Polska mieszkaniowym eldorado. Nie ma się o co pieklić
Młodych nie stać na mieszkania - słyszymy od lat. Tymczasem Polacy są w europejskiej czołówce krajów, w których największy odsetek obywateli mieszka we własnych mieszkaniach, czyli mamy się jak pączki w maśle, w przeciwieństwie do Niemców.

Młodzi Polacy mieszkają z rodzicami, bo nie stać ich na własne lokum. Ale czy powinno być ich stać na zakup własnego mieszkania?
Polacy nieruchomościowymi potentatami
To jest kluczowe pytanie. Bo jak się porównujemy z inny krajami, pokazując, że tu i ówdzie młodzi wcześniej wyprowadzają się od rodziców, to często nie bierzemy pod uwagę, dokąd się od tych rodziców wyprowadzają - do własnego zakupionego lokalu czy do wynajętego.
Z góry zakładamy, jakby wyprowadzka miała następować do własnego. A tymczasem akurat pod względem własności mieszkań Polacy są w europejskiej czołówce. W innych krajach jest znacznie gorzej.
Problemem młodych jest raczej dostępność cenowa mieszkań na wynajem i jeśli chcemy rozwiązywać problem gniazdownictwa, to tu trzeba działać.
Ale ja nie o tym. Wróćmy do własności, bo w Polsce mamy ciągle przekonanie, że każdy powinien mieszkać u siebie. Skąd? Bo rzeczywiście prawie każdy mieszka u siebie. A to wcale nie jest norma w Europie.
Narzekając na sytuację mieszkaniową warto mieć z tyłu głowy jednak dane o tym, jaki odsetek Polaków mieszka we własnym M, a jak to wygląda w innych krajach.
A dane Eurostatu pokazują, że Polska to mieszkaniowe eldorado pod tym względem.
Średnio w Unii Europejskiej 68,4 proc. obywateli mieszka we własnych nieruchomościach, a tymczasem Polska jest znacznie powyżej tej średniej i odsetek ten wynosi 87,1 proc.
To jeden z najwyższych wyników, bo wyprzedza nas tylko pięć krajów. Liderem jest Rumunia, gdzie 94 proc. obywateli mieszka we własnościowych lokalach, za nią są Słowacja (93 proc.), Węgry (92 proc.) i Chorwacja (91 proc.) oraz Litwa (87,4 proc.).
Jasno widać, że w czołówce krajów, gdzie najwięcej obywateli mieszka we własnych domach, są kraje naszego regionu, postsowieckie. To jest jakieś nasze historyczne dziedzictwo.
Kto ma najgorzej w Europie?
Tymczasem zachodnia Europa takich forów nie ma. Niemcy, którzy długo uchodzili za kraj przystępnych mieszkań (ze względu na socjalne podejście i dostępność niedrogich mieszkań na wynajem, co zresztą już jest nieaktualne), mają znacznie gorszą sytuację własnościową. A precyzyjnie mówiąc, wręcz najgorszą w Unii Europejskiej, bo w tym kraju tylko 47,2 proc. obywateli mieszka we własnych mieszkaniach, co jest najniższych wynikiem w całej UE.
Druga od końca jest Austria (54,5 proc.), a trzecia Dania (60,9 proc.).
Przy okazji warto wspomnieć o krajach europejskich, które jednak do UE nie należą. To Szwajcaria, która jest przecież bogatym krajem, ale odsetek własności jest tam jeszcze niższy niż w Niemczech i wynosi zaledwie 42 proc. Tak, to oznacza, że aż 58 proc. tamtejszego społeczeństwa mieszka w wynajmowanych lokalach.
No i jest jeszcze Norwegia, również bogata, gdzie we własnościowym lokalu mieszka 78,8 proc. obywateli.
Czytaj więcej w Bizblogu o rynku mieszkaniowym
Królom własności wcale nie mieszka się dobrze
To wszystko dość jasno pokazuje, że aby poprawiać sytuację mieszkaniową Polaków, rozbrajać gniazdownictwo i przeludnienie mieszkań, należy zabrać się za sektor mieszkań na wynajem, mieszkań społecznych - komunalnych czy socjalnych, a nie za pomoc w zakupie mieszkania, bo w kwestii własności jesteśmy jednym z liderów. I co z tego? I nic.
W Polsce 16 proc. mieszkańców mieszka w przeludnionych lokalach (średnia europejska to 17 proc.). W Rumunii, która jest przecież na szczycie rankingu własności, to nawet 41 proc.
W Polsce średnia liczba osób żyjących w gospodarstwie domowym to 2,9 (średnia w UE to 2,3), a na Słowacji, która również jest w czołówce krajów z najwyższym odsetkiem własności, to nawet 3,1.
W Polsce na jednego mieszkańca przypada średnio 1,2 pokoju (średnio w UE 1,7), a w Rumunii tylko 1,1.
Większa własność to nie jest rozwiązanie problemów.







































