Otwierajcie szampana i kupujcie popcorn. Zaczęła się wojna cenowa w polisach OC na samochody
Niby wokół drożyzna, ale ceny OC na samochody spadają, w pierwszym kwartale tego roku spadły prawie o 12 proc. rok do roku, a to prawdopodobnie dopiero początek, szczególnie że do walki o klientów zamierza stanąć największy polski bank - PKO BP. Będzie się działo.

W trakcie pandemii porzuciliśmy nasze samochody, bo przemieszczamy się mniej niż dotąd. A jak przemieszczamy się mniej, mniej jest wypadków na drogach, a ubezpieczyciele wypłacają mniej odszkodowań.
Jak wynika z najnowszych danych Polskiej Izby Ubezpieczeń, w pierwszym kwartale 2021 r. odszkodowania i inne świadczenia z obowiązkowego OC posiadaczy pojazdów wyniosły 2,4 mld zł i były o 5,4 proc. mniejsze niż przed rokiem.
Ten spadek kwoty wypłacanych odszkodowań widoczny był również w całym 2020 r., kiedy suma sięgnęła 14,5 mld zł, podczas gdy rok wcześniej było to 15 mld zł.
W tym samym czasie w 2020 r. składki OC zebrane przez ubezpieczycieli wynosiły 23,4 mld zł. Różnica pomiędzy tym, co ubezpieczyciele od nas zebrali, a co musieli nam wypłacić była olbrzymia - w ubiegłym roku to 8,9 mld zł. Jest więc z czego schodzić, żeby skusić klientów, więc zaczęła się wojna cenowa.
Jak ceny spadają, to znaczy, że za chwilę mogą wybuchnąć
Tylko w pierwszych trzech miesiącach 2021 r. ceny obowiązkowych polis OC spadły o 11,6 proc. Jak wskazuje PIU, średnia składka za obowiązkowe OC od pojazdów mechanicznych wyniosła w pierwszym kwartale 2021 r. 496 zł.
Ubezpieczyciele powinni konkurować przede wszystkim jakością obsługi, np. poprzez uczestnictwo w systemie bezpośredniej likwidacji szkód. Zbyt duży spadek stawek prowadzi do tego, z czym mieliśmy do czynienia kilka lat temu - wojna cenowa na rynku OC skończyła się znacznymi podwyżkami cen, co wzbudziło zrozumiały sprzeciw społeczny. Obniżanie składek przy wzroście kosztów tylko pozornie jest korzystne dla kierowców. W długim okresie nie ma pozytywnego efektu ani dla branży, ani dla klientów
- ocenia Jan Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń.
I nie ma mu się co dziwić, gra przecież do własnej bramki, chroniąc interesy ubezpieczycieli. Mówiąc o wzroście kosztów, ma na myśli wzrost średniej szkody o 11,3 proc. r/r do 8 035 zł. Ale czyż właśnie nie napisałam, że suma wypłacanych odszkodowań wcale nie rośnie, lecz maleje? To jednak trochę obracanie kota ogonem w wykonaniu pana prezesa.
Faktem jest, że ostatnia wojna cenowa na rynku OC nie skończyła się dobrze. Ceny obowiązkowych polis na samochody spadały przez kilka lat aż do połowy 2015 r. Ubezpieczyciele zaczynali ponosić straty i wykrwawiać się na tych polisach, więc w końcu wszyscy byli zmuszeni zacząć podnosić ceny.
A jak już się odważyli jeden po drugim, ceny eksplodowały. W ostatnim kwartale 2016 r. średnio za polisę OC trzeba było płacić aż 40 proc. więcej niż rok wcześniej. Klienci się wściekli, a temat wjechał na rozkładówki gazet na wiele tygodni. Bulwers był taki, że nawet UOKiK zakasał rękawy i zaczął badać, czy przypadkiem nie doszło do zmowy cenowej między ubezpieczycielami.
Nie wyprzedzajmy jednak faktów, na razie cieszcie się, że macie taniej i może wystarczy na dodatkowy kilogram czereśni. Martwić się będziemy, jak ubezpieczyciele zejdą z cenami poniżej kosztów, jak kilka lat temu. Podpuszczać rynek do tego może PKO BP, które ustami nowego prezesa niedawno zapowiedziało, że zamierza wejść do walki o klientów na rynku ubezpieczeń.
Ogromne odszkodowania za śmierć z powodu COVID-19
Dla odmiany ubezpieczyciele sporo tracą na ubezpieczeniach życiowych, bo z powodu pandemii muszą wypłacać coraz więcej odszkodowań. W pierwszym kwartale tego roku wypłata odszkodowań z polis na życie wzrosła aż o 28 proc. r/r i sięgnęła 4,8 mld zł. Wszystko przez tzw. nadmiarowe zgody spowodowane COVID-19.
Dane pokazują tragiczne skutki pandemii. Wyższą śmiertelność obserwowaliśmy już od listopada 2020 r., natomiast w pierwszym kwartale 2021 r. dotyczyła ona także młodszych grup wiekowych
- mówi Jan Grzegorz Prądzyński, prezes PIU.
I choć, jak wskazują socjologowie, te nadmiarowe zgony wypieramy jako społeczeństwo i łatwiej nam udawać, że nic się nie stało, ubezpieczyciele udawać nie mogą: w 2020 r. zmarło o 68 tys. osób więcej niż średnio w poprzednich trzech latach, z tego 28,6 tys. przypisano COVID-19. A w tym roku do 9 maja zmarło o aż 48 tys. osób więcej niż średnio w analogicznych okresach 2018-2020, z tego COVID-19 odpowiedzialny jest za 41,5 tys. przypadków.
2021 r. może być jednym z najgorszych dla ubezpieczycieli oferujących polisy na życie, więc tu obniżek cen się spodziewajcie.