W ataku na galerię w Kijowie zginął pracownik Leroy Merlin. Francuska sieć milczy i działa w Rosji
Co najmniej osiem osób zginęło w wyniku zbombardowania przez rosyjskie wojsko galerii handlowej w Kijowie. Zabity został pracownik sklepu sieci Leroy Merlin, która nie tylko odmówiła zawieszenia działalności w Rosji, ale nawet buńczucznie zapowiedziała, że jeszcze rozszerzy tam swoją ofertę. Tymczasem francuska sieć odcina od komunikacji swoich pracowników na Ukrainie, a według niepotwierdzonych jeszcze informacji, w Polsce zakazuje swoim pracownikom krytyki w mediach społecznościowych. Fot. Abduramanova Elena/Shutterstock.com

W nocy w niedzieli na poniedziałek Kijowem wstrząsnęła potężna eksplozja. W galerii handlowej Retroville wybuchł silny ładunek – prawdopodobnie centrum handlowe zostało trafione rakietą kierowaną iskander wystrzeloną z terytorium. Białorusi. Początkowo informowano o czterech ofiarach śmiertelnych, ale teraz mowa jest już o ośmiu. Jak podaje Ukraińska Prawda, jedną z nich jest pracownik Leroy Merlin.
Atak rakietowy na obiekty cywilne i mieszkaniowe jest już codzienną praktyką armii rosyjskiej, która z powodu niepowodzeń w starciach z wojskiem ukraińskim przeszła do realizacji regularnej operacji terrorystycznej. Atakowane są między innymi obiekty handlowe i składy żywności, by jak najbardziej zaszkodzić cywilom i wywołać jak najostrzejszy kryzys humanitarny.
Tym razem uwagę obserwatorów przykuł zwłaszcza fakt, że w wyniku barbarzyńskiego ataku rosyjskiego wojska zniszczony został sklep Leroy Merlin. To jedna z niewielu wielkich zachodnich firm, które postanowiły zostać w Rosji, a nawet wykorzystać exodus konkurencji do zwiększenia swojego udziału w tamtejszym rynku. Na Leroy Merlin spadła potężna fala krytyki, ale spółka nadal trwa w swoim postanowieniu pozostania w Rosji i płacenia podatków do rosyjskiego budżetu.
Polski oddział Leroy Merlin próbował ratować reputację marki, ogłaszając na początku marca, że przeznaczy 4,5 miliona złotych na wsparcie dla Ukrainy i wstrzyma współpracę z dostawcami z Rosji i Białorusi. Jak zaznaczyła firma, współpraca ta miała charakter marginalny, ale decyzja ta ma mieć charakter symboliczny. Jak jednak widać po nasilającej się krytyce firmy w Polsce, bardziej symboliczne najwyraźniej jest pozostawanie tej firmy w Rosji. Dziś doszedł kolejny symbol – milczenie spółki wobec zbombardowania własnego sklepu w Kijowie.
W sprawie działalności sieci w Polsce pojawiają się niepokojące informacje, które firma jednak zbywa milczeniem. Podczas audycji w Radiu 357 słuchaczka przedstawiająca się jako żona pracownika Leroy Merlin poinformowała na antenie, że do załogi został wysłany list przez prezesa Leroy Merlin Polska Krzysztofa Kordulewskiego, w którym miał w zawoalowany sposób grozić im, by uważali na to, co piszą w mediach społecznościowych.
Nie wiemy, czy jest to prawda, bo rzeczniczka Leroy Merlin Polska Joanna Łozińska nie odpowiedziała dotąd na nasze pytania o tę sprawę. Nie dostaliśmy też odpowiedzi na zapytanie wysłane już 15 marca – podobną taktykę przemilczania stosują też inne francuskie sieci działające w najlepsze w Rosji, takie jak Decathlon i Auchan. Jeśli jednak Leroy Merlin nas zaskoczy i odpisze, od razu zaktualizujemy tekst.
Ukraińscy pracownicy odcięci
We wspomnianym komunikacie z początku marca Leroy Merlin Polska napisał: najważniejsze jest dla nas bezpieczeństwo naszych pracowników oraz ich rodzin. Sieć zapewniła też, że pozostaje w kontakcie z jej pracownikami, którzy w ostatnim czasie zatrudnieni byli w Ukrainie i Rosji. Zarówno oni, jak i członkowie ich rodzin, objęci są naszą opieką – podkreśliła firma. W tym kontekście fatalnie wypada decyzja centrali o odłączeniu ukraińskiego oddziału sieci od komunikacji korporacyjnej, co realnie uderzyło w wielu pracowników tej firmy.
O sprawie w LinkedInie poinformowała Liudmiła Dziuba, szefowa HR w ukraińskim Leroy Merlin. Z jej relacji wynika, że nagle 800 pracowników sieci straciło ze sobą kontakt. W pewnym momencie nie mieliśmy narzędzi, aby zapewnić pomoc humanitarną i medyczną pracownikom, którzy tak bardzo jej potrzebują – napisała.