Oprocentowanie lokat kwartalnych, jednych z najbardziej popularnych, zanurkowało z 7 do 5,8 proc. Co robić? Część Polaków już w 2025 r. zaczęła szukać lepszych zysków na giełdzie, a dla tych, którzy nie chcą inwestować w pojedyncze spółki, PZU właśnie otwiera zupełnie nieznane jeszcze w Polsce drzwi.

Jeszcze w grudniu 2025 r. najlepsza lokata bankowa na trzy miesiące była oprocentowana na 7 proc., w styczniu już podobnych ofert nie znajdziecie, a lider w rankingu daje ledwo 5,8 proc. – wynika z rankingów.
Analityk Bartosz Turek, który od dawna przygotowuje cykliczne zestawienie najlepszych lokat bankowych na różne terminy, pisał , że średnie oprocentowanie tych najatrakcyjniejszych depozytów i rachunków oszczędnościowych w styczniu wyniosło 4,7 proc.
A jak zejdziemy jeszcze o krok głębiej, czyli do średniego oprocentowania w ogóle wszystkich depozytów, a nie tylko tych atrakcyjnych, to okaże się, że ich średnie oprocentowanie to nawet niecałe 3,5 proc. I to nie teraz, a w listopadzie 2025 r., bo to najświeższe dane NBP, jakie mamy. Teraz pewnie jest jeszcze gorzej.
Co robić?
Czytaj więcej w Bizblogu o oszczędzaniu
Polacy uciekają na giełdę
Kiedy mowa o nowym narzędziu przygotowywanym przez Ministerstwo Finansów, które ma chronić przed podatkiem Belki - OKI (Osobiste Konto Inwestycyjne), to ja się jednak trochę burzę, bo narzędzie to ma wpychać Polaków w ramiona giełdy, a ktoś bez odpowiedniej wiedzy i doświadczenia nie powinien się tam pchać.
Ale okazuje się, że Polacy i bez tej zachęty coraz chętniej się tam pchają. Zapewne uciekając właśnie od tych coraz marniejszych zysków na lokatach bankowych.
Wpadły mi ostatnio dane wynikowe XTB za 2025 r., a musicie wiedzieć, że to obecnie największy dom maklerski w Polsce pod względem liczby prowadzonych rachunków.
I dane te pokazują, że XTB ma za sobą najlepszy rok w historii. Ich wyniki finansowe zaskoczyły analityków, ale ja nie o zyskach, bo te mogą też wynikać z dobrego zarządzania kosztowego.
Mnie zainteresowało coś innego - w 2025 r. XTB przybyło 864 tys. klientów i to aż o 63 proc. więcej niż przybyło ich rok wcześniej.
Część klientów to martwe dusze w tym biznesie, więc warto spojrzeć na liczbę aktywnych klientów i tych też przybyło i to o niemal 70 proc. r/r.
Mnie to mega zaskoczyło.
Uwaga, ostrożnie, można się poparzyć
Czyli tak: Polacy szukają coraz częściej zysków gdzie indziej niż w bankach. Na giełdzie samodzielnie szukać powinni ich tylko ci, którzy się trochę znają na rzeczy. A ci, którzy się nie znają?
Dla nich są ETF-y. Szczątkowo dostępne i w Polsce, ale właśnie nasze największe rodzime towarzystwo funduszy inwestycyjnych PZU uruchamia własne pierwsze ETF-y.
I wobec chęci Polaków do zarabiania na giełdzie, to może być duży krok dla wszystkich.
Wiem, najwyższa pora, żeby wyjaśnić, co to jest ten ETF. Otóż zamiast wybierać poszczególne spółki na giełdzie, których akcje kupisz licząc na wzrost ich wartości, można wierzyć w giełdę generalnie i chcieć zarabiać w ślad ze wzrostem całego rynku. Czyli kupować instrument, który odwzorowuje wzrost całej giełdy, a raczej całego indeksu.
I ETF to są właśnie takie fundusze, które dają ekspozycję na cały indeks, a w dodatku (w przeciwieństwie do funduszy indeksowych), same są notowane na giełdzie, gdzie można je łatwo kupować i sprzedawać.
To nie jest tak, że dotąd takich ETF-ów w Polsce nie można było kupić. Można było, najczęściej z ekspozycją na zagraniczne giełdy, ale też na polski WIG20. Dało się.
Ale jak teraz gigant PZU w to wchodzi, marka, która ma dostęp do ogromnej bazy klientów i w dodatku jest dla Polaków rozpoznawalna, ETF-y mają szansę wyjść z niszy.
To, co w połowie marca zaproponuje PZU to WIG20 TR + mWIG40 TR. Te skrótowce oznaczają, że fundusz w połowie będzie odzwierciedlał zachowania indeksu WIG20, czyli 20 największych spółek na GPW, a w połowie WIG40, czyli 40 spółek średnich. TR z kolei oznacza „total return”, czyli, że przy wyliczaniu indeksu uwzględniane będą nie tylko notowania spółek, ale też dywidendy.
Nie, to nie jest artykuł sponsorowany. Nie, nie namawiam nikogo do inwestowania ani w ETF-y PZU ani w żadne inne. Ale jak już uciekacie z lokat i patrzycie w kierunku giełdy, to może lepiej nie próbujcie sami typować spółek na podstawie tego, co powiedział szwagier, ale zainteresujcie się na początek bardziej pasywnym inwestowaniem.
Czyli jedyne, do czego namawiam, to ostrożność w poszukiwaniu zysków, jak nie macie doświadczenia.
I przy okazji przypominam, że giełda czasem rośnie, ale często też spada.







































