Niezaszczepieni mogą w końcu mieć pod górkę. Możliwe obostrzenia, które będą tylko ich dotyczyć
Ten tydzień ma być decydujący. Jeżeli dobowych zakażań dalej będzie przybywać w takim tempie i każdego dnia z tego powodu trzeba otwierać szpitale tymczasowe – bardzo możliwe jest wprowadzenie nowych obostrzeń. Jak przekonuje Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia, będą to działania punktowe, w poszczególnych powiatach. I z wyłączeniem osób zaszczepionych.

Wiele krajów w Europie pod presją czwartej fali pandemii wprowadza różne ograniczenia dla osób niezaszczepionych, ale w Polsce rząd czeka na rozwój wypadków. Jak przekonywał we wtorek wiceminister zdrowia Waldemar Kraska w radiowych „Sygnałach Dnia”: decyzja o ewentualnie wprowadzonych restrykcjach ma zapaść na dniach.
Ten tydzień będzie decydujący. Jeżeli tendencja wzrostowa będzie dalej na poziomie 100-110 procent, to sytuacja będzie zła i trzeba będzie reagować
– zapowiedział wiceminister Kraska.
Lockdown tylko punktowo, w powiatach. Dla niezaszczepionych
Wśród rozpatrywanych scenariuszy najmniejszą szansę na realizację ma sytuacja, w której rząd wprowadza lockdown na terenie całego kraju. Zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest za to wprowadzenia nowych obostrzeń (np. dotyczących liczby klientów w sklepie, w autobusie miejskim czy restauracji) punktowo, w poszczególnych powiatach. Jak zaznaczył, wiceminister Kraska: będą one dotyczyć wyłącznie osób niezaszczepionych.
Pogarszająca się sytuacja epidemiologiczna nie dotyczy już tylko i wyłącznie regionów wschodnich. Coraz gorzej jest też w województwie zachodniopomorskim, śląskim i małopolskim
– przekonywał wiceszef resortu zdrowia.
W coraz większej liczbie regionów Polski jest każdego dnia więcej dobowych przypadków COVID-19, coraz więcej zajętych jest także łóżek covidowych i też z dnia na dzień trzeba używać więcej respiratorów. Tylko 1 listopada do szpitali trafiło 346 nowych pacjentów. W sumie w całym kraju zajętych jest już ponad 7,5 tys. łóżek covidowych. Kolejnych 31 chorych skierowano na oddziały intensywnej opieki medycznej. „Są to ludzie coraz młodsi i w coraz gorszym stanie” - zwraca uwagę Kraska. Właśnie z połowu coraz większej liczby chorych, którzy muszą być hospitalizowani – znowu otwierają się szpitale tymczasowe. W całej Polsce uruchomiono ich już w sumie 17.
W najbliższych dniach otwarty będzie też szpital tymczasowy na Okęciu z dodatkowymi 170 łóżkami. W ostateczności jesteśmy też przygotowani na otwarcie szpitalu na Stadionie Narodowym
– zapowiedział Waldemar Kraska.
Trzecia dawka przypominająca - ruszają zaproszenia
Zgodnie z zapowiedziami od 2 listopada ruszyła rejestracja osób powyżej 18. roku życia na trzecią dawkę przypominającą. Tak jak zaleca to Europejska Agencja Leków, przygotowane do tego celu są preparaty Pfizera i Moderny. Wcześniej trzecią dawką mogli zaszczepić się m.in. pracownicy służby zdrowia, ale też osoby o obniżonej odporności, np. przez dializy, czy chemioterapię. Do teraz trzecią dawką zaszczepiło się w Polsce w sumie ponad 800 tys. osób.
Zgłaszających się na trzecią dawkę jest bardzo dużo, co nas rzecz jasna cieszy
– powiedział wiceminister Kraska.
Niestety, cały czas kuleje szczepienie dwoma podstawowymi dawkami. Wiceszef resortu zdrowia przyznaje, że odnotowywany jest jakiś wzrost wszczepień, ale jest on zdecydowanie za mały. Chociaż do szpitali zgłaszają się coraz młodsi pacjenci, w coraz gorszym stanie. Co gorsza: jest z dnia na dzień więcej pacjentów, którzy trafiają do szpitali za późno. Bo mylą koronawirusa ze zwykłym przeziębieniem, nie testują się, nie idą do lekarza. Próbują chorobę zwalczyć sami w domu i najczęściej kończy się to konieczną hospitalizacją.
A mimo to na cmentarzach może co dziesiąta osoba miała maskę na twarzy. Nie rozumiem tego, to naprawdę dziwne
– przyznał Kraska.
Nauka zdalna czeka w blokach startowych
Wiceminister zdrowia w radiowym wywiadzie przyznał też, że w szkołach jest coraz więcej ognisk koronawirusa. Jak wynikało z danych z Ministerstwa Zdrowia sprzed paru dni, w Polsce już statystycznie co 10 uczeń jest na nauce zdalnej. Rząd sobie z tego zdaje sprawę. Twierdzi jednak, że dzieci przechodzą koronawirusa w miarę łagodnie. Owszem, zarażają w domu dorosłych, ale tych jest jednak coraz więcej wszczepionych. Ich liczba rośnie bardzo wolno, ale jednak. Dlatego w tym zakresie nic się nie zmienia. Rząd kilka tygodni temu przyjął stosowną narrację względem nauki zdalnej i jej się uparcie trzyma.
Chcemy utrzymać naukę stacjonarną, jak najdłużej się da. Nikt nie ma wątpliwości, że nauka zdalna bardzo źle wpłynęła na psychikę młodego pokolenia
– przyznał Waldemar Kraska.