REKLAMA

Koronawirus wywrócił do góry nogami ceny ropy. A co z węglem?

Popyt na ropę naftową spadł pierwszy raz od 2009 r. Ale koronawirus wpływa też na inne surowce energetyczne, w tym na węgiel. I znowu wszyscy patrzą na Chiny, gdzie ograniczono krajową produkcję, a to już ma i będzie miało wpływ na jego cenę.

wegiel-inwestycje-umowa-spoleczna
REKLAMA

Najnowsze dane Międzynarodowej Agencji Energii dotyczące wpływu koronawirusa na poszczególne rynki nie napawają optymizmem. Zdaniem dr Fatih Birol, dyrektora wykonawczego MAE, pandemia koronawirusa ma ogromny wpływ na rynek ropy, na którą po prostu spada popyt, zwłaszcza w Chinach, które są największym konsumentem energii na świecie (w ubiegłym roku odpowiadały za 80 proc. wzrostu światowego zapotrzebowania na ropę naftową).

REKLAMA

Podczas gdy reperkusje wirusa rozprzestrzeniają się na inne części świata to, co dzieje się w Chinach, będzie miało poważne konsekwencje dla światowych rynków energii i ropy naftowej

– przekonuje dr Fatih Birol.

Wszyscy patrzą na Chiny

Chociaż od koronawirusa najbardziej dostaje się ropie naftowej, to te zawirowania absolutnie mają też wpływ na inne surowce energetyczne, w tym węgiel. Pamiętajmy, że w przypadku ropy, to głównie wojna cenowa Rosji z Arabią Saudyjską jest największym determinantem coraz bardziej spadających cen. Jeżeli zaś chodzi o węgiel, to nic innego jak sytuacja w Państwie Środka będzie miała wpływ na notowania. I powoli stajemy się tego świadkami.

Ze względu na krajową epidemię koronawirusa Chiny ograniczyły produkcję węgla. To z kolei oznacza, że więcej go sprowadzą z zagranicy, co przełoży się na cenę surowca. Przede wszystkim tego sprowadzanego z Australii, Rosji oraz Indonezji, którego w tym roku w Chinach może być wyjątkowo dużo. Przecież już na początku lutego zapasy węgla w porcie przeładunkowym w Quinhuangdao były najniższe od października 2016 r.

Jak bardzo spadnie produkcja węgla?

Na cenę w najbliższym czasie głównie będzie wpływać poziom jego produkcji w Chinach. Eksperci uważają, że dopiero jak produkcja w Państwie Środka wróci na wcześniejsze tory - można ewentualnie oczekiwać spadku cen. A zanim to nastąpi, węgiel będzie coraz droższy.

W przypadku gdy produkcja węgla w Chinach spadnie o 10 proc. w pierwszym kwartale, to deficyt na chińskim rynku wyniesie 38 mln ton. Natomiast jeśli ten spadek zwiększy się do 20 proc. wówczas deficyt powiększy się aż do 115 mln ton

- wskazuje Agencja Rozwoju Przemysłu.

I chociaż dzisiaj jeszcze trochę za wcześnie by wypatrywać poziomów cenowych chociażby z grudnia zeszłego roku, to już teraz za węgiel z Australii, Indonezji i Rosji trzeba zapłacić więcej. Sytuację komplikuję zwłaszcza całkowite wstrzymanie eksportu węgle przez Mongolię od 10 lutego. Stało się to po wykryciu dwóch przypadków zarażenia koronawirusem w odległości 120 km od granicy chińsko-mongolskiej. 

Droższy import to szansa dla krajowego surowca

Tomasz Rogala, prezes Polskiej Grupy Górniczej, już wcześniej przekonywał, że cena importowanego węgla jest wyższa niż tego krajowego. 

To są fakty poparte liczbami

– twierdził.

Tymczasem właśnie zaniżona cena węgla z zagranicy miała spędzać tak naprawdę od paru lat sen z powiek górniczym związkowcom, którzy w imporcie od lat upatrywali największy kłopot branży. To przez niego ich zdaniem spółki górnicze mają szorować po giełdowym dnie a przykopalniane zwały węgla rosną bez opamiętania. 

Import czarnego złota, który w ostatnich dwóch latach bił rekordy (zwłaszcza ten kupowany z Rosji) zaczął wyhamowywać jeszcze przez epidemią koronawirusa. Czy cenowe zawirowania wokół surowca wpłyną tym samym na większy odbiór polskiego węgla? To głównie zależy od tego, jak długo taki stan rzeczy będzie się utrzymywał i przez jaki czas ograniczona produkcja w Chinach będzie wpływać na wyższą cenę importowanego węgla. 

Spadek emisji CO2? Przedwczesna radość

Mniejsze zapotrzebowanie na energię i mniej przemieszczający się ludzie i towary mogą wpłynąć również na globalną emisję CO2. Ale na długotrwały trend nie ma co liczyć.

Przy braku odpowiedniej polityki i środków strukturalnych spadek ten nie będzie trwały - zaznacza dr Fatih Birol

REKLAMA

Środowisko jak najbardziej zyska o ile faktycznie eksploatacja paliw kopalnych chociaż na chwilę wyhamuje. Jednak eksperci z MAE podkreślają, że koronawirus może też znacznie spowolnić globalną transformację energetyczną. Z raportu Bloomberg New Energy Finance wynika, że w 2021 r. udział energii słonecznej może spaść pierwszy raz od lat 80. ubiegłego stulecia. Dlatego analitycy już obniżyli swoje prognozy dla nowych projektów związanych z energią ze Słońca o 8 proc. Stagnacja ma też nie ominąć sektora pojazdów elektrycznych.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-03-30T09:30:00+02:00
Aktualizacja: 2025-03-29T22:21:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-29T13:11:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-29T04:10:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-28T22:21:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-28T18:30:38+01:00
Aktualizacja: 2025-03-28T10:02:48+01:00
Aktualizacja: 2025-03-28T09:05:09+01:00
Aktualizacja: 2025-03-27T22:19:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA