REKLAMA

Kurs prawa jazdy droższy niż płaca minimalna. Horrendalna cena

Widzieliście, ile teraz kosztuje kurs prawa jazdy? Chyba mamy za dużo kierowców na drogach, przez co za dużo jest wypadków i kolizji - taka myśl przyszła mi po tym, jak zobaczyłem cenę. I to najtańszej opcji.

kierowcy-ceny-nauki-jazdy-wystrzelily-w-kosmos
REKLAMA

Wielkimi krokami zbliżają się 18. urodziny mojego starszego syna. Co z tej okazji mu sprawić? Stanęło na kursie prawa jazdy. To dobry pomysł, młody chce studiować na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, więc może z Katowic śmigać samochodem, zwłaszcza, że za niedługo znikną opłaty za autostradę A4. Ostatnio jednak za bardzo nie interesowałem się tym tematem, ale w głowie miałem jakieś 2000 zł, góra 3000 zł za kurs. Głupi ja. Okazało się, że w Polsce chyba mamy za dużo kierowców. Ceny za kurs na prawo jazdy wystrzeliło w kosmos.

REKLAMA

Najtańszy kurs jazdy to wydatek co najmniej 5000 zł

Urodziny za półtora miesiąca, wcześniej matura (syn musiał iść do szkoły w wieku 6 lat, bo tak zdecydowali rządzący), więc już trzeba się byłoby tym kursem zainteresować. Chłopak ma poleconą od znajomych szkołę w naszym mieście, więc wygodnie. Po cholerę kombinować. Wchodzę na stronę rzeczonej szkoły jazdy, bez cienia podejrzenia, że za kilka sekund dosłownie zmiecie mnie z powierzchni. Klikam w cennik, wybieram kategorię prawa jazdy B. I dostaje w pysk stawkami: kurs podstawowy z 31 godzinami jazdy i 30 godzinami teoretycznymi kosztuje 5000 zł. 

I to jest najtańsza opcja dla przyszłych kierowców. Są jeszcze do wyboru dwa pakiety. Jeden za 5500 zł: w tym przypadku godzin jazd jest tyle samo, tyle tylko, że 21 z nich jest zorganizowanych z samochodzie modelu Cupra Leon i stąd dopłata 500 zł. Trzecia opcja jest najdroższa: to wydatek 6400 zł. Tutaj mamy już więcej jazd, bo 37 godzin i dochodzi szkolenie na płytach poślizgowych. Dostępne są trzy formy płatności: całość gotówką, w trzech ratach 0 proc. 1500 zł i dwa razy 1750 zł (ale dotyczy to tylko tego najtańszego kursu) albo rozłożenie płatności na raty kredytu bankowego z normalnymi odsetkami.

To też przez Cieśninę Ormuz? Nie może być

Przyznam się bez bicia, że ten cennik zmroził mnie na kilka minut. W tym czasie kombinowałem, skąd takie stawki. Przecież to chyba nie przez obecny konflikt na Bliskim Wschodzie i awanturę o Cieśninę Ormuz. Chyba, prawda? Zacząłem więc temat sprawdzać dziennikarsko i wyszło, że taka drożyzna jest z nami już parę lat.

Przyszli kierowcy muszą głębiej sięgać do kieszeni

I miało na nią wpływ kilka czynników. Pierwsza sprawa to inflacja. Skoro wszystko w ostatnich latach drożało na potęgę, to dlaczego akurat miało to nie dotyczyć szkół jazdy? Gorsze są od masła, czy co? Kolejna sprawa: za nami już jeden kryzys energetyczny z 2022 r., a teraz jesteśmy w trakcie drugiego, którego konsekwencje możemy odczuwać jeszcze bardzo długo. 

Nie bez przyczyny rząd wprowadził cenę minimalną dla paliw. A przecież samochody z flot szkół jazdy na wodę niegazowaną nie jeżdżą. Innym, coraz wyższym wydatkiem dla takich placówek są koszty działalności, takie jak chociażby czynsz za wynajem biur czy placów manewrowych. No i serwis samochodowy też więcej bierze niż jeszcze parę lat temu. 

A może mamy za dużo kierowców na drogach?

Wychodzi na to, że najtańsza nauka jazdy zdecydowanie przewyższa płacę minimalną w naszym kraju, która obecnie wynosi ok. 3600 zł na rękę. Ktoś z takim wynagrodzeniem musi więc na taki kurs, na najtańszą opcję, poświęcić prawie 1,5 pensji. Nie każdego będzie stać. Dlatego w ostatnim czasie szkoły jazdy na przepełnienie wcale nie narzekają, a otwarcie drzwi także dla 17-latków nie skończyło się żadnym boomem.

Więcej o kierowcach przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

REKLAMA

Pół żartem, pół serio przez chwilę pomyślałem, że w tak horrendalnych cenach za kurs jazdy może stoi jakaś niewidzialna taktyka? Może w ten sposób właśnie chcemy zmniejszyć liczbę kierowców na drogach i tym samym skurczyć liczbę wypadków? Tylko w 2025 r. było ich aż prawie 21 tys. Czyli statystycznie jakieś 57 dziennie i ponad 2 na godzinę. Całkiem sporo, co nie? Receptą mogłyby być bardzo drogie kursy jazdy, przez co napływ nowych kierowców mocno by wyhamował. Jak myślicie? 

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-27T21:49:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-27T19:13:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-27T10:49:52+02:00
Aktualizacja: 2026-04-26T19:57:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-26T12:59:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA