Katowice mają czas do września. Inaczej Polska straci miliardy
Takiego boju o strefy czystego transportu w naszym kraju jeszcze nie było. W Warszawie protestowali mieszkańcy, a w Krakowie skończyło się batalią sądową. Ale wszystkich przebiły Katowice, które decydują w ten sposób o miliardach euro dla Polski.

Na początku ważne przypomnienie: UE od 2016 r. zwraca uwagę Polsce w sprawie jakości powietrza w miastach i wzywa nas do usunięcia uchybień w tym względzie. Ale my przez ten czas niewiele z tym zrobiliśmy i w końcu Komisja Europejska straciła do nas cierpliwość. Bruksela uznała dotychczasowe działania władz polskich za niewystarczające i w związku z tym wniosła sprawę przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości UE. Legislacyjne działa wycelowano w Aglomerację Krakowską oraz Aglomeracje Górnośląską, gdzie dopuszczalne normy poziomu dwutlenku azotu (NO2) przekraczane były przez kilkanaście lat.
Plany ochrony powietrza dla obu stref przewidują, że zgodność zostanie osiągnięta do 2026 r., tj. szesnaście lat po wejściu w życie odpowiednich wartości dopuszczalnych - zwraca uwagę KE.
Receptą byłoby utworzenie w największych miastach, które mają problem z poziomem emisji NO2, stref czystego transportu. Ale z tym też nam idzie jak krew z nosa. Takie inicjatywy podjęto na razie w Krakowie i Warszawie. A co z resztą? Rząd postanowił ponaglić Katowice i straszy utratą pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy (KPO).
Strefy czystego transportu zdecydują o miliardach
Z relacji Marcina Krupy, prezydenta Katowic, wynika, że z ostatniego pisma Ministerstwa Klimatu i Środowiska w tej sprawie wychodzi bardzo konkretny harmonogram czasowy dla stolicy województwa śląskiego.
Powinniśmy mieć wszystkie zakresy i regulaminy obowiązujące w strefie czystego transportu gotowe do kwietnia, a od września powinna ruszyć strefa - informował na antenie TVP 3 Katowice Marcin Krupa.
Więcej o strefach czystego transportu przeczytasz w Bizblog:
Stawką są pieniądze z KPO dla całej Polski. Bo skarga na nasz kraj za fatalną jakość powietrza jest rozpatrywana przez TSUE. I to Katowice mają Brukseli pokazać, że może przez ostatnie kilkanaście lat ten problem bagatelizowaliśmy, ale teraz zakasujemy rękawy.
Jeżeli nie realizujemy tych wytycznych, które narzuca Komisja Europejska, to wtedy mogą wstrzymać finansowanie. To jest twardo zapisane - przyznaje Marcin Krupa.
Najpierw konsultacje społeczne
Prezydent Katowic zdaje sobie sprawę, że strefy czystego transportu to mocno niewygodny temat, który wzbudza spore emocje wśród mieszkańców. Bo też zakazy wjazdu do miast samochodów z najstarszymi, najbardziej kopcącymi silnikami najczęściej przedstawiany jest jako kolejny etap klimatycznej niewoli, narzucanej przez Brukselę. Dlatego Marcin Krupa już teraz stara się tonować nastroje i tłumaczy, że przepisy związane ze strefami czystego transportu pozwalają na furtki legislacyjne dla lokalnej społeczności.
Mieszkańcy Katowic nie powinni się obawiać - zapewnia Marcin Krupa.
Katowice zapewniają, że uwagi KE oparte są na danych historycznych. Bo stacja pomiarowa - wskazująca na przekroczenia stężenia NO2 - znajdowała się przy autostradzie A4, a nie w centrum miasta. Ale jednocześnie katowiccy samorządowcy wytyczne resortu klimatu i środowiska już wypełniają. W pierwszej kolejności mają być zorganizowane konsultacje społeczne. Zwolennikiem strefy czystego transportu w Katowicach jest m.in. radny Patryk Białas, który ma nadzieję na głosowanie na przełomie marca i kwietnia br.
Sama Strefa Czystego Transportu moim zdaniem powinna zostać wprowadzona jak najszybciej, żeby mieszkańcy przyzwyczaili się do tego, że taka strefa jest. Natomiast jej kształt, rozwiązania i harmonogram wejścia różnych ograniczeń powinny być przedmiotem dyskusji - przekonywał Białas na antenie Radia Katowice.







































