Z węgla w OZE, z OZE w gaz? „Polska może popełnić dramatyczny błąd”
Jesteśmy w trakcie energetycznej zmiany warty, w trakcie której węgiel ustąpi miejsca OZE. Ale musimy uważać, żeby przy tej okazji nie wpaść w gazową pułapkę, do czego - zdaniem ekspertów - nam coraz bliżej.

Jeszcze nie tak dawno, bo w 2017 r., węgiel z udziałem na poziomie 79,5 proc. dzielił i rządził w naszym miksie energetycznym. OZE zaś wtedy miało udział w produkcji energii raptem na poziomie 10,1 proc., z czego największą reprezentację (8,4 proc.) miały elektrownie wiatrowe. Ale od tego czasu, pod presją unijnej polityki klimatycznej, sporo się w tym względzie zmieniło. Wtedy też, te dziewięć lat temu, wyemitowanie jednej tony dwutlenku węgla kosztowało w granicach od 5 do 9 euro. Dzisiaj? Prawie 87 euro, czyli dziesięć razy więcej. I ma to swoje konsekwencje.
Już po raz trzeci w skali miesiąca elektrownie wiatrowe wyprodukowały więcej energii niż jednostki opalane węglem brunatnym - odnotował Przegląd Węglowy za październik 2025 r. od Fundacji Instrat.
Węgiel z coraz mniejszym udziałem w miksie energetycznym
Na razie tę energetyczną zmianę warty najwyraźniej widać w trakcie miesięcy letnich, kiedy tradycyjnie prężą muskuły odnawialne źródła energii. Na przykład w ubiegłorocznym sierpniu udział węgla (brunatnego i kamiennego) spadł do 48 proc. OZE zaś miały razem ok. 32 proc. tego tortu.
Znaczną część energii elektrycznej wyprodukowały natomiast OZE, które, po nieco słabszym lipcu, osiągnęły trzeci najwyższy udział w historii (po maju i czerwcu br.). Było to możliwe w dużej mierze dzięki instalacjom fotowoltaicznym, które zanotowały drugi najwyższy udział w historii, oraz elektrowniom biomasowym, które mocno odbiły po spadkach w czerwcu i lipcu - odnotowali eksperci z Instrat.
W efekcie miniony rok był najbardziej zielonym w historii naszej energetyki. Zgodnie z danymi Europejskiej Sieć Operatorów Elektroenergetycznych Systemów Przesyłowych ENTSO-E w 2025 r. węgiel w polskim miksie energetycznym miał najniższy dotąd udział na poziomie 52,2 proc. OZE zaś dodały 29,4 proc. energii.
Moc OZE w Polsce stale rośnie, więc przy odpowiedniej pogodzie możemy bić kolejne rekordy - przekonuje w rozmowie ze SmogLab Fryderyk Karp, analityk z Fundacji Instrat.
Ugrzęźniemy w gazowym imporcie?
Eksperci zwracają uwagę, że wynik węgla za 2025 r. mógł być jeszcze gorszy. I wskazują na energetykę wiatrową, która cały czas nie potrafi sobie poradzić z ustaleniem raz na zawsze odległości turbin od zabudowań.
14,2 proc. - same wiatraki na lądzie tyle wykręciły; gdybyśmy rozwijali tę technologię bez tak daleko posuniętych utrudnień legislacyjnych, to węgla i gazu byłoby mniej - komentuje w serwisie X Jakub Wiech, redaktor naczelny energetyka24.com.
Więcej o węglu przeczytasz w Bizblog:
Dalsza ekspansja OZE, przy jednoczesnym zwijaniu się węgla, wydaje się nieunikniona. Dlatego fachowcy jednym głosem mówią, że w 2026 r. czarne złoto będzie odpowiadać za mniej niż połowę wyprodukowanej energii. Ale to wcale nie znaczy, że uwolnimy się w ten sposób od paliw kopalnych. Bo coraz większe znaczenie ma gaz ziemny. Greenpeace Polska zawnioskował do NIK o kontrolę pod tym kątem w ministerstwach i w Polskich Sieciach Elektroenergetycznych.
Polska może lada chwila popełnić dramatyczny błąd. Spółki pchają rząd w stronę gazu, a to sprawi, że ugrzęźniemy w kosztownym i ryzykownym uzależnieniu od jego importu. Przez dekady będziemy płacić zawyżone rachunki za energię. Wydawanie miliardów w gaz to nie jest transformacja energetyczna, a zamiana krajowego paliwa kopalnego na inne, z importu. To działanie sprzeczne z polską racją stanu - nie ma wątpliwości Anna Meres, koordynatorka kampanii klimatycznych w Greenpeace.







































