Koniec z wykorzystywaniem stażystów. Będą dostawać umowę o pracę, zarabiać nie mniej niż dwie trzecie 65 proc. płacy minimalnej, a do tego składki ZUS oraz urlop. Pracownicy mają powody do zadowolenia, ale pracodawcy boją się, że szykowana reforma staży idzie za daleko.

Będzie obowiązkowa umowa o pracę dla stażystów. Nowy projekt ustawy zmienia podejście do osób dopiero rozpoczynających karierę zawodową. Zamiast dotychczas umów cywilnoprawnych, w wielu przypadkach będzie obowiązek stosowania etatu. Ten punkt wzbudza niezadowolenie wśród organizacji pracodawców.
Stażysta jak normalny pracownik
Projekt Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zakłada, że jeżeli staż ma charakter pracy wykonywanej jak przez etatowego pracownika, musi zostać zawarta umowa o pracę. Oznacza to znaczne wzmocnienie ochrony osób odbywających staż, w tym zagwarantowanie wynagrodzenia oraz pełnego oskładkowania.
Staż to praca, a za pracę należy się płaca! Likwidacja bezpłatnych staży to rozwiązanie, które szanuje pracownika od pierwszego dnia - mówi ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Kolejna nowość jest taka, że wynagrodzenie stażystów ma wynosić co najmniej 65 proc. płacy minimalnej. Co więcej, stażyści mają mieć opłacane pełne składki ZUS. Okres stażu będzie też w pełni wliczany do stażu pracy, co ma znaczenie przy przyszłych uprawnieniach, takich jak wymiar urlopu czy dodatki stażowe.
Ważną nowością w projekcie jest wprowadzenie prawa do płatnego urlopu wypoczynkowego. Stażysta ma otrzymywać jeden dzień wolnego za każde trzydzieści dni przepracowanych w pierwszym kwartale stażu. Ma to poprawić warunki pracy młodych osób i zbliżyć ich sytuację do standardów obowiązujących etatowych pracowników w firmach.
Czytaj więcej o pracy w Bizblog Spider's Web:
Organizacje przedsiębiorców obawiają się jednak, że nowe przepisy mogą znacznie zwiększyć koszty zatrudnienia stażystów. Szacują, że całkowity koszt może wzrosnąć nawet o 40 proc., głównie przez składki i wyższe wynagrodzenia. Wskazują, że dla wielu małych i średnich firm może to oznaczać ograniczenie liczby miejsc stażowych lub rezygnację z takich programów rozwojowych.
Pracodawcy wolą po staremu
Firmy boją się też biurokracji związanej z nowymi obowiązkami. Umowa o pracę oznacza bowiem konieczność prowadzenia pełnej dokumentacji kadrowej, ewidencji czasu pracy oraz organizowania badań lekarskich i szkoleń BHP. Proces przyjmowania stażystów będzie wyglądał tak, jak przy zatrudnianiu na umowę o pracę, co dla wielu pracodawców jest zmianą na minus. Istnieje obawa, że to wszystko ograniczy liczbę organizowanych staży.
Projekt ustawy o stażach jest na razie na etapie konsultacji społecznych i międzyresortowych, więc wiele może się jeszcze w nim zmienić. Biorąc pod uwagę losy reformy PIP-u, jest to więcej niż prawdopodobne. Przypomnijmy, że MRPiPS przygotował projekt nadający inspektorom pracy szerokie uprawnienia, ale reforma, która ostatecznie wejdzie w życie, jest znacznie złagodzona.



















