REKLAMA

Domowa fotowoltaika pod kontrolą. Burza wokół nowych zasad

Najpierw burzę na rynku OZE zrobił projekt rozporządzenia Ministerstwa Rozwoju i Technologii, który zabijał domowe magazyny energii. Teraz benzyny do ognia postanowiło dolać Ministerstwo Energii i pokazało projekt przepisów, przez które prosumenci stracą kontrolę nad własnymi instalacjami fotowoltaicznymi.

fotowoltaika-z-wieksza-kontrola-po-stronie-operatorow-sieci
REKLAMA

Chodzi o projekt nowego rozporządzenia sieciowego. Ministerstwo Energii przygotowało przepisy dla mikroinstalacji fotowoltaicznych o mocy od 0,8 do 50 kW. Zgodnie z nimi kontrolę nad fotowoltaiką mieliby praktycznie przejąć operatorzy, którzy zyskaliby m.in. możliwość monitorowania ich pracy, zarządzania ich współczynnikiem mocy, a nawet mogliby je - w konkretnych przypadkach - po prostu wyłączyć. Prosumenci zaczęli bić na alarm i zwracają uwagę, że to zdecydowanie zbytnia ingerencja operatorów w domową fotowoltaikę. Resort stara się sytuację uspokoić. 

W przepisach nie znajdzie się jakakolwiek ingerencja w instalacje prosumenckie. Przepisy zostały poddane pod konsultacje społeczne, a ich ewentualne stosowanie jest brane pod uwagę wyłącznie w najpoważniejszych sytuacjach kryzysowych. Uwzględnione zostaną także uwagi zgłaszane przez stronę społeczną - czytamy w komunikacie Ministerstwa Energii.

REKLAMA

Fotowoltaika: co dalej z kontrolą nad własnymi instalacjami?

Miłosz Motyka, minister energii, już publicznie stwierdził, że nie ma szans, żeby przepisy przygotowane przez resort rozwoju i technologii w sprawie domowych magazynów energii weszły w życie w obecnym kształcie. Czy tak samo będzie z projektem oddającym kontrolę nad domową fotowoltaiką operatorom? Na razie na to się nie zanosi. Ministerstwo Energii uważa, że takie regulacje są po prostu potrzebne.

Sama propozycja rozporządzenia jest oparta na doświadczeniach z blackoutów, które miały miejsce w Hiszpanii i Portugalii. Najważniejszym celem proponowanych przepisów jest znacząca poprawa bezpieczeństwa pracy systemu elektroenergetycznego i zminimalizowanie ryzyka blackoutów w Polsce - czytamy w komunikacie opublikowanym po burzy, jaką rozpętał nowy projekt rozporządzenia sieciowego.

REKLAMA

Prosumenci boją się jednak nadużywania przez operatorów regulacji. Szczególnie kręcą nosem ci, którzy - zgodnie z obowiązującym prawem - stworzyli domową sieć energetyczną, pozwalającą wykorzystać wyprodukowaną nadwyżkę prądy do ładowania samochodów elektrycznych, czy też domowych magazynów energii. A zgodnie z proponowanymi przepisami operator będzie mógł taką instalację wyłączyć, jak zacznie produkować zbyt dużo energii i czar nagle pryśnie. Resort tłumaczy, że w ten sposób nie chodzi o ograniczenie domowej fotowoltaiki tylko o większą kontrolę nad siecią, w przypadkach nadprodukcji mocy ze źródeł OZE.

Takie są koszty niechlujnej transformacji energetycznej

Jakub Wiech, dziennikarz, publicysta i analityk specjalizujący się w tematyce energetyki, w swoim podcaście „Elektryfikacja”, zwraca jednak uwagę, że do tej pory rozwój naszego rodzimej fotowoltaiki oznaczał się pewnego rodzaju prywatyzacją zysków i socjalizacją kosztów.

Państwo polskie przez nieumiejętną, chaotyczną transformację energetyczną pozwoliło na to, żeby część prosumentów korzystała trochę zbyt mocno z infrastruktury sieciowej, która jest wspólna, wykorzystywanej jako wirtualny magazyn energii - tłumaczy Wiech.

REKLAMA

Więcej o fotowoltaice przeczytasz w Bizblog Spider’s Web

Jak akcentuje, to jednak nie wina tych ludzi, którzy po prostu skorzystali z legalnych i oferowanych propozycji. Ale po latach dla państwa tego typu postawa prosumentów zaczęła być problematyczna. I stąd plany wprowadzenia w życie możliwości pewnych ingerencji w prosumenckie instalacje fotowoltaiczne.

Po to, żeby tak na twardo regulować w razie potrzeby bezpieczeństwo energetyczne kraju - twierdzi Jakub Wiech.

REKLAMA

Coraz większy potencjał potrzebuje kontroli?

Prawda jest też taka, że kiedy włączono zielone światło dla prosumentów mogących traktować wspólną sieć jako wirtualny magazyn energii, nasza fotowoltaika była w zupełnie innym miejscu niż teraz. Obecnie całkowita moc zainstalowana energii słonecznej w naszym kraju to już ponad 26 GW. Samych prosumentów mamy ponad 1,6 mln. Tylko w kwietniu br. produkcja energii słonecznej osiągnęła nowy rekord i była na poziomie 2,7 TWh. To aż o 22 proc. więcej niż jeszcze rok temu, w kwietniu 2025 r. Ale tylko w ubiegłym roku, właśnie przez niewystarczającej elastyczności Krajowego Systemu Elektroenergetycznego, ograniczono ponad 1 TWh energii słonecznej i wiatrowej. 

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-06-02T10:11:29+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T08:37:29+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T07:31:45+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T06:31:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T05:26:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-01T21:36:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-01T19:48:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-01T18:02:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-01T16:12:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-01T15:17:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-01T11:31:59+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA