszyscy ankietowani przez PAP analitycy i ekonomiści (18 osób) oczekują, że na czerwcowym posiedzeniu RPP postanowi pozostawić stopy procentowe na dotychczasowych poziomach. Zresztą zmiany w parametrach polityki pieniężnej są dla ekspertów mało prawdopodobne także w kolejnych miesiącach 2026 r. Tego, że stopy zmienią w tym czasie położenie (i to w dół), spodziewa się tylko jedna ankietowana przez PAP osoba. Reszta zakłada, że na ruch RPP przyjdzie nam poczekać dłużej – co najmniej do 2027 r.
W tej grupie znaleźli się analitycy Pekao. Ich zdaniem krajowa koniunktura czy słabnąca presja płacowa nie generują obecnie istotnej wewnętrznej presji cenowej.
Dopóki oczekiwania inflacyjne pozostają w ryzach (a na razie tak jest), podnoszenie stóp procentowych silniej uderzyłoby we wzrost gospodarczy niż w źródła obecnych ryzyk inflacyjnych, które mają w dużej mierze charakter zewnętrzny – tłumaczą analitycy Banku Pekao.
Rynek czeka na ruch stopami
Nieco więcej miejsca na zmiany stóp procentowych w Polsce widzi rynek. Świadczą o tym notowania FRA (Forward Rate Agreement, czyli rynkowe wyceny umów terminowych; pomagają w przewidywaniu poziomów stóp referencyjnych), które po publikacji danych GUS spadły.
Poziom korekty w kontraktach FRA na przestrzeni ostatnich 10 dni [przed pojawieniem się danych o inflacji – red.] sięga 40 pkt bazowych. Wciąż wyceniają one jednak między jednym a dwoma ruchami w górę przed końcem roku. Jeśli nasze oczekiwania okażą się słuszne, korekta w dół może być głębsza – twierdzi Michał Jóźwiak.
Więcej światła na to, jak RPP zapatruje się na przyszłość stóp procentowych w Polsce, może rzucić komunikat po wtorkowej decyzji, a także konferencja jej przewodniczącego, Adama Glapińskiego. Prezes NBP zaplanował ją na środę, 3 czerwca, na godzinę 15.00.



















