Rada Medyczna przy premierze chce obostrzeń dla niezaszczepionych. Jest tylko jeden problem
Rada Medyczna przy premierze Morawieckim już od dawna rekomenduje zwolnienie z obostrzeń i ograniczeń dla osób zaszczepionych – tekst takiej rekomendacji jest już dawno gotowy, ale jest blokowany przez prof. Andrzeja Horbana. Rząd za bardzo boi się podpaść antyszczepionkowcom i tkwi w paraliżu, choć epidemia coraz bardziej szaleje i uderza już w zaszczepionych – szpitale wstrzymują planowe zabiegi, bo muszą leczyć niezaszczepionych.

Przedstawiciele rządu w kółko powtarzają, że szczepionka to najskuteczniejsza metoda walki z koronawirusem, ale zachęty sprawiły, że tylko co drugi Polak jest w pełni zaszczepiony. Dziś coraz więcej krajów sięga po prawdziwie skuteczną zachętę do zaszczepienia się – uciążliwe obostrzenia dla opornych. Efekt? Masowy szturm na punkty szczepień.
A w Polsce? U nas nawet nie wolno zapytać pracownika, czy jest zaszczepiony. Jak informuje Wirtualna Polska, promowany przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego projekt ustawy umożliwiający pracodawcom sprawdzenie statusu zaszczepienia pracowników nie ma szans na wejście w życie, bo partia rządząca boi się strat wizerunkowych.
Prof. dr hab. n. med. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” jednoznacznie wskazuje przyczyny tych rządowych zaniechań.
Rządzący już nawet specjalnie nie ukrywają, że nie chcą się narażać swoim wyborcom, wśród których są osoby niechętne szczepieniom
– twierdzi prof. Flisiak.
Obostrzenia tylko dla niezaszczepionych?
Okazuje się, że działająca przy premierze Morawieckim Rada Medyczna – złożona z szesnastu wybitnych lekarzy i specjalistów od epidemii – już od dawna rekomenduje konkretne działania, dzięki którym osoby zaszczepione, jakby w nagrodę za obywatelską postawę, mogłyby unikać kolejnych obostrzeń.
Tekst tej rekomendacji jest już od dawna ułożony. Wszyscy członkowie rady, którzy już wypowiedzieli się na ten temat, poparli jej wydanie – mówi prof. Robert Flisiak. Jak wskazuje, jest tylko jeden hamulcowy – główny doradca szefa rządu ds. COVID-19 prof. dr. hab. n. med. Andrzej Horban.
Szef Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych jest przekonany, że przez to zaniechanie będziemy mieć takie falowanie aż do wiosny. Jego zdaniem premier Morawiecki i Minister Zdrowia Adam Niedzielski doskonale zdają sobie z tego wszystkiego sprawę. Ale decyzje, jak widać, zapadają „wyżej” – mówi Flisiak.
Nie będzie krajowego lockdownu?
Członek Rady Medycznej przy premierze jednocześnie nie do końca wierzy we wprowadzenie znowu ogólnopolskiego lockdownu, nawet jak pandemia wyraźnie przyspieszy. Przypomina, że rok temu funkcjonowały już czerwone strefy przy 12 zachorowaniach na 100 tys. mieszkańców. Tymczasem na wschodzie kraju obecnie ma nie brakować powiatów, gdzie ta liczba przekroczyła już nawet 100. I nic się tam nie dzieje.
Nie spodziewajmy się, że przy poziomie 50 przypadków na 100 tys. mieszkańców w skali całego kraju coś si wydarzy – mówi gazecie. To by było bardzo niepopularne. Lockdownu już nie będzie, a my będziemy się coraz bardziej przyzwyczajać do dużych liczb i w końcu przestaną one na kimkolwiek robić wrażenie – nie ma wątpliwości prof. Filisiak.
Tymczasem średnia nowych przypadków zakażeń z siedmiu ostatnich dni w Polsce to 15 065 przypadków. W przypadku zgonów ta średnia wynosi 169. Tym samym powoli, ale systematycznie zbliżamy się rekordów sprzed roku, kiedy w pierwszej połowie listopada średnia z ostatnich 7 dni wynosiła 25 535 nowych przypadków.
Albo rząd zadziała albo medycy zaczną odchodzić z pracy?
Sądząc po komentarzach, jakie w internecie już wywołała rozmowa z prezesem Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, rząd słuchając swojej Rady Medycznej i wprowadzając za jej zaleceniem specjalne przywileje tylko dla zaszczepionych, rzeczywiście wsadziłby kij w mrowisko.
Wiele osób wciąż nie rozumie, dlaczego do szpitali trafiają także zaszczepieni i nie jest to żaden dowód na nieskuteczność szczepionek. Ta bowiem jest w praktyce o wiele wyższa niż w badaniach klinicznych. Problem jak zwykle wynika ze zwykłej niewiedzy i błędnego rozumowania.
Przykład? Jeden z internautów komentujących wywiad z prof. Filisiakiem stwierdził, że w Holandii, gdzie jest zdecydowanie więcej zaszczepionych niż w Polsce, a sytuacja epidemiologiczna wcale nie jest lepsza. Przede wszystkim: zaszczepienie obiema dawkami (pełne) to 72,1 proc. w Holandii. Nadal mało. Ale nawet takie daje już wyraźnie mniejsze ryzyko zgonu - 33 zgony w 18-milionowej Holandii vs 266 w 38-milionowej Polsce – wyjaśnił członek Rady Medycznej przy premierze. Filisiak przy okazji kolejny raz tłumaczy, że szczepionki nie tyle chronią przed zakażeniem, ile zmniejszają ryzyko zgonu i hospitalizacji.