Samoloty wolne od mikrobów i sterylne jak sale operacyjne. Nic tylko latać
Alexandre de Juniac z Global Online Forum HK Tourism Board powiedział IATA, co trzeba zrobić, żeby zachęcić pasażerów do ponownego korzystania z linii lotniczych. Bezpieczeństwo ma stać się filarem i reklamą, która przyciągnie klientów

Oczywiście trzeba zapewnić odpowiednie warunki sanitarne, ale nie chodzi tu tylko o przestrzeganie zaleceń WHO. Ludzie muszą odczuć i na własne oczy zobaczyć, że lotniska i linie lotnicze podejmują skrupulatne działania na rzecz zapewnienia wszystkim najwyższego poziomu bezpieczeństwa.
Po co to wszystko? Kiedy rządy państw mimo wszystko odradzają podróży międzynarodowych, linie lotnicze zdane są tylko na siebie w budowaniu zaufania - ono jest kluczowe dla wskrzeszenia lotnictwa komercyjnego po pandemii koronawirusa.
De Juniac twierdzi, że linie lotnicze stracą w tym roku 84 mld dolarów, to jednak wciąż szacunki, które na przestrzeni kolejnych miesięcy i drugiej fali pandemii mogą ulec zmianie. Wiadomo, że tylko od marca do czerwca straciły 120 mld dol.
Kilka linii lotniczych już zbankrutowało. Część dostała rządowe zapomogi, inni nie mieli z tym trudności. Teraz gdy samoloty mają wrócić na niebo w pełnym wymiarze, oprócz pokrycia strat muszą dostosować swoją działalność do nowych wytycznych, również - tak jak ocenił de Juniaca - aby odzyskać zaufanie konsumentów i zapewnić, że podróżowanie jest bezpieczne
Absolutnymi podstawami ma być:
- noszenie masek podczas podróży,
- częstsze i dogłębne odkażanie,
- zautomatyzowanie procedur ochrony celnej oraz granicznej,
- kontrola temperatury w terminalach lotniczych,
- obowiązek okazywania oświadczeń zdrowotnych,
- wprowadzenie dystansu społecznego tam, gdzie jest to możliwe.
Panika sprzymierzeńcem kryzysu
Ekspert twierdzi, że sam nie jest w stanie określić, jak istotne jest dziś zaufanie pasażerów.
Jak podaje, na początku marca około 60 proc. podróżnych stwierdziło, że wróci do podróży w ciągu kilku miesięcy od opanowania pandemii. Na początku czerwca liczba ta spadła już do 45 proc.
Dlatego też w pierwszej kolejności linie lotnicze muszą zasygnalizować ludziom, że są gotowe na wszystko.
Juniac twierdzi, że sam układ samolotów zapewnia już jakiś rodzaj zabezpieczenia - choćby to, że wszyscy są zwróceni w jednym kierunku, a siedzenia stanowią swoistą barierę przed bezpośrednim kontaktem z innymi pasażerami. Powoduje to, że powietrze przemieszcza się głównie z góry na dół, a nie do przodu.
Dodatkowymi argumentami za tym, że przebywanie od kilku do nawet kilkunastu godzin w jednym pomieszczeniu będzie w samolocie bezpieczne, są m.in.:
- filtry HEPA zapewniające, że ogólna jakość powietrza jest zbliżona do tego, z sali operacyjnej szpitala,
- fakt, że powietrze jest tam wymieniane na świeże, z zewnątrz od 20 do nawet 30 razy na godzinę. Ma być to blisko 10 razy częściej niż w większości budynków biurowych, w których przecież ludzie nie boją się przebywać wspólnie mimo częstszej zmiany miejsca pobytu niż w samolocie.
Wirtualne podróże to marny substytut
W przekonaniu ludzi do podróży mogą też pomóc rozsądne ceny ubezpieczeń, na co jednak już same linie lotnicze nie mają zbytniego wpływu. IATA angażuje ubezpieczycieli, aby ci zaoferowali klientom tanie pakiety ubezpieczeń.
Ludzie boją się, że w przypadku zakażenia się koronawirusem podczas wycieczki będą zmuszeni ponieść później wysokie koszty leczenia. Ubezpieczenie ma stanowić dla nich gwarancję, że nawet jeżeli by do tego doszło, będą mieli pieniądze na hospitalizację.
Gdy ludzie będą przekonani, że są bezpieczni, powrócą do podróży lotniczych, bo - jak twierdzi Alexandre de Juniac - są one dla ludzi czymś więcej niż rozmowy na Zoomie i podobne mu zdalne metody kontaktowania się.
Latanie to wolność i podróż to wolność. To nie jest coś, o czym ludzie zapominają lub tracą swoje pragnienie. Powrót rynku zajmie trochę czasu. Jestem jednak przekonany, że nasze połączone wysiłki na rzecz budowania zaufania mogą sprawić, że stanie się silniejszy niż kiedykolwiek
– mówił de Juniac.