Płacimy za prąd najwięcej w całej UE. Atak zimy zrobił swoje
W mroźne dni to węglowe elektrownie pracują ponad miarę. Efekt? Mamy najwyższą cenę energii na rynku dnia następnego. A to dopiero początek, bo cena emisji CO2 pokazuje, że presja ze strony dekarbonizacji może być jeszcze większa.

Wieje jak kot napłakał i prawie nie świeci. A że magazynowanie energii u nas to dalej pieśń przyszłości, to pierwsze, energetyczne skrzypce przy okazji największego ataku zimy od lat zaczęły odgrywać bloki węglowe. 13 stycznia przed godz. 7 rano do węgla kamiennego należało 51 proc. naszego miksu energetycznego, do węgla brunatnego - 24,8 proc., a do gazu ziemnego - 16,8 proc. Łącznie paliwa kopalne miały po swojej stronie blisko 76 proc. krajowej produkcji energii. Przeciwników transformacji energetycznej pewnie taki wynik bardzo cieszy, ale przy rosnącej cenie emisji CO2 ma to też swoje przykre konsekwencje. Dojrzymy je zerkając na segment ceny energii rynku dnia następnego.
Cena energii, czyli Polska znowu z koroną
Tym razem w europejskim wykazie ceny energii dla dnia następnego Polska patrzy na resztę z góry. Wynik 261 euro za jedną megawatogodzinę daje nam bezapelacyjne prowadzenie. Tuż za nami - ze stawką na poziomie 253 euro - plasują się Węgrzy. Trzecie miejsce na podium zajmuje ex aequo Bułgaria i Rumunia z ceną energii wynoszącą 248 euro. Dalej są Litwa i Łotwa (po 232 euro), Słowacja (231 euro), Serbia (229 euro) Estonia (228 euro) oraz Chorwacja (227 euro).
A jak sytuacja wygląda po drugiej stronie tej tabeli? Tutaj raczej bez zaskoczeń. Najniższą cenę energii na rynku dnia następnego mogą pochwalić się kraje skandynawskie. Norwegia ma stawki na poziomie od 29 euro na północy do 103 euro na południu, a Szwecja od 61 do 103 euro. Za to taniej niż w Finlandii (100 euro) jest we Francji (90 euro), w Hiszpanii i Portugalii (po 96 euro), a także w Holandii - 98 euro.
Coraz droższa emisja dwutlenku węgla
Tymczasem całkiem inny wykres wskazuje, że systemy energetyczne oparte w głównej mierze na paliwach kopalnych (węgiel, gaz ziemny) mogą być coraz droższe, z coraz wyższą ceną energii. Bo od tygodni rośnie również cena emisji CO2, która właśnie osiągnęła 2,5 roczne maksimum. Licząc tylko od ubiegłorocznego lipca stawki wzrosły już o 25 proc. Obecnie wyemitowanie jednej tony dwutlenku węgla kosztuje ponad 88 euro.
Rynek ma problem z określeniem, czy nadchodzące tygodnie pozwolą na dalszy marginalny wzrost, czy też uzasadniają szerszą korektę awersji do ryzyka - czytamy w nocie do klientów od firmy maklerskiej Vertis, cytowanej przez Montel.
Więcej o cenie energii przeczytasz w Bizblog:
Kluczowe mogą okazać się prognozy pogody. Jeżeli mróz odpuści, zmniejszy się również zapotrzebowanie energetyczne. Z drugiej strony pamiętajmy, że eksperci w kolejnych latach raczej zgodnie przewidują zwyżkę ceny emisji CO2, która ma osiągnąć poziom 126 euro w 2030 r. Powodowane ma być to w pierwszej kolejności wycofywanie bezpłatnych uprawnień. Eksperci z firmy analitycznej GMK Center przypominają, że w tym roku sektory, w których nie występuje znaczna ucieczka emisji, otrzymają do 30 proc. bezpłatnych uprawnień do emisji dwutlenku węgla, ale w 2030 r. bezpłatne przydziały dla tych sektorów przestaną obowiązywać.
Wysokie ceny gazu mogą również przyczyniać się do wzrostu cen emisji dwutlenku węgla. Wraz ze wzrostem cen gazu producenci energii elektrycznej przechodzą na węgiel, który jest bardziej emisyjny – co zwiększa emisje, a w konsekwencji popyt na uprawnienia do emisji - akcentują analitycy z GMK Center.







































