Gdańsk odpuścił najem krótkoterminowy. Nie będzie wyższego podatku
Pomysł nałożenia większego podatku na wynajmujących mieszkania turystom - zakończył się w Gdańsku fiaskiem. Popierany przez 600 mieszkańców projekt, trafił do kosza. Radni i władze miasta tłumaczyli, że zapisy są niezgodne z prawem i trudno będzie sprawdzić, które lokale faktycznie są wynajmowane krótkoterminowo. „Nie mamy prawa wchodzić do mieszkań i przepytywać ludzi, co tam robią”.

Z pomysłem wyższego opodatkowania mieszkań dla osób wynajmujących lokale turystom jeszcze jesienią ubiegłego roku wyszli gdańscy radni Koalicji Obywatelskiej. Chcieli, by dla właścicieli takich mieszkań stawka podatku od nieruchomości była taka sama jak dla tych lokali, w których prowadzona jest działalność gospodarcza. Dla wynajmujących wczasowiczom byłaby to słona podwyżka.
O ile właściciele mieszkań płacą rocznie 1,25 zł za mkw., to dla posiadaczy lokali, w których prowadzona jest działalność gospodarcza, stawka jest znacznie wyższa – 35,53 zł za mkw. Oznacza to, że właściciel 50-metrowego mieszkania wynajmowanego turystom na doby zapłaciłby rocznie aż 1 776,5 zł zamiast 62,5 zł. We wrześniu radni przyjęli rezolucję wzywającą prezydentkę miasta do podjęcia działań w sprawie.
Wyższy podatek od nieruchomości
Ale od tego czasu nic się nie zmieniło, a brak działań miasta zmobilizował mieszkańców. Do Rady Miasta wpłynął obywatelski projekt uchwały. Podpisana przez 600 mieszkańców inicjatywa zakładała opodatkowanie pustostanów deweloperskich i tych mieszkań, które są wynajmowane krótkoterminowo, według stawek dla lokali, w których prowadzona jest działalność gospodarcza.
Właściciele zamiast wynająć mieszkanie na długi termin, wolą wynająć mieszkanie letnikowi na weekend. Za weekend otrzymają 2 tys. zł, a za miesiąc nikt nie zapłaci 8 tys. zł. Deweloperzy dostają zgody na budowę nowych bloków deweloperskich, ale problem w tym, że nikt w nich na stałe nie mieszka – mówiła podczas sesji Rady Miasta Beata Marciniak, przedstawicielka inicjatywy.
Koniec końców projekt został odrzucony, a przeciwni uchwale byli nawet radni, którzy... jeszcze jesienią popierali wyższe stawki podatku dla najmu krótkoterminowego. Powód?
Przedstawiony projekt zawierał postanowienia, które po uchwaleniu byłyby niezgodne z prawem. Każdy mieszkaniec musiałby przedstawiać dowód, że lokal zaspokaja jego potrzeby mieszkaniowe. Tak nie może być, bo to prezydent powinien wskazywać wysokość podatku od nieruchomości. Co do celów się zgadzamy, ale w takim kształcie druk nie powinien być uchwalony – mówił Cezary Śpiewak-Dowbór z klubu KO.
Urzędnik nie zapuka do Twoich drzwi
Przedstawiciele miasta podkreślali, że nie mają narzędzi, by w przypadku niezgłaszanych lokali wykryć, które mieszkania są wynajmowane turystom, a które nie.
Poprosiliśmy Ministerstwo Finansów o udostępnienie bazy lokali wykorzystywanych do wynajmu krótkoterminowego. Uzyskaliśmy odpowiedź, że powinniśmy pytać o konkretnych właścicieli. Tak zrobiliśmy – wytypowaliśmy 53 osoby. Otrzymaliśmy negatywną odpowiedź i informację, że o każdego właściciela mamy pytać z uzasadnieniem - mówiła Izabela Kuś, skarbniczka Miasta Gdańska.
Dodawała, że "to po stronie Miasta leży więc obowiązek udowodnienia, że mieszkanie jest opodatkowane nieprawidłowo"
Nie mamy prawa wchodzić do mieszkań i przepytywać ludzi, co tam robią - stwierdziła Izabela Kuś.
Zawiedzionym mieszkańcom, którym najem krótkoterminowy daje się we znaki, pozostaje rozłożyć ręce i czekać na rządowe przepisy, które uregulują „wolną amerykankę” w całym kraju. Nowe przepisy muszą zostać uchwalone do maja 2026 roku, aby dostosować polskie prawo do wymogów unijnych.
Więcej wiadomości na temat mieszkań można przeczytać poniżej:
Nowe przepisy (nadal) w drodze
Jak pisał Jacek Bereźnicki, najważniejszą zmianą, jaką szykuje rząd, jest uznanie najmu krótkoterminowego za zwykłą usługę hotelarską. Obejmie ona każdy wynajem trwający nie dłużej niż 30 dni realizowany na rzecz jednego klienta. Dzięki temu mieszkania, domy czy pojedyncze pokoje oferowane na doby będą traktowane tak samo jak pensjonaty czy hotele. Wtedy skończy się traktowanie takiej działalności jako zwykłego najmu prywatnego.
Ponadto każdy właściciel oferujący lokal w serwisach takich jak Airbnb czy Booking będzie musiał zgłosić działalność do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. Wtedy otrzyma indywidualny numer identyfikacyjny, który będzie konieczny, by legalnie prowadzić taką działalność. Jeśli tego nie zrobi, ryzykuje naliczeniem kary. Bez numeru nie będzie można publikować ofert w serwisach rezerwacyjnych.



















