Wiosenne ożywienie i Wielkanoc potęgują braki kadrowe. Polacy nie chcą już bezwarunkowo pracować w nocy i stawiają twarde wymagania finansowe. To zjawisko staje się ogromnym wyzwaniem dla wielu kluczowych sektorów rynku.

Krzysztof Inglot, prezes Polskiego Stowarzyszenia Outsourcingu, ekspert rynku pracy, założyciel Personnel Service zauważa, że praca nocna, choć nie jest preferowanym modelem, w wielu sektorach nadal jest rzeczywistością dla wielu pracowników.
W Niemczech w takim systemie pracuje niemal co dziesiąty pracownik. Zgodnie z danymi Statistisches Bundesamt w 2024 roku około 4 mln osób pracowało tam w nocy, co stanowiło 9,3 proc. wszystkich zatrudnionych. W Polsce ta skala może być zbliżona, widać jednak, że rośnie próg akceptacji dla pracy nocnej – komentuje Krzysztof Inglot, prezes Polskiego Stowarzyszenia Outsourcingu, ekspert rynku pracy, założyciel Personnel Service.
Według niego szczególnie jest to dostrzegalne w momentach skokowego zapotrzebowania na pracowników, takich jak Wielkanoc. To wtedy firmy z handlu, logistyki i produkcji najczęściej mierzą się z problemem obsadzenia zmian nocnych i świątecznych.
Polacy mają dość bezwarunkowej pracy… w nocy i to bez dodatków
Inglot zwraca uwagę na to, że praca zmianowa i nocna, jeszcze niedawno traktowana jako standard w wielu branżach, dziś coraz częściej staje się wyborem warunkowym, który jest uzależniony od poziomu wynagrodzenia i przewidywalności grafiku.
Jak wynika z „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service, co trzeci Polak dopuszcza pracę w nocy lub systemie zmianowym, a 21 proc. jest gotowych podjąć ją pod warunkiem wyższego wynagrodzenia. 40 proc. osób całkowicie ją odrzuca. Jednocześnie zaledwie 11 proc. deklaruje gotowość do pracy w tym trybie bez dodatkowych korzyści, a 15 proc. akceptuje system zmianowy, ale bez pracy w godzinach nocnych.
Gdy spojrzymy na dane bardziej szczegółowo, wyraźnie widać różnice między grupami. Mężczyźni częściej niż kobiety deklarują gotowość do pracy nocnej bez dodatkowych korzyści (13 proc. wobec 9 proc.). Największą otwartość na pracę w niestandardowych godzinach widać wśród osób w wieku 18-24 lata (19 proc.), a najniższą w grupie 55+ (8 proc.) - mówi Krzysztof Inglot.
W jego ocenie różnice pojawiają się także ze względu na miejsce zamieszkania – w największych miastach powyżej 500 tys. mieszkańców tylko około 5 proc. badanych deklaruje gotowość do pracy nocnej bez dodatkowych benefitów. Natomiast w małych miastach do 20 tys. mieszkańców 13 proc.
Więcej wiadomości na temat rynku pracy można przeczytać poniżej:
Budownictwo i handel szukają rąk do pracy
Ekspert rynku pracy twierdzi, że wraz z nadejściem wiosny i okresem wielkanocnym wyraźnie rośnie zapotrzebowanie na pracowników w branżach operacyjnych.
Jego zdaniem największy wzrost widać w handlu, logistyce oraz produkcji szczególnie w sektorze spożywczym, który przygotowuje się na zwiększony popyt. Jednocześnie poprawa warunków pogodowych uruchamia sezon w budownictwie i pracach zewnętrznych, co dodatkowo zwiększa konkurencję o pracowników gotowych do pracy zmianowej i fizycznej.
W praktyce oznacza to kumulację zapotrzebowania w kilku kluczowych obszarach jednocześnie. Handel i logistyka potrzebują rąk do pracy przy kompletacji zamówień i obsłudze klientów, produkcja zwiększa moce w związku ze świątecznym popytem, a budownictwo wraca do pełnej aktywności po zimie – podsumowuje Krzysztof Inglot z Personnel Service.
I dodaje, że to właśnie w takich momentach najlepiej widać napięcia na rynku pracy, gdy kilka sektorów jednocześnie konkuruje o tych samych pracowników.



















