To tylko ideologia? Naukowcy właśnie coś dorzucili do sporu o SCT
Strefy czystego transportu od lat budzą emocje – od oskarżeń o ideologię po realne polityczne konflikty, jak ten, który właśnie wybuchł w Krakowie. Spór toczy się głównie o jedno: czy samochody naprawdę są istotnym źródłem zanieczyszczeń w miastach. Do tej dyskusji dołączają teraz nowe dane naukowe, oparte nie na deklaracjach, lecz na pomiarach satelitarnych i twardych statystykach, które mogą zmienić sposób patrzenia na sens i skuteczność takich stref.

Dla przeciwników unijnej polityki klimatycznej strefy czystego transportu, podobnie jak system handlu uprawnieniami do emisji CO2, czy dyrektywa budynkowa EPBD - to po prostu lewacki wymysł, który najbiedniejszych zepchnie jeszcze głębiej w dół, a zarobić da kilku cwaniakom z Brukseli. Ta narracja powtarzana od lat ma swoje też polityczne konsekwencje.
Na przykład w Krakowie do tamtejszej Delegatury Krajowego Biura Wyborczego i Urzędu Miasta wpłynęło powiadomienie o zamiarze przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania prezydenta. I jednym z powodów jest właśnie wprowadzenie strefy czystego transportu.
Strefa Czystego Transportu jest potrzebna i musi mieć realny wpływ na zdrowie mieszkańców oraz ograniczenie ruchu najstarszych, najbardziej emisyjnych pojazdów - przekonywał rok temu na antenie Radia Kraków Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa.
Strefy czystego transportu a zanieczyszczenie powietrza
Główną osią sporu wokół stref czystego transportu wydają się emisje pojazdów. Przeciwnicy tego typu rozwiązań utrzymują, że zdecydowanie bardziej kopcą domowe kominy i fabryki. A pojazdy na ulicach dokładają do tego tortu tak małą część, że nie ma sensu nad tym się pochylać. Tymczasem z raportu „Transportowe zanieczyszczenie powietrza” od Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności (PSNM) wynika coś całkiem innego.
W skali kraju transport ma ok. 33 proc. udział w całkowitej emisji tlenków azotu (zanieczyszczeń charakterystycznych dla ruchu drogowego), ale w miastach ten udział jest zwykle zauważalnie większy (przykładowo w Warszawie wynosi ok. 43 proc.) - czytamy w tym opracowaniu.
Jednocześnie, jak wynika to z danych Europejskiego Urzędu Statystycznego, Polacy jeżdżą najstarszymi autami w UE. Według Eurostatu: 41,3 proc. stanowią samochody 20-letnie, 37,1 proc. samochody w wieku 10–20 lat. Ale jak zwraca uwagę raport PSNM: nieoficjalnie jednak średni wiek samochodów w Polsce jest znacznie niższy – wynosi nieco ponad 16 lat.
Naukowcy i pomiary satelitarne zanieczyszczenia NO2
Teraz do sporu o zasadność organizowania w miastach stref czystego transportu dochodzi kolejny argument od naukowców, którzy postanowili poziom zanieczyszczenia NO2 nad miastami sprawdzić pomiarami satelitarnymi. Chcieli się w ten sposób też dowiedzieć, jak na to zanieczyszczenie wpływa coraz większa liczba zarejestrowanych pojazdów bezmisyjnych. I co im wyszło?
Więcej o strefach czystego transportu przeczytasz w Bizblog:
Wzrost rejestracji pojazdów o zerowym zużyciu paliwa był związany ze zmniejszeniem zanieczyszczenia powietrza NO2 mierzonego przez satelitę i replikowanego za pomocą monitorów naziemnych - czytamy w wynikach badań opublikowanych w The Lancet.
Takie wyniki dały obserwacje w Kalifornii. Ale naukowcy są przekonani, że wszędzie obowiązują takie same prawidła. Czyli im więcej emisji z transportu, tym więcej zanieczyszczenia NO2. A to pokazuje, że ograniczające jednak emisje strefy czystego transportu nie muszą być od razu złym rozwiązaniem.







































