Chińskie firmy zastraszone przez rząd. Pekin kazał im oddać miliardy ludziom, to oddają
Państwowy kapitalizm w Chinach przybiera coraz ciekawsze formy. Prezydent Xi Jinping pozwolił big techom rosnąć w siłę, by nagle stwierdzić: wystarczy. Teraz oddajcie zarobione pieniądze społeczeństwu.

To dobrze, że prywatny kapitał się rozwija, ale niedobrze, że w takim kierunku, twierdzi chiński rząd. Zamiast tworzyć wspólny dobrobyt, jedni się bogacą, a inni stoją w miejscu. Dochody są "nadmiernie wysokie" i trzeba znaleźć sposób, by właściwie rozdystrybuować je między obywateli.
To oczywiście tylko oficjalne tłumaczenie. Pekin poza rozwarstwieniem społecznym boi się także rosnących wpływów politycznych prezesów największych spółek w kraju i ograniczenia wpływu na obywateli, jaki ma obecnie Komunistyczna Partia Chin.
Pekin uderza w big techy
Państwowa Administracja ds. Regulacji Rynku (SAMR) ma już nawet gotowy kaganiec. W projekcie ustawy uderzającej w interesy tech gigantów mamy m.in. zakaz wykorzystywania danych i algorytmów do wpływania na wybory użytkowników oraz do zbierania i analizowania danych handlowych konkurencji.
Jak to się przełoży na praktykę? Pomyślmy na przykład o "chińskim Uberze" Didi Chuxing. Po wejściu w życie ustawy platforma nie będzie mogła wykorzystywać algorytmów do oceny kierowców i określania dynamicznych cen dla klientów.
Chińskie firmy wpadły w popłoch. I w te pędy zaczęły przekonywać Xi Jinpinga, że nie trzeba narzucać im żadnych regulacji. One same mogą przecież, z nieprzymuszonej woli, oddać społeczeństwu co zdaniem Pekinu mu należne.
Miliardy na filantropię
No i zaczęła się licytacja na przelewy. Tencent zadeklarował, że przeznaczy 15,4 mld dol. na edukację, rozwój OZE i poprawę sytuacji materialnej najuboższych Chińczyków.
Pinduoduo (platforma łącząca rolników z konsumentami) ma rozdać 1,5 mld dol. na rozwój rolnictwa. Że to niewiele? To pomyślcie, że ten startup odnotował właśnie pierwszy kwartalny zysk w historii. Równo 374 mln dol.
Zhang Yiming, założyciel ByteDance, czyli właściciela TikToka, chce rozdać część swojego prywatnego majątku. Lei Jun, prezes Xiaomi, wysłał w udziałach 2,2 mld dol. Fundacji Xiaomi i Fundacji Lei Jun.
Według Fortune, miliarderzy z Państwa Środka nie wahają się sypnąć groszem, by udobruchać władzę. Tylko pięciu z nich łącznie na filantropię wyda około 13 mld dol.
Chcemy być dobrą firmą, która tworzy długoterminową wartość dla społeczeństwa w Chinach i na całym świecie
- gorliwe przytakuje w tym czasie Alibaba
Inwestorzy przyglądają się temu wszystkiemu z mieszanymi uczuciami. Po decyzji Pinduoduo o przeznaczeniu pieniędzy na cele społeczne, wartość akcji firmy wzrosła o ponad jedną piątą. Giełda liczy zapewne, że dotacje są jednorazowa, a sektor technologiczny uratuje dzięki nim swoją niezależność.
Tak może być. Ale nie musi. Jeżeli Pekin podtrzyma swoje stanowisko, miliardy, które chińskie big techy właśnie wydają, będą dopiero początkiem ich strat.