Szarlatan namieszał Djokoviciowi w głowie. Straty idą w miliardy dolarów i w ogóle nie dotyczą tenisa ziemnego
Amerykański szarlatan sprawia, że Novak Djokovic odkleja się od rzeczywistości. Tenisista odmawia zaszczepienia się. Rząd Australii nie wpuszcza go na Australian Open. Serbowie wyrzucają z kraju australijskiego inwestora, który miał przywieźć miliardy dolarów. Jakie czasy, taki efekt motyla. (Fot. Instagram/Novak Djokovic)

Gdy Novak Djokovic ogłosił, że organizatorzy Australian Open pozwolili mu na udział w turnieju, odwołując się do medycznego wyjątku, nikt chyba nie spodziewał się, że chwilę później konflikt przeniesie się na najwyższe polityczne i biznesowe szczeble.
Zacznijmy od początku. Genezy tego nieprawdopodobnego ciągu zdarzeń należałoby chyba upatrywać w osobie Chervina Jafarieha. Na stronie internetowej amerykański biznesmen pisze, że poświęcił swoje życie poszukiwaniu wiedzy i prawdy, jednocześnie opowiadając się za wnikliwym rozeznaniem we wszystkich dziedzinach życia.
Aby zmonetyzować tę wiedzę, Jafarieh założył firmę Cymbiotika
Za jej pomocą sprzedaje takie cuda jak „surowe wegańskie czekoladowe kulki z grzybami długowieczności” albo witaminę C z dodatkiem bambusowej krzemionki za, bagatela, ponad 50 dol. za opakowanie. Na liście znajduje się też m.in. specyfik o nazwie Golden Mind, dzięki któremu tworzą się ponoć nowe komórki mózgowe.
Pełnie swoich poglądów Jafarieh wykłada jednak dopiero w czasie podcastów.
Obudźcie się do cholery
– apeluje do widzów.
I przekonuje, że skakanie na trampolinie może odtruwać organizm, a człowiek za pomocą siły umysłu potrafi destylować wodę.
Nieźle na tym wychodzi. W ciągu trzech lat Cymbiotika z niewielkiej firemki stała się przedsiębiorstwem zatrudniającym 27 osób i generującym prawie 7 mln dol. przychodu rocznie (dane z 2020 r.).
Co łączy Chervina Jafarieha z Djokoviciem?
Serbski tenisista jest zapatrzony w twórcę Cymbiotiki. Wielokrotnie udostępniał mu miejsce na swoim Instagramie, na którym zgromadził ponad 10 mln obserwujących.
Guru medycyny alternatywnej podkreśla, że organizm jest naszym królestwem i to, co sobie w niego aplikujemy jest wyłącznie naszym wyborem. Jafarieh przekonuje też, że nauka to w rzeczywistości dzieło lobbystów, którzy pakują miliardy dolarów w reklamę.
Dla zafiksowanego na punkcie ochrony własnego ciała Djokovicia to jak woda na młyn. 20-krotny mistrz turniejów wielkoszlemowych od lat unika jakichkolwiek ingerencji ze strony lekarzy. Gdy doznał poważnej kontuzji łokcia otoczenie musiało wręcz błagać go, by poddał się operacji. Tenisista upierał się, by leczyć się holistyczne.
Wpływ na ewolucję poglądów Serba miało też z pewnością kilka innych postaci. Jedną z nich jest były doradca zawodnika Pepe Imaz. Mężczyzna określał siebie mianem lekarza dusz zachęcał 34-latka do przytulania się do drzew i przekonywał o istnieniu telekinezy.
Przez pewien czas środowisko tenisowe patrzyło na te dziwactwa z przymrużeniem oka. Ot, nieszkodliwy ekscentryzm. Sytuacja zmieniła się wraz z rozwojem epidemii. Serb z jednej strony zainwestował, i to jeszcze w maju 2020 r., w firmę QuantBioRes, która zajmuje się opracowywaniem leku na covid, z drugiej konsekwentnie odmawiał przyjęcia szczepionki.
Na początku bieżącego sezonu trafił z tymi poglądami najgorzej jak mógł. Pierwsza tegoroczny turniej wielkoszlemowy odbywa się w Australii, a nikt tak serio nie potraktował do tej pory epidemii jak mieszkańcy Antypodów.
Australia przez długi czas całkowicie zamknęła granice dla cudzoziemców, a obecnie pozwala im na wjazd do kraju wyłącznie po zaszczepieniu. Djokovic mimo to próbował dostać się do Melbourne. Jego wiza została jednak anulowana przez władze stanu Wiktoria.
Ostatecznie głos w sprawie Serba zabrał nawet premier kraju Scott Morrison.
Australijczycy wiele poświęcili w trakcie tej pandemii i słusznie oczekują, że ich wysiłek będzie wynagrodzony. Silne granice są podstawą australijskiego stylu życia, tak samo jak rządy prawa
- stwierdził.
Australijskie władze uznały, że wpuszczenie utytułowanego, acz niezaszczepionego tenisisty do kraju byłoby niebezpiecznym precedensem i działałoby demoralizująco na społeczeństwo.
Awantura z Djokoviciem spadła rządzącym Australią z nieba
Australijscy decydenci mierzą się właśnie z rosnącą liczbą zakażeń i deficytem testów covidowych. Serb wziął udział w starannie wyreżyserowanym przez polityków teatrze. I jako czarny charakter musiał na końcu polec.
Jak głupi jest Novak Djokovic? Na tyle głupi, by Scott Morrison wykorzystał go jako pionka
– komentował zdarzenie brytyjski „The Guardian”
To działanie miało bardzo nieoczekiwane konsekwencje. W obronie Djokovicia stanął rząd Serbii. Po decyzji o jego deportacji premier Ana Brnabic cofnęła koncesję na wydobycie litu australijskiej spółce Rio Tinto. Wartość projektu szacowało się na 3,3 mld dol. Surowiec wydobywany z serbskiej kopalni miał wystarczyć do budowy miliona akumulatorów do samochodów elektrycznych.
I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od szarlatanów podważających zaufanie do tradycyjnej medycyny u światowej sławy gwiazdy tenisa.