REKLAMA

Cena ropy na chwilę odbiła się od dna. Wojna naftowa między Rosją a Saudami dopiero się rozkręca

Programy stymulacyjne dla gospodarek wprowadzone przez największe państwa spowodowały, że cena ropy na chwilę otrząsnęła się z tygodniowych spadków i lekko poszła w górę. Na większy zryw na razie nie ma co liczyć, bo przesilenie w wojnie naftowej między Rosją a Arabią Saudyjską jeszcze przed nami.

cena-ropy-koronawirus
REKLAMA

Jak donosi Reuters, dzisiaj za baryłkę ropy naftowej Brent trzeba zapłacić 26,56 dolarów, czyli o 22 centy (0,8 proc.) więcej niż do tej pory. Na najważniejszym bodaj dla ropy rynku - w Stanach Zjednoczonych - cena też lekko podskoczyła: o 42 centy (1,9 proc.) i wynosi 23,02 dol.

REKLAMA

Biorąc pod uwagę, że od początku roku ze względu na pandemię koronawirusa oba te benchmarki spadły blisko o dwie trzecie, to dzisiejsze odbicie jest znikome. Bardziej jednak symboliczne. I wszystko wskazuje na to, że incydentalne. 

Według przedstawicieli Międzynarodowej Agencji Energii globalne zapotrzebowanie na ropę światową, w związku z ograniczeniem przemieszczania się i podróżowania, może spaść nawet o 20 proc. 

W zamknięciu, w izolacji może pozostawać nawet 3 mld ludzi

- powiedział Fatih Birol, dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energii (IEA).

Potwierdzają to także dane Capital Economics, które wskazują, że w największych miastach USA w ostatnim czasie zatłoczenie spadło aż o 82 proc. A jak ludzie tak gremialnie zostają w domu, to nie kupują ropy, która tym samym tanieje.

Na polskich stacjach trwa bal

Eksperci są zgodni: to incydentalne machnięcie w górę nie będzie miało większego znaczenia w perspektywie nawet kilku tygodni. Tym samym na polskich stacjach benzynowych cena benzyny jak i oleju napędowego (który już jest najtańszy od 2017 r.) powinny dalej spadać. Rynek ropy bowiem musi przygotować się na znacznie dłuższy zastój.

Na razie – nawet jeśli pojawia się zwyżka o kilkadziesiąt centów – trudno jednak mówić o szansie trwałego i dużego odbicia. Ciągle mamy pandemię i groźby Saudyjczyków, że zaleją rynek naftowy, co może stanowić kolejny argument dla spadków, a więc na razie programy mogą stanowić jedynie pewną gwarancję trwania dla firm, ale dopóki pandemii nie pokonamy, ludzie nie wyjdą z domów i nie pojadą samochodami do pracy – rynek naftowym będzie w zastoju, który już według EIA może obniżyć popyt globalny o 20 proc. Smutny to wniosek, ale na razie optymizm nie ma specjalnie mocnych argumentów za sobą - mówi dla Bizblog.pl dr Jakub Bogucki, Analityk Rynku Paliw z e-patrol.

W tle wojna paliwowa Saudów z Rosją

Z pewnością wpływ na obecną cenę ropy ma paliwowa wojna, jaka rozgrywa się od tygodni między Rosją a Arabią Saudyjską. Wszystko zaczęło się od zorganizowanego w Wiedniu, w pierwszym tygodniu marca, spotkania OPEC+, czyli państw zrzeszonych w kartelu OPEC z Rosją. Tym razem organizacja skupiająca kraje eksportujące ropę naftową chciała nakłonić w stolicy Austrii Rosję, żeby ze względu na pogłębiającą się pandemię koronawirusa dokonać sporych cięć w produkcji ropy. Propozycja dotyczyła obniżenia limitów produkcji o dalsze 0,6-1,0 mln baryłek dziennie w okresie od kwietnia do czerwca, a także przedłużenia cięć na poziomie 2,1 mln baryłek dziennie do końca 2020 r.

Od początku było jednak wiadome, że przekonanie do tego Moskwy nie będzie łatwym zadaniem, bo Rosja obawiała się, że Amerykanie zyskają dzięki temu zbyt wielką przewagę. Inna sprawa, że Putin i rząd rosyjski twardo stoją na stanowisku, że niska cen a ropy oznacza dalsze osłabienie pozycji rubla, co ma z kolei negatywne skutki dla rosyjskiej gospodarki.

Co na to Arabia Saudyjska, drugi po USA producent ropy na świecie? Okazuje się, że Rijad zamierza zalać rynek jeszcze większą ilością taniej ropy i w ten sposób zmusić Rosję do podjęcia jeszcze raz negocjacji w tej sprawie. W efekcie cena surowca spada na całym świecie. 

Ropa ropą, ale nie zapominajmy o OZE

Szef IEA zaleca też rządom na całym świecie jeszcze większe wydatki na technologie czystej energii, takie jak wiatr, słońce, zielony wodór oraz wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla. Jego zdaniem takie finansowanie pozwoliłoby światowym gospodarkom prędzej wstać z kolan po pandemii koronawirusa. Samo wyhamowanie gospodarki ma szansę się przyczynić do jeszcze większego skrętu w kierunku czystej energii.

REKLAMA

Te pakiety stymulacyjne stanowią doskonałą okazję do zapewnienia, że podstawowe zadanie budowania bezpiecznej i zrównoważonej przyszłości energetycznej nie zostanie zaprzepaszczone pośród pośpiechu pilnych priorytetów

- przekonuje Fatih Birol.
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-03-28T22:21:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-28T18:30:38+01:00
Aktualizacja: 2025-03-28T10:02:48+01:00
Aktualizacja: 2025-03-28T09:05:09+01:00
Aktualizacja: 2025-03-27T22:19:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-27T03:50:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-26T14:20:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-26T13:03:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-26T09:53:27+01:00
Aktualizacja: 2025-03-26T04:56:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA