Nowe przepisy w zamyśle chroniące miejsca pracy przed skutkami pandemii koronawirusa mają sporą szansę stać się kością niezgody między pracodawcami a związkami zawodowymi. Zakładają przymusowe urlopy na okres 14 dni.

Prace nad nowymi rozwiązaniami prowadzone są dwutorowo. W Ministerstwie Rozwoju trwa konstruowanie Tarczy 2.0. Z kolei w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów trwają prace nad korektą pierwszej tarczy, którą mamy poznać jeszcze w tym tygodniu.
Jak donosi money.pl, tarcza 2.0 ma przynieść parę kontrowersyjnych rozwiązań, wśród których zdecydowany prym wiodą przymusowe urlopy (rzecz dotyczy nie urlopu zaległego, a bieżącego). Taki mechanizm miałby dotyczyć zarówno sektora prywatnego, jak i publicznego. Zdaniem zwolenników takiego rozwiązania, dzięki niemu i wilk będzie syty i owca cała.
Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu i ekspert Konfederacji Lewiatan zapewnia, że wielu pracowników zatrudnionych w firmach z sektora prywatnego „doskonale rozumie sytuację”. Przekonuje, że zamiast ludzi zwalniać i posyłać na bezrobocie, lepiej ich posłać na urlop wypoczynkowy, który jest płatny.
Dobrze ten pomysł ocenia także Business Centre Club. Eksperci BCC przekonują, że dzięki temu zyskują też sami pracownicy, którzy przede wszystkim nie tracą w ten sposób pracy. Taka praktyka: wysyłania pracowników na przymusowe urlopy lub na postojowe - już w najlepsze trwa, ale na razie w prywatnych spółkach.
Na to, żeby takie rozwiązanie było możliwe powszechnie, na podstawie obowiązujących przepisów, najbardziej nosem kręcą związki zawodowe. Ich zdaniem bowiem takie zapisy chronią pracodawców, ale już samych pracowników nie.
Powstanie lista branż strategicznych
Na tym nie koniec ingerowania w urlopy pracowników. W nowej tarczy antykryzysowej mają znaleźć się też zapisy pozwalające szefom określonych firm decydować, gdzie zatrudniony u nich człowiek ma spędzić ten urlop. W domu, a może w hotelu? Ma to dotyczyć wyłącznie firm, które trafią na rządową listę branż strategicznych. Tak władza chce zagwarantować dalsze funkcjonowanie instytucji ważnych dla państwa.
Alternatywa? Dochód gwarantowany
Związkowcy uważają, że wysyłając pracownika na przymusowy urlop, nie ma szans na zbudowanie z nim więzi, na tyle silnej, by ten potem wrócił do tego samego pracodawcy. Przekonują, że w takiej sytuacji, jak tylko będzie miał możliwość, pracownik odejdzie.
Piotr Szumlewicz proponuje inne rozwiązanie: dochód gwarantowany 1500 zł dla każdego, kto utracił całkowicie lub częściowo możliwość zarabiania pieniędzy. Zakładając dochód gwarantowany w wysokości tylko 500 zł dla każdego dorosłego obywatela, otrzymujemy kwotę 180 mld rocznie, czyli ok. 8,5 proc. PKB.
Na takie rozwiązanie za chwile zdecyduje się rząd Hiszpanii. Jak informuje Bloomberg, tamtejsze ministerstwo bezpieczeństwa społecznego pracuje nad dochodem podstawowym dla wszystkich Hiszpanów. Co więcej: taki mechanizm miałby się stać standardem już po pandemii koronawirusa.
O dochodzie podstawowym dla wszystkich obywateli coraz głośniej mówi się także w Wielkiej Brytanii. Tam obecnie jest prawie 54 miliony osób w wieku powyżej 16 lat. Zapłacenie każdemu w skali roku 10 tys. funtów oznacza obciążenie budżetu kraju kwotą ok. 540 mld funtów.
Teraz pracodawca decyduje o naszym urlopie w wyjątkowych sytuacjach
Dzisiaj obowiązują przepisy, na podstawie których urlop bezpłatny udzielany jest na wniosek pracownika, a ten wypoczynkowy z kolei stanowi porozumienie między pracownikiem a pracodawcą, o które wnosił ten pierwszy.
Wyjątki są dwa: urlop w okresie wypowiedzenia oraz urlop zaległy. Wtedy i tylko wtedy pracodawca o urlopie pracownika może decydować jednostronnie. Regulacje określają też, że urlop zaległy z poprzedniego roku kalendarzowego powinien być wykorzystany do końca trzeciego kwartału roku przyszłego.