Zamknęli Moją Elektrownię Wiatrową. Było za dużo chętnych
Polacy rzucili się na pieniądze przeznaczone na przydomowe wiatraki i magazyny energii. NFOŚiGW nie miał innego wyjścia, jak tylko wcześniej niż to zakładano zamknąć nabór wniosków. A co z kolejną edycją programu? To na razie zagadka.

Wychodzi na to, że było zbyt dużo chętnych na przydomowe wiatraki. Bo pierwotnie nabór wniosków do programu Moja Elektrownia Wiatrowa miał zakończyć się 28 lutego 2026 r. No chyba, że wcześniej dojdzie do wyczerpania alokacji środków w wysokości 150 mln zł. I tak się właśnie stało.
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) informuje, że bardzo duży wzrost zainteresowania programem w ostatnich dniach spowodował szybkie wykorzystanie dostępnego budżetu i zamknięcie naboru 20 lutego 2026 r.
Wnioski złożone przed zamknięciem naboru będą dalej oceniane zgodnie z zasadami programu - uspokaja NFOŚiGW.
Wiatraki za pieniądze z uprawnień do emisji CO2
Program Moja Elektrownia Wiatrowa uruchomiono w czerwcu 2024 r. Oferował dofinansowanie na zakup i montaż przydomowych wiatraków oraz magazynu energii elektrycznej (opcjonalnie). O takie pieniądze mogli starać się właściciele budynków mieszkalnych lub lokali mieszkalnych w takich budynkach, którzy produkują energię na własne potrzeby. Zaproponowane dofinansowanie do wiatraków - w formie dotacji - mogło pokrywać do 50 proc. kosztów kwalifikowanych.
W ten sposób można było uzyskać nie więcej niż 30 tys. zł na jedną współfinansowaną mikroinstalację wiatrową o mocy elektrycznej zainstalowanej nie mniejszej niż 1 kW oraz nie większej niż 20 kW lub nie więcej niż 17 tys. zł na jeden magazyn energii elektrycznej – akumulator o pojemności minimalnej 2 kWh. Finansowanie tego programu pochodziło z Funduszu Modernizacyjnego.
To instrument finansowy zasilany środkami ze sprzedaży 4,5 proc. ogólnej puli uprawnień do emisji CO2 w ramach unijnego systemu handlu emisjami EU-ETS - przypomina NFOŚiGW.
Więcej wiatru oznacza tańszy prąd
Przy okazji uruchomienia tego programu, oferującego dotacje do przydomowych wiatraków, nabór wniosków planowano prowadzić do końca 2028 r. Ale ze względu na wykorzystanie budżetu 400 mln zł na poziomie około 20 proc. - podjęto decyzje o skróceniu tego czasu tylko do końca lutego br. Na razie NFOŚiGW oraz Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie informują o kolejnej edycji Mojej Elektrowni Wiatrowej.
Więcej o wiatrakach przeczytasz w Bizblog:
Tymczasem Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW), opierając się na wyliczeniach Baker Tilly TPA, firmy konsultingowej branży energetycznej, będącej części międzynarodowej sieci TPA Group i Baker Tilly, przekonuje, że większy udział wiatraków w produkcji energii w naszym kraju zmniejszy cenę energii elektrycznej nawet o 250 zł za megawatogodzinę do 2040 r., względem scenariuszy z mniejszym udziałem OZE.
Uwolnienie potencjału energetyki wiatrowej staje się strategicznym wyborem – nie tylko w kontekście klimatu, lecz przede wszystkim stabilności gospodarki i odporności państwa - przekonuje Janusz Gajowiecki, prezes PSEW.



















