Hiszpański przemysł turystyczny po pandemii z niecierpliwością czeka... ale czy na każdego? To się okaże już w najbliższym tygodniu, bo Madryt ma przedyskutować z przedstawicielami UE kwestie wpuszczania za granicę gości spoza Europy. Premier ostrzega przed drugą falą zarażeń koronawirusem, ale reanimacja turystyki jest konieczna dla ożywienia gospodarki.

Stan zagrożenia epidemicznego wszedł w życie w Hiszpanii 15 marca. Obowiązywał tak aż do ubiegłego weekendu. Teraz nadszedł czas szturmu turystów na Majorkę.
Hiszpania podczas narady unijnej jeszcze w tym tygodniu zadecyduje na podstawie jakich kryteriów epidemiologicznych, których gości z Europy i spoza niej powinni przepuszczać przez swoje granice.
Zapraszamy, prawie wszyscy mile widziani
Decyzja o absolutnym otwarciu granic może jednakowo pomóc w reanimacji międzynarodowego przemysłu turystycznego, jak i przysłużyć się koronawirusowi w dalszych podróżach po świecie. Potrzebne są konkretne postanowienia dotyczące środków bezpieczeństwa podczas przyjmowania gości z zagranicy, zwłaszcza jeśli ci mają przybywać z Azji, Ameryki itp.
Wirus może wrócić i uderzyć nas ponownie w drugiej fali, a my musimy zrobić wszystko, aby tego uniknąć za wszelką cenę
– przestrzegał premier Hiszpanii, Pedro Sánchez.
Szef rządu mówił również o konieczności zachowania dystansu społecznego, dezynfekcji rąk czy obowiązku noszenia maseczek w miejscach publicznych.
Europejczycy przedyskutują w najbliższych dniach, czy otworzyć granice dla przyjezdnych zza kontynentu i na jakie kryteria epidemiologiczne stosować. Wiadomo już, że dopiero 1 lipca Portugalczycy dostaną pozwolenie na odwiedziny swoich sąsiadów - są oni jedynym krajem, względem którego hiszpańska izolacja została utrzymana.
Minister zdrowia Hiszpanii, Salvador Illa poinformował, że występujące na ten moment ogniska koronawirusa znajdują się pod kontrolą. Dla Hiszpanii, w której gospodarka w ok. 12 proc. polega na turystyce, jest to decyzja niezmiernie ważna. Pomimo względnie szybkiego otwarcia Majorki, spodziewane jest jedynie 40 proc. normalnych przychodów.
W tym roku nie chodzi o zarabianie pieniędzy, chodzi o mniejszą stratę
– stwierdził Miguel Fluxa, właściciel sieci hoteli Iberostar.
Hiszpania przyjmuje na pęczki
Granice wewnątrz Unii Europejskiej ponownie zostały otwarte, co skłoniło tysiące Francuzów do odwiedzin Hiszpanii w poszukiwaniu taniego tytoniu i alkoholu.
Na Majorkę przybyć miało w przeciągu minionych dni - od 15 do 21 czerwca - 10 tys. Niemców, z których każdy miał mierzoną temperaturę i sprawdzaną dokumentację.
Pierwszego dnia „nowej normalności” do hiszpańskich lotnisk zawitało 100 samolotów pochodzących z UE i strefy Schengen. To jedynie 20 proc. z lądujących tam zazwyczaj maszyn.
Zachowajmy ostrożność
Ograniczono jednak znacząco wiele atrakcji. W niektórych miejscowościach wypoczynkowych zamknięto lub ograniczono poważnie funkcjonowanie dyskotek, lub klubów nocnych m.in. na Ibizie. Barcelona już pierwszego dnia była zmuszona zamknąć 6 z 10 miejskich plaż. Natłok chętnych do opalania. W restauracjach w Madrycie do 6 lipca wolno zajmować tylko 60 proc. miejsc.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych mimo wszystko wciąż odradza podróże, które „nie są konieczne”, co na stronie poświęconej informacjom turystycznym oznacza trzeci spośród czterech poziomów zagrożenia. Jest ono w ocenie MSZ wyższe niż w Polsce i wskazane są tam jedynie wyjazdy w celach zawodowych lub rodzinnych.
Pomimo otwarcia granic Polska zdaje się wciąż bardzo nieufnie podchodzić do kwestii podróży do innych krajów. Nie wiadomo wciąż, czy w 2020 r. Ministerstwo zdecyduje, że wakacje za granicą będą bezpieczne.