Dostałem rachunek za gaz. Pośle Czarnek, bądź jak Trump, zróbmy deal
Dwa pierwsze miesiące roku od paru lat kosztują mnie masę nerwów. Dostaję wtedy rachunek za gaz. W tym roku pobiłem rekord. Dlatego proponuję Przemysławowi Czarnkowi wymianę: on mi da swoje panele fotowoltaiczne, a ja przekażę mu swój piec na błękitne paliwo.

1648,41 zł za gaz ziemny w okresie od 3 stycznia do 12 marca bieżącego roku. Wychodzi na to, że miesiąc z błękitnym paliem kosztował moją czteroosobową rodzinę wyraźnie ponad 800 zł. Albo policzmy inaczej: ten okres to w sumie 68 dni. I w każdym z nich płaciłem ponad 24 zł za korzystanie z gazu ziemnego. Jasne, było wyjątkowo zimno, więc i zapotrzebowanie energetyczne było wyższe.
Do tego Donald Trump napadł na Iran. Eksperci uspokajają, że Europa, w tym też jak rozumiem Polska, stały się znacznie bardziej odporniejsze na takie energetyczne wstrząsy od czasów kryzysu energetycznego. Wczytuję się w podobne słowa każdego dnia, a potem - dla dobrego zdrowia psychicznego - biorę kolejny już raz do ręki rachunek za gaz ziemny. I coś mi cały czas nie styka.
Gaz ziemny, czyli dwa kryzysy i dwa rachunki
No dobra, ale chyba najpierw potrzebnych jest kilka słów wyjaśnienia. Mam mieszkanie dwupoziomowe, o łącznej powierzchni prawie 140 mkw. Powierzchnia użytkowa jest mniejsza przez skosy u moich synów w pokojach na górze. I wszystko jest grzane gazem ziemnym, co nie było moim wyborem, tylko dewelopera. Do tego dochodzi jakieś 15 mkw. podłogówki.
Tak wygląda przepis na dwumiesięczny rachunek za gaz ziemny na kwotę ok. 1650 zł. Możecie powielać do woli, gwarantuję skuteczność. Zadowolenia już nie, bo konieczność sięgnięcia po 1650 zł do kieszeni na początku roku nie jest zbyt miła. Możecie wierzyć na słowo. Szkopuł jednak w tym, że nie do końca jest dla mnie jasne, dlaczego płacę za gaz ziemny aż tak dużo.
Wróćmy do początku 2022 r., na chwilkę. Od lata 2021 r. Gazprom zaczął manipulować swoimi dostawami gazu ziemnego. Kolejna kraje wtedy zgłaszały kłopoty, a Moskwa tylko się tajemniczo uśmiechała. Pod koniec lutego 2022 r. było już jasne dlaczego. Pociąganie za energetyczne sznurki wcześniej miało rozdygotać Europę i od początku zrazić ją do pomagania Ukrainie.
Wtedy, na początku 2022 r., cena gazu ziemnego zaczęła swój rekordowy pochód w górę. W lutym tamtego roku ostatni raz na wiele tygodni byliśmy jeszcze na poziomie poniżej 100 euro za jedną megawatogodzinę błękitnego paliwa. Dzisiaj, mimo przedłużającej się blokady Cieśniny Ormuz, jest wyraźnie taniej. 1 MWh gazu ziemnego jest wyceniana na holenderskiej giełdzie, europejskim benchmarku dla gazu, na 53–55 euro.
Dlatego można było spodziewać się, że obecne rachunki za gaz ziemny, chociaż wysokie z wiadomych powodów, będą jednak mniejsze od tych z początku 2022 r. A stało się dokładnie odwrotnie. Za dwa pierwsze miesiące 2022 r. musiałem za gaz ziemny zapłacić 1319,17 zł (przy 1 MWh dobijającej do 100 euro). Teraz zapłaciłem wyraźnie więcej, bo 1648,41 zł - przy 1 MWh za ponad 50 euro. Czyli w Unii Europejskiej gaz jest prawie dwa razy tańszy, a ja i tak płacę wyższy rachunek o więcej niż 300 zł. Bądź tu mądry i pisz wiersze.
Niech Czarnek nie demontuje paneli, niech się ze mną zamieni
Widzę i słucham w jakim kierunku podąża polska polityka. Zdaję sobie sprawę, że od teraz wrogiem nr 1 dla Polski i Polaków staje się polityka klimatyczna UE. Z paru powodów. Wcześniejsza polaryzacja dała PiS władzę, to dlaczego ta miałaby niby tego nie zrobić? No i pamiętajmy o prawdzie starej jak świat: nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg. Była kiedyś stonka ziemniaczana, dzisiaj jest Zielony Ład UE. Zadziałało wtedy i zadziała teraz - gwarantuję. Paliwem w jednym i drugim przypadku jest brak wiedzy. Najlepszy pokarm dla polityków, którzy przez to mogą wygadywać nawet największe bzdury.
Żeby więc wszystko było jasne: polityka klimatyczna UE miała raczej mocno ograniczony wpływ na moje rachunki za gaz ziemny. Dowód? Cena emisji CO2. Bo to przecież fatalny system handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla jest odpowiedzialny za całe zło tego świata, prawda? No to za mój bardzo drogi gaz ziemny pewnie też? Ale coś się tutaj nie zgadza. Bo w pierwszych miesiącach 2022 r. wyemitowanie tony CO2 w systemie ETS kosztowało od 80 do 90 euro. Dzisiaj jest znacznie taniej: raptem 71–72 euro.
Wychodzi na to, że nie przez UE płacę tak dużo za gaz ziemny? No to gdzie mam szukać przyczyny? W transformacji energetycznej, która idzie w kierunku nie tylko odnawialnych, bezpiecznych na geopolityczne zawirowania źródeł, ale też w zdrowsze powietrze. Dlatego panele fotowoltaiczne i przydomowy wiatrak będą lepszym rozwiązaniem od nawet najlepszego pieca na gaz.
Więcej o gazie ziemnym przeczytasz w Bizblog:
Stąd na koniec propozycja do Przemysława Czarnka, w którym spora część prawej strony politycznej widzi przyszłego premiera. Niech już nie wspina się na kolejne szczyty hipokryzji i niech żadnego demontażu swoich paneli fotowoltaicznych w świetle fleszy nie organizuje. Same liczby mówią jednoznacznie, że to nie ma sensu. Mam za to inną propozycję. Wezmę swój piec gazowy pod pachę i podjadę do kandydata na premiera i zrobimy wymianę, dobra?
I wilki wtedy będzie syty i owca cała. Przemysław Czarnek będzie mógł z ręką na sercu powiedzieć, że cały czas jest z paliwami konopnymi, na złość UE i własnego portfela. Ku uciesze populistycznej gawędzi. Ja na bank najpierw będę miał większy wydatek z instalacją, wiadomo. Ale pewnych będę mógł być wtedy dwóch rzeczy: po pierwsze przy takich a nie innych rachunkach za gaz ziemny na początku przyszłego roku już nie doznam takiego szoku jak teraz. I dwa: te nakłady finansowe zwrócą mi się bardzo szynko. Góra w kilka sezonów grzewczych. To więcej niż pewne.



















