Linie lotnicze piszą do premiera. Limit miejsc w samolotach to o połowę droższe bilety
Linie lotnicze to ta branża, która przez lockdown wywołany pandemią Covid-19 oberwała bodaj najbardziej boleśnie. Trudno więc się dziwić, że teraz - w dobie znoszenia kolejnych obostrzeń - chce jak najszybciej wstać z kolan. O ile pozwolą na to przepisy. Te w Polsce, zdaniem lotników, raczej przeszkadzają.

Zdaniem przedstawicieli branży lotniczej w Polsce przepis dotyczący udostępniania w samolocie maksymalnie połowy miejsc pasażerom może mieć przykre konsekwencje. Przede wszystkim ceny biletów mogą podskoczyć nawet o połowę. Tylko wtedy rachunek ekonomiczny będzie się zgadzał.
Reprezentacji poszczególnych spółek postanowili zebrać siły i napisać list do premiera Mateusza Morawieckiego.
Szybkie przywrócenie międzynarodowych połączeń lotniczych powinno stanowić kamień węgielny strategii ożywienia gospodarczego kraju i jego przyszłego rozwoju. Bez uruchomienia lotnisk powrót do stabilizacji nie będzie możliwy
– starają się w nim przekonać szefa rządu.
„Tym razem będzie to jednak morderczy wirus dla całego polskiego rynku lotniczego, który nie ominie również polskiego przewoźnika LOT” – przestrzegają przewoźnicy w liście do premiera.
Przypomnijmy: zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 29 maja krajowy ruch lotniczy częściowo odblokowano od 1 czerwca i wprowadzono obostrzenie dotyczące liczby pasażerów na pokładzie samolotu. Wedle tych regulacji nie może być ich więcej niż połowa.
„Naszym priorytetem podczas tworzenia wytycznych było zdrowie i bezpieczeństwo pasażerów na lotniskach i pokładach samolotów” - tłumaczył tak nowe zasady Piotr Samson, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
W liście do premiera przewoźnicy przekonują, że wprowadzenie obostrzeń dotyczących liczby pasażerów dziwi tym bardziej, kiedy uzmysłowimy sobie, że do tej pory nie ma ani jednego doniesienia, że za zakażenie COVID-19 odpowiada powietrze w samolocie.
Warto także zauważyć, że od wybuchu pandemii w Chinach, przez pierwsze trzy miesiące bieżącego roku ponad 3 mln pasażerów przyleciało do Polski. Wiele osób przylatywało z Europy i całego świata, w tym z Chin. Nie spowodowało to jednak wystąpienia ognisk epidemii
– uważają lotnicy.
Brak zgody na zmianę tych regulacji, zdaniem autorów listu do premiera Morawieckiego, będzie skutkował oprócz droższych o połowę biletów jeszcze jednym: może stać się podstawą dla wielu linii lotniczych do wycofania się z Polski.
Ćwierć biliona dolarów strat
Pod koniec marca Międzynarodowe Stowarzyszenie Transportu Powietrznego (IATA) przewidywało, że straty branży wywołane pandemią koronawirusa wyniosą ponad ćwierć biliona dolarów. Jednak kolejne tygodnie wstrzymanego ruchu i zamkniętych lotnisk swoje zrobiło. W pierwszej połowie maja IATA straty szacowała już na 314 mld dol. Trudno się temu dziwić skoro na początku drugiego kwartału 2020 r. spadek przewozów pasażerskich sięgnął 70 proc., a w Europie nawet 90 proc.
Tymczasem przemysł lotniczy ma znaczący wpływ na globalną gospodarkę. Światowe linie lotnicze przewożą ponad 4 mld pasażerów rocznie i prawie 62 mln ton towarów. Świadczenie tych usług tworzy z kolei 10,2 mln bezpośrednich miejsc pracy i przyczynia się do powstania 704,4 mld dol. światowego PKB - ok. 3,6 proc. Dlatego nie dziwią apele, by branżę lotniczą odmrażać jak najszybciej, w pierwszej kolejności. W Polsce na przeszkodzie temu mają stać przepisy.