Strefy czystego transportu miały być zamachem na naszą wolność i klimatyczną presją, przez którą pół Polski znajdzie się pod mostami. Rzeczywistość okazała się zdecydowanie mniej ponura i coraz więcej samorządowców bierze pod uwagę takie rozwiązania.

Strefy czystego transportu miały przede wszystkim w Warszawie, ale w Krakowie też utrudnić dojazd z dzieckiem do lekarza i zablokować dostawy do sklepów. Szykowała się przez nie prawdziwy organizacyjny armagedon. Dlatego ich przeciwnicy najczęściej mówili i cały czas mówią o ręce podniesionej na wolność i swobodę. Ale okazuje się, że aż tak źle z miejskimi zakazami dla najstarszych aut benzynowych i z silnikiem diesla nie jest. Na przykład w Krakowie wychodzi na to, że ok. 80 proc. samochodów mieszkańców spełnia wymogi, a ich właściciele nie muszą nic robić.
Tak wygląda start Strefy Czystego Transportu w Krakowie. System działa, kamery działają, a straż miejska informuje, a nie karze. Tak właśnie wygląda odpowiedzialna polityka – zmienia nawyki, a nie straszy ludzi - tak doniesienia z Krakowa komentuje Partyk Białas, przewodniczący Komisji Klimatu i Środowiska w Radzie Miasta Katowice.
Strefy czystego transportu: dołączą Katowice?
Bardzo możliwe, że w wykazie polskich stref czystego transportu za niedługo pojawi się kolejne miasto. Chodzi o Katowice, gdzie urzędnicy twierdzą, że nowego zakazu nie ma co się bać. I przypominają komentarze przed wprowadzeniem zakazu palenia papierosów w miejscach publicznych. Ze strefami czystego transportu ma być, ich zdaniem, podobnie, czyli bardzo dużo krzyku tak naprawdę o nic. Zwłaszcza, jak okazuje się, że nikt nikomu w ten sposób życia nie utrudnia.
Strefy czystego transportu to nie ślepy zakaz. Są wyjątki: dojazd do lekarza, osoby z niepełnosprawnościami, pojazdy specjalne, mieszkańcy ze starszymi autami - przekonuje Patryk Białas.
Takie rozwiązanie mogłoby być dostępne w Katowicach od marca 2026 r., ale ten termin wydaje się zdecydowanie zbyt wczesny. Na ostatniej Radzie Miasta w 2025 r. już przyjęto w tym celu stosowną uchwałę. Teraz jednak potrzebny jest czas na konsultacje społeczne, a potem szczegółowe analizy, których efektem ma być przedstawienie propozycji rozwiązań w tym względzie.
Strefy czystego transportu to nie ideologia, tylko sprawdzone narzędzie ochrony zdrowia, które już działa w dużym polskim mieście. Jeśli zależy nam na zdrowiu dzieci, seniorów i mieszkańców śródmieścia. Pytanie nie brzmi czy wprowadzać strefy czystego transportu w Katowicach, tylko jak zrobić to mądrze i etapami. Z myślą o ludziach - przekonuje Patryk Białas.
Stolica Górnego Śląska dusi się coraz bardziej
Zwolennicy stref czystego transportu podkreślają, że w Katowicach coraz bardziej we znaki daje się transportowe zanieczyszczenie powietrza tlenkami azotu (NOx). Potwierdza to też badanie Górnośląsko-Zagłebiowskiej Metropolii z lipca 2025 r., które pochyla się m.in. nad dwiema stacjami minitorującymi Głównej Inspekcji Ochrony Środowiska w Katowicach.
Na stacji przy ul. Plebiscytowej obowiązująca norma roczna dla stężenia dwutlenku azotu (40 μg/m3) została przekroczona, a stężenie wyniosło 47 μg/m3 - czytamy w opracowaniu GZM.
Więcej o strefach czystego transportu przeczytasz w Bizblog:
Metropolia jednocześnie przypomina, że długotrwałe oddychanie powietrzem o stężeniu NO2 większym o jedynie 10 µg/m sześc. powoduje wzrost ryzyka zachorowania na astmę nawet o 10–17 proc.. Wysokie stężenia NO2 zwiększają również ryzyko wystąpienia ostrych infekcji górnych dróg oddechowych u dzieci – 9 proc. dla stężenia wyższego o 10 µg/m sześc. Istnieje także związek między zapadalnością na cukrzycę, a wyższym zanieczyszczeniem powietrza tlenkami azotu.
Badania nad wpływem jakości powietrza na zdrowie prowadzone przez Śląski Uniwersytet Medyczny pokazują wyraźny związek między zwiększonymi stężeniami dwutlenku azotu w powietrzu a występowaniem nagłych schorzeń serca i naczyń krwionośnych, takich jak zawał serca, udar mózgu czy migotanie przedsionków - podkreśla raport z badań GZM.







































